Do trzech razy sztuka

Czy stare porzekadło, zacytowane w tytule, sprawdzi się, okaże się po weryfikacji wniosków do budżetu obywatelskiego. Kiedyś snułem plany odlania ławeczki Briggsów – na praktyczną pamiątkę angielskich przemysłowców, dzięki którym Marki pod koniec XIX wielu nabrały rozmachu. Pomysł niestety pozostał na papierze (a raczej na ekranie komputera). Za drugim razem udało się pokonać pierwszy próg. Napisałem wniosek o przygotowanie projektu przebudowy ulicy Leśnej. Niestety, nie przeszedł urzędowej weryfikacji. Powodem były wówczas: niewyjaśnione sprawy własnościowe ulicy i status Alei Piłsudskiego, do którego miała wbić się Leśna.

Próbuję trzeci raz, licząc że wniosek przejdzie weryfikację i zostanie poddany pod wrześniowe głosowanie. Tym razem, dzięki wsparciu zacnej grupy mieszkańców, chcemy doświetlić trzy skrzyżowania i przejścia dla pieszych: przy Ząbkowskiej. Chodzi o połączenia z Leśną, Szkolną oraz drogą do kaplicy. Podobny wniosek pojawił się dwa lata temu w budżecie obywatelskim – dotyczył ulicy Okólnej. Stąd nadzieja na pozytywną weryfikację. Mieścimy się też w puli 150 tys. zł, co wcale nie będzie proste w kategorii „infrastruktura drogowa” (ceny robót urosły w ostatnim miesiącach jak szalone).

Inspiracją do złożenia wniosku są własne i bliskich obserwacje. Skrzyżowanie Szkolnej i Ząbkowskiej jest jednym z najbardziej wypadkogennych. Pamiątką po ostatnim dzwonie jest zniszczone ogrodzenie jednej z posesji. Ze skrzyżowania korzystają też dzieci, które zmierzają do szkoły nr 2. Niech zatem wszyscy uczestnicy ruchu będą lepiej widoczni – także przy kaplicy oraz Leśnej.

Od 15 do 30 września planowane jest głosowanie. Jeśli ktoś zechce poprzeć naszą propozycję (podpisało ją około 40 osób), będziemy wdzięczni.

Więcej o budżecie obywatelskim na zdecyduj.marki.pl

Reklamy

Brawo On/Ona/Oni

Kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi. A mężczyzna? Chyba też. Pomagam przy dystrybucji miejskiego biuletynu (przyznaję się do jego ojcostwa). Dziś widziałem coś, co napawa mnie dumą. Część z Was zapewne wie, że walczymy o podwórko talentów Nivea. To plac zabaw, który może powstać przy Zygmuntowskiej. Może, ale warunkiem jest zaangażowanie mieszkańców w internetowe głosowanie. Na FB co chwila ktoś przypomina, że trzeba wejść na stronę podworko.nivea.pl lub ściągnąć mobilną aplikację. I super.  Ale dziś na swej drodze spotkałem zwykłe papierowe ulotki, namawiające do głosowania. Ktoś społecznie się natrudził, wyprodukował i rozniósł do skrzynek. I to w dość dużej odległości od Zygmuntowskiej. Parafrazując oklepane hasło reklamowe: Brawo On/Ona/Oni – kimkolwiek są. Zaraz skończę pisać i całą rodziną znów oddamy cztery głowy. Jest naprawdę nieźle – wciąż znajdujemy się w piątce, która ma szansę zdobyć upragnione trofeum. Byle nam cierpliwości starczyło – pamiętajcie, że głosujemy do 21 czerwca.

Ps. W miejskim biuletynie też jest o konkursie. Zajrzyjcie na stronę 7.

