Nie byłoby go, gdyby

Na początku była lektura „Przewodnika dla seniorów”. A potem pandemia. Ta pierwsza był inspiracją do zrobienia podobnego vademecum – tyle, że dla nowych mieszkańców. Ta druga, skazując na pracę zdalną, dodała kreatywności. Tak po prostu – nie potrafię usiąść w kąciku i czekać aż mi zapał przejdzie. I tak narodził się pomysł napisania przewodnika dla nowych mieszkańców, który w listopadzie zmaterializował się w formie książkowej.

Nie byłoby go, gdyby nie moja żona. Była i jest uważnym czytelnikiem z niekwestionowanym atutem – większym dystansem do spraw mareckich. Czasem porządkowała chaos myślowy, często kierowała mnie na właściwie tory.

Nie byłoby go, gdyby nie koleżanki z Wydziału Aktywności Lokalnej oraz Wydziału Promocji, Zdrowia i Sportu – nie tylko zasilały sugestiami (czasami iskrzyło – tak, tak), ale również doprowadziły vademecum do finalnej formy

Nie byłoby go, gdyby nie przyjaciele z różnych instytucji miejskich, z którymi często konsultowałem ostateczne zapisy przewodnika

Nie byłoby go, gdyby nie Tomek, który to wszystko przygotował graficznie i wykazał się morzem cierpliwości przy nieustannych zmianach

Nie byłoby go, gdyby nie moi szefowie, którzy zapalili zielone światło i dopingowali

Nie byłoby go, gdyby nie Wy, mieszkańcy – zwłaszcza Ci nowi, bo to Wam jest dedykowana ta publikacja.

Dziękuję za wszystkie komentarze i uwagi. Tak na gorąco – jeśli starczy sił i możliwości, w kolejnym wydaniu powinienem przygotować rozdział o mareckich organizacjach pozarządowych.

Kto następny?

Przyznam, że na początku podchodziłem sceptycznie do tego pomysłu. W październiku Andrzej Nadolski, który przejął stery akcji „Św. Mikołaj mieszka w Markach” powiedział mi, że jest taka idea, by w tym roku listy do najsłynniejszego świętego napisali też seniorzy. Moje wątpliwości związane były z tym, czy damy radę znaleźć tylu darczyńców. Pamiętam lata, w których staraliśmy się znaleźć chętnych na wszystkie listy tylko i wyłącznie od dzieci. Pan Bóg z góry patrzył i nie dopuścił do tego, by zabrakło darczyńców.

Chyba mogę o sobie powiedzieć „Człowieku małej wiary”. Dziś (23 listopada) ponad 200 listów znalazło się w eterze. I już znalazło się ponad 100 Św. Mikołajów z Marek (i pewnie nie tylko).  Żona zaczęła przeglądać listy i w tym roku wzruszyły ją te od seniorów. Najstarsze pokolenie mieszkańców naszego miasta prosi o niewyszukane rzeczy: kawę na święta, wędlinę, kołdrę czy nawet papier toaletowy. Najpierw pomyśleliśmy o jednym, potem o dwóch, na końcu stanęło na trzech listach. Jesteśmy już po rezerwacji. Kto następny? https://www.facebook.com/MikolajMarki/posts/2107769516052783

Garść liczb po egzaminie ósmoklasisty

Po internecie krąży taki obrazek, w którym wściekłe dziecko, po rozdaniu świadectw, ochrzania swoich rodziców, że za mało się postarali (w domyśle odrabiali za nie lekcje w czasie zdalnego nauczania), bo inni uczniowie mają czerwony pasek. Były jednak takie dni, kiedy uczniowie byli skazani na samodzielną pracę. Mam tu na myśli egzamin ósmoklasisty. Są już tegoroczne wyniki i można je – w kontekście Marek – pozestawiać z ogólnokrajowymi i powiatowymi. Tu jedna uwaga metodologiczna – brałem pod uwagę klasyczną średnią jak i medianę. W czym różnica? Średnia zbiera wszystkie wyniki, mediana to też rodzaj średniej, ale jest bardziej odpornej na najbardziej odstające wyniki. A zatem do rzeczy:

Dane ogólnokrajowe (maksymalnie można było uzyskać 100 proc.)

Przedmiot           Średnia      Mediana

Język polski         60               62

Matematyka       47               44

Język angielski   66               73

Dane z Marek

Przedmiot           Średnia      Mediana

Język polski         68             71

Matematyka       51             48

Język angielski   73            84

Liderzy powiatu

Przedmiot           Średnia      Mediana

Język polski

Ząbki          69     71

Marki         68     71

Klembów 67       69

Matematyka

Ząbki           55     56

Zielonka     54     52

Kobyłka     53      52

Angielski

Ząbki           76     89

Zielonka     74     87

Marki i Kobyłka 73      84

Puenty – poza jednym spostrzeżeniem – nie będzie. To był taki dziwny rok, że do wszelkich liczb/wyników podchodziłbym z dystansem. A Waszym dzieciom życzę, aby dostały się do szkół, o których marzą. Niech odpoczywają w te wakacje, mając nadzieję, że kolejny rok szkolny będzie normalny.