Zanim się zaczną pomiary wzdłuż obwodnicy

Od grudnia zmagamy się z hałasem płynącym z obwodnicy Marek. To, co przewidywaliśmy kilka lat temu po niesławnym zredukowaniu ochrony akustycznej, stało się niestety faktem. Pewną nadzieję dla mieszkających w pobliżu trasy niesie deklaracja Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o przyśpieszeniu badań akustycznych. Ale tylko „pewną”. GDDKiA za każdym razem podkreśla, że normy muszą być przekroczone, by cokolwiek zrobiła w tej sprawie. A wcale o to nie będzie tak prosto, jak nam się wydaje. Świetny materiał znalazł się w biuletynie Stowarzyszenia WIR Kopernik, które lobbowało za ekranami wzdłuż autostrady A4 i pełniło rolę obserwatorów przy pomiarach. Otrzymałem zgodę autora – Łukasza Beltera – na wykorzystanie tej publikacji. Wszystkich zainteresowanych zachęcam do lektury. Nam się wydaje, że sprawa jest oczywista, ale wystarczy, że wiatr będzie wiać w niewłaściwą stronę…

Od początku mieliśmy świadomość, że przy obecnych normach hałasu, zawyżonych w 2012 r., wywalczenie ekranów akustycznych będzie bardzo trudne. Zgoda GDDKiA Rzeszów na obserwowanie pomiarów przez członków Stowarzyszenia pozwoliła poznać tajniki i meandry takiego badania. Dzielimy się z Państwem tą wiedzą.

Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że zarówno GDDKiA Rzeszów, jak i firma Ekkom z Krakowa prowadząca pomiary, wykonały swoje zadanie zgodnie z literą prawa, jednak pomiary nie odbyły się w sposób sprzyjający mieszkańcom sąsiadującym z autostradą. Ekrany zatem powstaną, ale będą za niskie i na zbyt krótkim odcinku. (…)

Niesprzyjający dobór dni tygodnia

GDDKiA oddaliła wniosek Stowarzyszenia WiR-Kopernik o wykonanie pomiarów, gdy ruch jest największy, czyli od godz. 20:00 w niedzielę do 20:00 w poniedziałek oraz w tych samych godzinach z czwartku na piątek. Gdyby GDDKiA odniosła się przychylnie do tego wniosku, analiza porealizacyjna wykazałaby większe przekroczenia norm, ze względu na większe natężenie ruchu. Pomiary były jednak prowadzone w środku tygodnia, gdy ruch jest odczuwalnie mniejszy.

Niesprzyjająca lokalizacja punktów pomiarowych

Firma Ekkom, która wygrała przetarg na realizację pomiarów, jest autorem Raportu Oddziaływania na Środowisko, stanowiącego załącznik do Decyzji Wojewody Podkarpackiego z dnia 8 czerwca 2010 r. o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej. Liczba 12 punktów pomiarowych oraz ich lokalizacja zostały określone w tym dokumencie.
Należy wziąć pod uwagę, że w 2010 r. obowiązywały inne, bardziej rygorystyczne normy hałasu. Nie ma rozporządzenia ministra środowiska, które regulowałoby lokalizowanie punktów pomiarowych w miejscach o największym oddziaływaniu źródeł hałasu.
W związku z tym niektóre punkty pomiarowe zostały wybrane na niekorzyść mieszkańców, w cieniu akustycznym (np. pierwszy punkt pomiarowy w Łące). GDDKiA odrzuciła wniosek Stowarzyszenia o zmianę punktu pomiarowego w Łące, zasłaniając się właśnie ww. Raportem Oddziaływania na Środowisko. Po odkryciu niekorzystnej lokalizacji punktu pomiarowego w Dębinie (na tyłach budynku) jako prezes Stowarzyszenia zainterweniowałem na miejscu, wraz z radnym z Bud Łańcuckich Panem Maciejem Białym. Przekonaliśmy właściciela posesji o niewyrażaniu zgody na pomiar. Sytuacja pomiędzy nami (towarzyszyli nam mieszkańcy), pracownikiem firmy Ekkom oraz przedstawicielem GDDKiA Rzeszów Panem Przemysławem Baranem była nerwowa. Na szczęście udało się opanować emocje. Został spisany protokół, a punkt pomiarowy przeniesiono w hałaśliwe miejsce.
Jak się później okazało, pomiar wykazał przekroczenie norm. W efekcie GDDKiA zaczęła uwzględniać uwagi Stowarzyszenia WiR-Kopernik co do lokalizacji punktów pomiarowych – udało się zmienić lokalizację dwóch kolejnych punktów. Nie mieliśmy jednak wpływu na dobór dni pomiarów ani wybór kierunku wiatru (wiemy, że niektóre pomiary były realizowane przy ujemnej składowej wiatru, dlatego nie zanotowano przekroczeń norm).

Niesprzyjające warunki atmosferyczne

Jako obserwatorzy nie mogliśmy decydować o doborze dni, w których były wykonywane pomiary. Otrzymywaliśmy jedynie informację z GDDKiA, kiedy odbędzie się pomiar. Na wyniki pomiarów mają wpływ następujące czynniki atmosferyczne: ciśnienie, temperatura przy ziemi i w powietrzu, kierunek wiatru, wilgotność powietrza. Nie ma rozporządzenia ministra środowiska, które regulowałoby kwestię tych czynników na korzyść mieszkańców. Istnieje natomiast pewna dowolność wyboru tych czynników przez zlecającego lub wykonującego pomiar. Ponieważ nasze prośby zgłaszane do GDDKiA dotyczące zmiany dni pomiarów oraz punktów pomiarowych były rozpatrywane na niekorzyść mieszkańców, można założyć, że również dobór warunków pogodowych był nieprzychylny. Nie odebraliśmy od GDDKiA ani od firmy Ekkom informacji, że będzie wybierana sprzyjająca mieszkańcom pogoda.

Zamknięcie okien w trzech punktach

Powszechnie stosowaną przez GDDKiA i wykonawców pomiarów praktyką jest przeprowadzanie badania przy zamkniętych oknach. Zgodnie z rozporządzeniem pozwala to odjąć od ostatecznego wyniku pomiaru aż 3 decybele! Jest to bardzo dużo, gdyż decybel stanowi logarytmiczną jednostkę miary. Wraz z członkiem Zarządu Dariuszem Kulką, radnym Stanisławem Wajdą z Przeworska oraz przedstawicielami GDDKiA i firmy Ekkom ustaliliśmy podczas pierwszego pomiaru, że wszystkie kolejne będą realizowane przy otwartych oknach. Rozmawiałem o tym także telefonicznie z członkiem zarządu firmy Ekkom Panem Maciejem Hałuchą. Przekazałem mu, że takie ustalenia miały miejsce. Przedstawiciele Stowarzyszenia (a także osoby z nami współpracujące, np. radny Robert Pudło z Woli Małej) o godz. 6:00 lub 20:00, czyli w chwili rozpoczęcia pomiaru, pojawiali się na miejscu, aby dopilnować kwestii otwartego okna. Niestety, z niewyjaśnionych przyczyn nie udało się to w trzech punktach, co zostało wykorzystane przez firmę Ekkom na niekorzyść mieszkańców – pomiar zrealizowano przy oknie zamkniętym, wbrew wcześniejszym ustaleniom.

Normy hałasu niezgodne z WHO

Analiza porealizacyjna wykazała przekroczenia obowiązujących norm hałasu (od1 do 4 decybeli) w 6 z 12 punktów pomiarowych. Uważamy, że przy obowiązujących normach hałasu jest to i tak duży sukces Stowarzyszenia WiR-Kopernik. W wyniku analizy firma Ekkom zaproponowała budowę łącznie 4520 metrów ekranów akustycznych o wysokości 3 metrów. Niestety, ekrany zbudowane zgodnie z taką rekomendacją będą za krótkie i za niskie. Istotą problemu nie jest brak przekroczeń w pozostałych 6 punktach, tylko – jak wielokrotnie zaznaczaliśmy – poziom dopuszczalnych norm hałasu w Polsce. Gdyby normy te były zgodne z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (o co walczymy, zbierając podpisy pod projektem obywatelskim w tej sprawie), przekroczenia zostałyby poważnie naruszone we wszystkich 12 punktach (byłyby to przekroczenia od 3 do nawet 10 decybeli!). Sytuacja zmieniłaby się diametralnie. Powstałyby dużo wyższe (prawdopodobnie 5-7-metrowe) ekrany i w liczbie wystarczającej do ochrony zdrowia mieszkańców.