Bez ZRIDu ani rusz

Ze smuteczkiem zdjąłem z blogu górną ilustrację na blogu z hasłem „Ząbkowska jak nowa”. Niestety, wniosek do budżetu obywatelskiego o remont nawierzchni tej ulicy nie został zaakceptowany. Stało się to, czego najbardziej się obawiałem. Sytuacja własnościowa tej ulicy nie jest niestety klarowna, co blokuje inwestycje (z wyjątkiem napraw bieżących). I to jest główna przeszkoda, by wniosek mógł być poddany pod wrześniowe głosowanie.

Żałuję, ale nie mam do nikogo ani żalu, ani pretensji. Tak niestety jest z wieloma ulicami w naszym mieście. Często jedyny sposobem ich realizacji jest przeprowadzenie długotrwałej procedury ZRID (uzyskania zezwolenia na realizację inwestycji drogowej).

Dziękuję wszystkim, którzy podpisali się pod wnioskiem, dziękuję wszystkim którzy potencjalnie chcieli na niego głosować. I proszę – tak czy owak weźcie udział we wrześniowym głosowaniu. Czekam z niecierpliwością na listę projektów dopuszczonych do głosowania. Na pewno coś z nich wybiorę/wybierzemy! A w przyszłym roku – na pewno coś wymyślę!

Zostaliśmy w peletonie, liderzy nam uciekają

W czwartek dałem sobie wszczepić drugiego czipa. Jak to bywa po drugiej dawce, mój organizm – pod pretekstem walki z COVID-19 – zaczął szukać ciekawych aplikacji. Tym razem musiały mną sterować nasze władze (o mamo!), bo na stronie rządowej znalazłem link do ciekawej wyszukiwarki. Otóż możemy sprawdzić, w jakim stopniu wyszczepiona (pardon – zaczipowana) jest nasza gmina.  A zatem po wklepaniu linku https://www.gov.pl/web/szczepienia-gmin wpisałem nazwę naszego miasta. Okazało się, że na 36,8 tys. zidentyfikowanych mieszkańców:

– ponad 16,5 tys. przyjęło pierwszą dawkę szczepionki

– prawie 10,5 tys. jest w pełni zaszczepionych

– największą grupą w pełni zaszczepionych są osoby w wieku 40-59 lat (czyli 6,7 tys. mieszkańców, w tym moja skromna osoba).

Co to oznacza? Że na razie w pełni zaszczepiło się 28,4 proc. naszych mieszkańców. Czy to dużo? Można to zestawić z wynikami z innych miejscowości naszego  powiatu. Przed nami są Zielonka (33,4 proc.), Kobyłka (31 proc.), Wołomin (28,9 proc.) oraz Ząbki (28,8 proc.). Za nami – Radzymin (23,4 proc.), Jadów (22,7 proc.), Tłuszcz (22,2 proc.), Klembów (21,4 proc.), Dąbrówka (20,2 proc.), Strachówka (17,5 proc.) i Poświętne (16,5 proc.). Zastanawiam się, czy nasz procentowy wynik (który nie powala) nie jest przypadkiem tego, że jesteśmy młodą gminą z dużą liczbą dzieci, które dopiero – za zgodą rodziców – wejdą (lub nie) do szczepień. Trzeba będzie od czasu do czasu zajrzeć na stronę i sprawdzać, jak się te dane będą zmieniać – zwłaszcza w porównaniu z sąsiadami z powiatu…

Ps. Liderem w województwie mazowieckim jest Podkowa Leśna (42,3 proc.), potem Warszawa (40,9 proc.) oraz Konstancin Jeziorna (40 proc.). Używając kolarskiego porównania – zostaliśmy w peletonie, liderzy nam uciekają

Marki-Ząbki: wspólna sprawa

Tagi

, , , ,

Pamiętacie, jak kilka razy pięknie potrafiliśmy się zmobilizować? Gdy rywalizowaliśmy o place zabaw Nivea, rywalizowaliśmy w internecie z innymi miejscowościami, także tym z naszego powiatu. Jak widać – z dobrym skutkiem. Pierwszy plac zabaw Nivea jest centralnym punktem Parku Wolontariuszy przy Sportowej, drugi wyrósł u zbiegu Żeromskiego, Zagłoby, Zygmuntowskiej. Być może pojawi się kolejna szansa w kolejnym głosowaniu na kolejny projekt – tym razem dla wszystkich wiekowo mieszkańców.  