Ogólnopolska Inicjatywa Obywatelska „STOP Hałasowi od Autostrady”, którą koordynuje Stowarzyszenie WiR-Kopernik, jest jedyną szansą na zmianę sytuacji nie tylko naszej, ale i naszych rodaków z całego kraju zmagających się z problemem hałasu. Apelujemy zatem raz jeszcze o włączenie się w zbiórkę podpisów! Każda osoba odczuwająca problem hałasu powinna sama zebrać 100 podpisów. Jest to możliwe, trzeba tylko chcieć poprawić swój los.

Cena za punkt pomiarowy – wykonajmy pomiary sami!

Nasze Stowarzyszenie wystąpiło z zapytaniem ofertowym do certyfikowanych firm realizujących pomiary. Najniższa zaproponowana cena za 1 punkt pomiarowy, przy założeniu że będzie 12 punktów, to 1353 zł.

(…) Zlecając badania, można dopilnować, aby odbyły się w sprzyjających dla mieszkańców okolicznościach. Uważamy, że możliwe jest wykazanie przekroczenia we wszystkich 12 punktach pomiarowych.

Posiadając takie wyniki, można zabiegać o większą liczbę ekranów do GDDKiA, WIOŚ-u i Wojewody Podkarpackiego. Warto o to walczyć. Naszym priorytetem zawsze jednak pozostanie projekt obywatelski, który zapewni wyższe ekrany (ok. 5-7-metrowe), a przede wszystkim pomoże nie tylko tutejszym mieszkańcom, ale i ludziom z całej Polski dotkniętym tym samym problemem.

(..)
Łukasz Belter, prezes Stowarzyszenia WiR-Kopernik

Ps. Z radością przyjąłem deklarację, że marecki ratusz zleci własne badania certyfikowane hałasu.

W idealnym świecie

Kilka miesięcy temu osoba, którą nieźle znam i która dobrze orientuje się w sprawach mareckich , napisała na FB, że w tym mieście nic się nie dzieje – oczywiście w kontekście inwestycyjnym. Postanowiłem sprawdzić, jak wielkie jest to NIC za 2017 r. I nie będę pisał o obwodnicy, która jest inwestycją państwa, tylko o projektach samorządowych. Tych z Marek.

  • Pierwsze NIC – Skończona rozbudowa Szkoły Podstawowej nr 1. W grudniu 2016 r. odebraliśmy pozwolenie na budowę, z kopyta ruszyły prace budowlane i we wrześniu dzieciaki mogły korzystać z nowego bloku edukacyjnego oraz hali sportowo-widowiskowej.
  • Drugie NIC – Budowa Zagłoby – w ciągu niecałego roku powstało 1,1 km drogi – jak to mówią młodzi – w pełnym wypasie – z odwodnieniem, oczyszczalnią wód opadowych, drogą rowerową, chodnikiem i nową nawierzchnią. Inwestycja z ogromnym – jak na nasze możliwości – dofinansowaniem: 3 mln od wojewody, 2 mln zł od powiatu. O Zygmuntowskiej, której budowa zakończy się w 2018 r., napiszę trochę dalej.
  • Trzecie NIC – Przebudowa Staszica, Kołłątaja i Równej – jest nowy asfalt, jest odwodnienie (koniec z kałużami na skrzyżowaniu przy Kościuszki), jest chodnik wzdłuż Równej.
  • Czwarte NIC – Mieszkańcy ptasich ulic pożegnali się z dołami przy Sokolej. Latem ulica, która łączy Lisa-Kuli z Wesołą, dostała nową, asfaltową nawierzchnię, garby oraz elementy poprawiające bezpieczeństwo ruchu (bariery przy rowie).
  • Piąte NIC – W trybie przyśpieszonym został sfrezowany i wyremontowany spory fragment Okólnej – od zakrętu z Grunwaldzką do Bielówek. Kolejny odcinek – od Bielówek do Słonecznej (już w wersji full wypas) powstanie w tym roku za sprawą porozumienia między urzędem miasta a Hillwoodem (za remont płaci prywatna spółka).
  • Szóste – Nakładki asfaltowe – jest jeszcze trochę ulic w Markach, gdzie odwodnienie można poprowadzić liniowo. W 2017 r. roku nową nawierzchnię dostały: Letnia, Niecała, Łąkówek, Ziołowa, Poprzeczna, Fiołkowa.
  • Siódme – Zwykłej nakładki nie można położyć przy Poznańskiej. Tam konieczna ingerencja podziemna – w budowę kanalizacji deszczowej. Ten etap prac na ponad trzystumetrowym odcinku tej ulicy został zrealizowany, w 2018 r. czekają nas prace już „na powierzchni”.
  • Ósme – Rozpoczęły się roboty przy budowie parkingów przy Dużej i Sportowej. Na początku 2017 r. rozstrzygnęliśmy przetarg w formule „zaprojektuj i zbuduj”. Jesienią projekty były gotowe i ruszyły roboty. Na wiosnę oba obiekty będą gotowe. To również inwestycja, którą pokrywają środki zewnętrzne – konkretnie UE.
  • Dziewiąte – Dwa zespoły kamienic, które leżą wzdłuż Piłsudskiego, przestały straszyć. Nowe tynki, nowe okna, wentylacja – te obiekty znów mogą być wizytówką Marek. Jeszcze nie wszystkie, ale tym dalej.
  • Dziesiąte – Kończy się remont Fabrycznej 3. Wnętrza są gotowe, pozostają kwestie związane z odpaleniem mediów i wyposażeniem. Będzie to miejsce spotkań mieszkańców i organizacji pozarządowych, z kameralnym kinem w Markach.
  • Jedenaste – W tym roku rozstrzygnięte zostały trzy przetargi na budowę oświetlenia w mieście – instalowaliśmy je bądź wzdłuż całych ulic, bądź uzupełnialiśmy.
  • Dwunaste – Znów solidny fragment rowów melioracyjnych został – przepraszam za słowo – odpicowany. Tym razem prace toczyły się w rejonie Wilczej, Dzikiej, Sowińskiego. Znów udało nam się zdobyć dofinansowanie tej inwestycji z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
  • Trzynaste – W ramach budżetu obywatelskiego powstały dwie siłownie plenerowe oraz chodnik i doświetlone przejścia dla pieszych przy Okólnej.
  • Czternaste- nowa droga dojazdowa na Marcovii wraz z odwodnieniem
  • Piętnaste – coś, czego jeszcze nie widzicie, czyli projekty przebudowy mareckich ulic. A od tego się wszystko zaczyna….

 

Inwestycji byłoby jeszcze więcej. Oczywiście gdybyśmy żyli w świecie idealnym, gdy nie pojawiają się żadne problemy. Ale żyjemy w świecie rzeczywistym, więc jak są problemy, to trzeba się z nimi „brać za bary” …

  1. Mielibyśmy przebudowane otoczenie Pomnika Dziesięciu Powieszonych. Na tym terenie powstanie Skwer Pamięci Narodowej. Na początku ubiegłego roku ogłosiliśmy przetarg w formule „zaprojektuj i zbuduj”. Niestety, nie stanęła do niego żadna firma. W tej sytuacji zdecydowaliśmy, że projekty powstaną w urzędzie – tak, by wykonawca (którego, mam nadzieję, uda się tym razem wyłonić) miał ułatwione zadanie.
  2. Dwukrotnie podchodziliśmy do przetargu na budowę placu miejskiego przy Sportowej (są tam m.in. zaszyte inwestycje z mareckiego budżetu obywatelskiego). Do pierwszego przetargu nikt się nie zgłosił, do drugiego jedna firma – jednak jej oferta dwukrotnie przekraczała kosztorys. W tym roku – trzecie podejście.
  3. W 2017 roku też moglibyśmy mieć wyremontowane osiem kamienic przylegających do Piłsudskiego. Niestety, musieliśmy odstąpić od umowy z firmą, która wygrała pierwszy przetarg, a która spóźniała się z wykonawstwem. Udało się zrealizować prace przy sześciu numerach, w ty roku – kolejny przetarg.
  4. Nie udało się w poprzednim roku zrealizować większości prac przy Zygmuntowskiej (wspólna inwestycja z ul. Zagłoby). Tym razem okazało się, że na przeszkodzie stanęły podziemne kolizje – co innego było w papierach, co innego – w rzeczywistości. Dlatego ten odcinek wymagał przeprojektowania. Dokończenie robót – w 2018 roku (wykonawca jest).
  5. Prawdopodobnie mielibyśmy wykonany pierwszy etap prac przy ul. Lisiej, czyli wybudowaną kanalizację deszczową. Do pierwszego przetargu stanęła tylko jedna firma, znacząco w ofercie przekraczając kosztorys. W tej sytuacji zdecydowaliśmy się powtórzyć przetarg i wydłużyć termin realizacji. Efekt? Umowa z wykonawcą została podpisana. I jest dużo taniej niż oferta w pierwszym postępowaniu.
  6. Rozpoczęlibyśmy prace przy budowie ścieżki rowerowej wzdłuż rzeki Długiej. Tu jednak powtórzyła się sytuacja z ulicy Lisiej. W przetargu oferty były zbyt drogie – powtórka postępowania przyniosła dobre efekty. W tym roku droga na wale powinna powstać – umowa z wykonawcą została podpisana.
  7. Z powodów prawnych (protesty wobec ZRID) opóźniało się ogłoszenie przetargu na przebudowę Sosnowej i Kościuszki. To projekt, który skalą przypomina remont Zygmuntowskiej i Zagłoby. Gdy jesienią ogłosiliśmy przetarg, byliśmy srodze zawiedzeni. Żadna firma nie złożyła oferty. Czekamy na oferty w drugim przetargu.