Do Budżetu Obywatelskiego Mazowsza trafił projekt zagospodarowania terenu leżącego odłogiem na pograniczu Marek i Ząbek. Pomysłodawcy proponują, aby w bliskim sąsiedztwie obu ulic Szpitalnych (mareckiej i ząbkowskiej) powstał Park Zdrowia, a w nim m.in. tężnia solankowa, strefa ćwiczeń oraz ścieżki dla biegaczy i fanów nordic walking.

Po cichu liczę, że projekt połączy mieszkańców Marek i Ząbek. I tak jak w tytule – będzie to wspólna sprawa.

Z Budżetem Obywatelskim Mazowsza mamy już dobre doświadczenia. W pierwszej edycji jednym ze zwycięzców został pomysł doświetlenia przejść dla pieszych wzdłuż ulicy Legionowej, który w tym roku będzie wdrażany w życie. Trzymajmy kciuki za propozycję Parku Zdrowia – oby przeszła przez etapy kwalifikacji do głosowania. Bo jeśli przejdzie – wystarczy internetowa mobilizacja. Najlepiej Marek i Ząbek!

Ps. Gratulacje dla Pawła Pniewskiego, który zasiał ziarno idei na polu Budżetu Obywatelskiego Mazowsza. Oby przyniosło obfity plon!

LINK DO OPISU PROJEKTU https://bom.mazovia.pl/lista-poparcia/WGHY,WGW2RHM?fbclid=IwAR0onPLJFEnPPU6mDOeShRRGQYDiSlC4b7a1dBPl3hfKGxczT5nzlw8hdwo

ZOBACZ TEŻ POMYSŁ DLA MARECKIEGO BUDŻETU OBYWATELSKIEGO https://jestemzmarek.wordpress.com/2021/04/23/zabkowska-jak-nowa/

Ząbkowska jak nowa

Tagi

,

To co? Spróbujemy? W ratuszu leży już wniosek do Mareckiego Budżetu Obywatelskiego (MBO), którego nazwę przeczytaliście w tytule. Schwytajmy byka za rogi albo raczej weźmy na warsztat Ząbkowską – ulicę, którą dziennie przejeżdżają tysiące samochodów. Gdy jeszcze nie było obwodnicy (kto pamięta takie czasy – palec w górę), była szlakiem, który pozwalał na względne omijanie korków na Piłsudskiego. Korków już nie ma, ale ruch na Ząbkowskiej jakoś nie chce się zmniejszać. Może dlatego, że gęstnieje zabudowa, może dlatego, że jest więcej samochodów. Tędy ludzie jadą do szkoły, przedszkola, pizzerii, kościoła czy – ostatnio – do paczkomatu.

Ulica, jaka jest, każdy jeden widzi. Albo raczej czuje, gdy jedzie o ile nauczy się rozkładu dziur… Tymczasem wszystko, co pod ziemią, już jest. I kanalizacja sanitarna, i kanalizacja deszczowa. Pod spodem kopać już nie trzeba. Brakuje jednego z dwóch ostatnich elementów – równej asfaltowej nawierzchni. I tego dotyczy wniosek do budżetu obywatelskiego.

Tu krótka dygresja. Nie byłoby wniosku, gdyby obowiązywał dawny podział środków w MBO, czyli po 150 tys. zł na zadanie. W tegorocznej edycji, w ramach projektów infrastrukturalnych, można starać się o 650 tys. zł. I to już jest kwota, z którą można powalczyć o Ząbkowską. Ale nie bez ograniczeń. Po sprawdzeniu stawek na rynku wyszło mi, że za jednym zamachem jesteśmy w stanie wymienić asfalt na odcinku 800 m. A więc startujemy od miejsca, gdzie kończy się pas drogi obwodnicy Marek i sięgamy poza skrzyżowanie Ząbkowskiej ze Szkolną. Jeśli się uda, za rok spróbujemy przegłosować w MBO drugi odcinek – za Szkolną do Lisa-Kuli. Ma dokładnie taką samą długość…

Oczywiście nie wiemy, czy tegoroczny wniosek zostanie poddany pod głosowanie. Największą niewiadomą jest własność gruntów pod Ząbkowską. Jeśli miasto nie będzie jej mieć w pełni, projekt trafi na półkę/do kosza. Nie wiem też jak wypadnie weryfikacja kosztorysu. Dochowałem maksymalnej staranności, uwzględniając zrobienie „małego” projektu, tymczasowej organizacji ruchu, koszty frezowania i układania asfaltu, korekty studzienek kanalizacyjnych czy wreszcie odmalowania oznakowania poziomego. Ale zawsze coś mi mogło umknąć – dlatego do projektu wpisałem rezerwę na nieprzewidziane koszty. W sumie wyszło prawie 600 tys. zł. W Waszych rękach jest to, czy trafią na Ząbkowską. Jeśli wniosek przejdzie pozytywną ocenę formalną i merytoryczną, głosowanie odbędzie się od 7 do 21 września.