Początek roku będzie obfitował w przetargowe rozstrzygnięcia. Nie tylko te zlecone przez ratusz, ale również Mareckie Inwestycje Miejskie, które zajmą się tematem rozszerzenia bazy edukacyjnej w naszym mieście. Wśród tych przetargów jest jedno z największych w ostatnich latach – budowa kompleksu edukacyjnego przy Wspólnej. Na początku stycznia otwarcie ofert – to tytułem, że NIC nie dzieje się w Markach… Aaa – no i jeszcze rozbudowa przedszkola przy Dużej i szkoły przy Szkolnej.

Prosimy – zdejmij nogę z gazu

To zdjęcie ma wymiar symboliczny. Jest podsumowaniem ponad czteroletnich, jak na razie zakończonych fiaskiem, starań o ekrany akustyczne w terenie zurbanizowanym wzdłuż #obwodnicaMarek. W tle osiedle Kosynierów. Jest chronione ośmiometrowym ekranem. Jak się dowiaduję od znajomych, dość skutecznie. Na tle ekranów rozpędzona o poranku ciężarówka. Przede mną (z boku) dwa bloki, które niczym nie są osłonięte. Dlatego prosimy – kierowco, jadąc przez Marki zdejmij nogę z gazu. Mieszkańcy Szpitalnej już prowizorycznie sprawdzali – hałas przekracza dopuszczalne normy. Dlatego nie dokładaj się do ich problemów. Przynajmniej do czasu jego pozytywnego rozwiązania. Niestety, przykład warszawskiego osiedla Narwik udowadnia, że może to zająć lata. Ale bądźmy uparci.

Gazelowe stadko z Marek

W kraju to stado liczy sobie ponad 4362, na Mazowszu – 1079. Mowa o gazelach, ale oczywiście nie tych z sawanny, bo takiej nad Wisłą nie uświadczymy. Z sentymentem zajrzałem do wydrukowanego po świętach rankingu Gazel Biznesu. Przez wiele lat obserwowałem jak powstawał, czasem miałem przyjemność być wydawcą gazety, gdy wchodził do dystrybucji. Dziś patrzę na niego z mareckiej perspektywy. Gdy tylko ranking trafia w me ręce, wertuję rubryki i szukam firm z naszego miasta.

Czytaj dalej

Zaproszenie do nieszczęścia

Kilka lat temu, w sezonie zimowym, jechałem Ząbkowską w stronę Ząbek. Nagle na skrzyżowaniu kierowca, który jechał z naprzeciwka, zabuksował i stanął na środku drogi. Noga na hebel, a tu nic, auto płynie, jezdnia przypominała lodowisko. Jedyną drogą była ucieczka na pobocze. Wtedy jeszcze nie było wiaduktu, gwałtowny skręt w prawo, przeskok przez krawężnik, lądowanie w krzakach – pańdzioch dał radę (i bez szwanku). Wyszedłem na ugiętych nogach, ale udało się uniknąć nieszczęścia. Piszę o tym w kontekście tego, co ostatnio widzę na tym skrzyżowaniu.

Boję się powtórki z historii. Od strony budowy obwodnicy płynie woda – szerokim, leniwym strumieniem. Wypływa na jezdnię, pokonuje Ząbkowską i spływa w stronę Szpitalnej. Samochody rozchlapują ją w obu kierunkach. „Winna” jest pompownia, z której H2O wypływa nawet w bezdeszczowe dni. Problem w tym, że robi się coraz zimniej, niedługo może chwycić lód (zwłaszcza nad ranem). A wtedy powstanie lodowisko i gotowe zaproszenie do nieszczęścia. Miasto zgłosiło problem do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Liczymy na interwencję wykonawcy robót. A kierowców uprzedzam – uważajcie na tym odcinku.

Z niepokojem i nadzieją

Mieszkam daleko od Zieleńca. Czasami wybieram się tam na przejażdżkę rowerową, dojeżdżając od strony ulicy Wesołej. Przez kilka lat, gdy rozpoczynałem moją przygodę z Markami, dziwiłem się, że Zieleniec jest swego rodzaju wyspą, połączoną z Markami Sowińskiego i Stawową (wówczas jeszcze bez chodnika). Chodnik się pojawił, ale kończył się przy skrzyżowaniu z Sowińskiego. Ten brakujący fragment infrastruktury dla pieszych do Głównej bolał. Jeszcze bardziej, gdy pojawiła się droga rowerowa i chodnik z prawdziwego zdarzenia przy Sowińskiego.

Mam nadzieję, że ta przerwa zniknie. Marecki ratusz ogłosił przetarg, który spowoduje, że… Zieleniec będzie mieć połączenie z Markami z prawdziwego zdarzenia. Odwodnienie, nowy asfalt (Główna i boczne ulice), droga rowerowa od Sowińskiego aż do obwodnicy, nowy chodnik – to wszystko może się pojawić w przyszłym roku. Kasy do inwestycji dosypuje UE.

Teraz piłeczka jest po stronie firm. Nieprzypadkowo o tym piszę. W styczniu 2016 r. byłem na otwarciu ofert na przebudowę Pomnikowej. Wpłynęło wówczas 13 ofert. Piękne czasy dla zamawiających, które na razie minęły i szybko nie wrócą. Dziś w przetargu drogowym wpływa jedna, dwie, góra pięć ofert. Nie widać też rywalizacji na poziomie cen – koszty pracy i materiałów poszły w górę. Dlatego z niepokojem i zaciekawieniem będę czekał na dzień otwarcia ofert na przebudowę dróg na Zieleńcu. I nadzieją, że w przyszłym roku zmieni się nie do poznania.

Jak stracić klienta

Jesień za oknem, za chwilę (albo dwie) spadnie śnieg, kierowcy jadą do serwisu wymieniać opony. Znalazłem się w ich gronie – tym bardziej, że wybierałem się w dalszą podróż. Ponieważ staram się załatwiać rzeczy lokalnie, wybrałem (drugi raz) serwis w naszym mieście. Wiosną byłem zadowolony – dobrze, sprawnie, zachęcała możliwość płatności kartą. Nie namyślając się długo, ponownie go odwiedziłem.

Jakież było moje zaskoczenie, gdy – przy płaceniu – okazało się, że nie płacę kwoty x, ale kwotę x plus 2 proc. opłaty za użycie karty. Tej samej karty, której używałem w ubiegłym roku w tym samym miejscu płacąc tę samą kwotę, ale bez prowizji. Przecierałem oczy ze zdziwienia. Nawet w bazarowych budkach, przy dużo mniejszych kwotach, są przyjmowane płatności kartami! Oczywiście bez prowizji!

Usłyszałem w serwisie propozycję, że mogę pójść do bankomatu i wybrać odpowiednią kwotę. Nie skorzystałem, zapłaciłem kwotę x plus 2 proc prowizji i była to moja ostatnia wizyta. Bo wiosną sprawdzi się stare porzekadło, że klient głosuje nogami i zamiast pójść do bankomatu pojadę do innego serwisu…