Quadem po rezerwacie

Tagi

,

Puszcza Słupecka to dla mnie i moich bliskich takie miejsce, do którego uciekamy, gdy szukamy spokoju. Z każdym dniem robi się coraz piękniejsza. Po wiosennych szarościach do głosu dochodzi zieleń. Jeszcze kilka tygodni temu cieszyliśmy się z każdego nowego pączka, dziś rzucały się w oczy zawilce i przylaszczki, które milionami przebijają się przez dywan jesiennych liści.

W tej dzisiejszej wyprawie przeszkadzała mi jedna rzecz. Stali bywalcy wiedzą, że przed wejściem do lasu (od strony ulicy Spacerowej) stoi opuszczony szlaban. Tak, żeby co najwyżej wjechały tu rowery. Tymczasem kilkaset metrów po wejściu, za naszymi plecami usłyszeliśmy warkot silników. Jakież było moje zdziwienie, gdy za naszymi plecami pojawiły się w puszczańskim terenie cztery quady (ostatni miał zasłoniętą tablicę rejestracyjną). Minęły nas, zmuszając w tym pięknym miejscu do wdychania smrodu ich spalin. I tak na kilkanaście minut (bo tyle jeszcze czasu było słychać wycie silników) zostaliśmy przywróceni do rzeczywistości, od której uciekaliśmy w niedzielę.

Nie, napiszę tu, gdzie byli leśnicy czy jakiekolwiek służby. To by było postawienie sprawy na głowie. To raczej pytanie do kierowców quadów – czy nawet w puszczy, rezerwacie przyrody, trzeba trenować?

Vademecum nowego mieszkańca

Tagi

,

Zaczęło się bodaj od Marii Borysewicz, która zarzuciła hasło stworzenia przewodnika dla seniorów. Przy tym projekcie akurat się nie napracowałem, ale to był fajny impuls, pozytywna inspiracja. Gdzieś tam w głowie zakiełkowała myśl, żeby popełnić przewodnik dla nowego mieszkańca. Nie do końca byłem pewien, czy się za to brać. Przeważyło to, że kiedyś także byłem nowy w Markach (więc wiedziałem, co w takim vademecum powinno się znaleźć) i to, że…. mieszkam tu ponad dekadę (czyli zebrałem trochę lokalnego doświadczenia). Do tego mam (chyba) nienajgorsze pióro, więc pozostało tylko zakasać rękawy, zaplanować i napisać. Cóż, trochę tego wyszło – jakieś 80 tys. znaków, podzielonych na XIV rozdziałów (m.in. o zdrowiu, edukacji czy czasie wolnym). Jest do bólu praktyczny – taka wszak ma być jego rola.

Pomogło kilka życzliwych osób – wszystkim serdecznie dziękuję za uwagi, dzięki którym publikacja bez wątpienia będzie lepsza. Wioletto, Ado, Moniko, Magdo, Ewo, Katarzyno, Elżbieto – chylę czoła. Teraz nad materiałem pochyla się Ola, która zrobi redakcję i korektę. Zdecydowałem, że prawa autorskie nieodpłatnie przekażę naszemu miastu. Niech to będzie forma mojego podziękowania za to, że jako słoik zostałem tu życzliwie przyjęty i poznałem fantastycznych ludzi.

Ps. To był powód, dlaczego pierwszy wpis na blogu w tym roku pojawił się dopiero teraz – w połowie  kwietnia. Ale tym razem nie obiecuję, że się poprawię 🙂

Spod bramy – jak dobrze ułożony

I weź tu puść (prawie) dorosłą córkę do paczkomatu. Znika na 10 minut i wraca z pudłem. Myślisz – jakieś duże te pudło, nie mieści się przecież w paczkomacie. Patrzysz na córkę i widzisz jej błagalne spojrzenie. Jeszcze nie orientujesz się o co chodzi. Do chwili, kiedy słyszysz cichutkie „miau”. Ale jak to? Zamówiła kota z paczkomatu? Nic na ten temat nie wiem! Nie, nie z paczkomatu. Okazuje się, że spod bramy. Ktoś zostawił pudło z kotem. I tak „dorobiłem się” kolejnego członka rodziny. Najpierw byłem megasceptyczny, potem lody pękły i Borys jest dzisiaj pieszczochem rodziny. Nic dziwnego – dobrze ułożony, chyba nawet można powiedzieć, że wychowany (wie o co chodzi z kuwetą). No i gdy się człowiek chce zdrzemnąć po południu, kładzie się na plecach (brzuchu) i grzeje.