Ach, cóż za troska

Wyobraźcie sobie sytuację – mieszkacie w Markach przy zdezelowanej ulicy. Samorząd, widząc jej tragiczny stan, decyduje się ją kompleksowo wyremontować. Zostaną dwa pasy (tak jak było), ale jezdnia będzie wreszcie równa. Znikną kałuże, bo powstanie odwodnienie z prawdziwego zdarzenia. Pojawią się wyniesione skrzyżowania. Stary chodnik zniknie, nowy – po remoncie będzie szerszy, jednolity i bez wybojów. Do tego dojdzie droga rowerowa, by rowerzyści i kierowcy byli bezpieczniejsi. Na dodatek tę część inwestycji obficie dofinansuje Unia Europejska. Ilu z Was by chciało, by Wasza ulica tak się przeobraziła? Ilu z Was by chciało, by było jak przy Sowińskiego czy Głównej? Pewnie wielu. Ale pewnie znaleźliby się tacy, którzy by tego nie chcieli albo… celowo sieją zamęt.

Do skrzynek mieszkańców jednej z przewidzianych do modernizacji ulic trafił bowiem anonim podpisany przez (podobno) jej mieszkańca. Sens jest taki – remont w proponowanym kształcie uczyni z tej ulicy autostradę, z której wy nie skorzystacie, tylko mieszkańcy innych miejscowości, którzy sobie zrobią z niej dojazdówkę. Nie szkodzi, że kierowcy z innych miejscowości w nosie mają tę ulicę, bo wskoczą sobie na obwodnicę zamiast jechać przez Marki. Anonim jednak myśli – cytując klasyka polskiej sceny politycznej – że ciemny lud to kupi. Tymczasem ulica, o której tu mowa, w obecnej formule jest niebezpieczna dla mieszkańców. Nierówny asfalt, woda, która pozostaje po każdych opadach, rowerzyści jadący głównym szlakiem i piesi na popękanym chodniku. To jest zaproszenie do wypadku. I ta/ten kto stworzył ów anonim, do tego się przyczynia.

Rozczuliło mnie stwierdzenie o hałasie. Podobno w dzień w godzinach szczytu są przekroczone normy. I tu w zasadzie powinienem zapytać „co ty anonimie wiesz o hałasie?” Mieszkasz przy obwodnicy? Wiesz, że latem, w upalne noce, niesposób w jej sąsiedztwie otworzyć okno, bo taki jest hałas? A Twoja ulica w tym czasie śpi, bo jej TIRy w nocy nie zatruwają. Wiem, bo często nią o tej porze poruszam się i zazdroszczę tej ciszy.

I na koniec – żeby jeszcze twoja troska była szczera… Demaskuje cię ostatnie zdanie – wyraźmy swoje niezadowolenie przed wyborami. Intencja aż nazbyt jasna…

Kurtyna

Ps. Korciło mnie, żeby napisać. Samorządzie, zabierz pieniądze z tej ulicy na inną. Ale myślę, że ogromna większość mieszkańców, która uczestniczyła w konsultacjach społecznych, chce mieć swoją ulicę w dużo lepszym standardzie niż obecnie.

fot. Pixabay

#stań po jasnej stronie

Wystarczy tak niewiele, by zrobić tak wiele. W tym przypadku – poprawić bezpieczeństwo pieszych, rowerzystów i kierowców przy Ząbkowskiej. W ramach Mareckiego Budżetu Obywatelskiego można głosować na projekt doświetlenia trzech przejść dla pieszych: przy Leśnej, Szkolnej i kościele. Będzie jaśniej, będzie bezpieczniej. A więc #stańpojasnejstronie i wejdź na zdecyduj.marki.pl

Zróbmy to raz a dobrze

A nie mówiliśmy – tak pierwotnie chciałem zacząć tekst o tym, że hałas z obwodnicy przekracza krajowe i tak bardzo liberalne normy. Nie ma we mnie jednak poczucia triumfu, bo trudno mówić o trumfie, gdy tysiące ludzi w Markach cierpi dziś z tego powodu. Nikt nie negował konieczności budowy trasy – ba, wspólnie stawaliśmy w cukierkowej akcji, by wymóc powstanie trasy. Prosiliśmy potem tylko o przywrócenie pierwotnej ochrony akustycznej, która nagle została odchudzona po wybuchu awantury o ekrany na trasie Warszawa – Łódź.

Niestety, nie słuchano nas. Ani w 2013 r., kiedy odkryliśmy, że ubyło ekranów, ani w latach późniejszych, gdy pukaliśmy do urzędników i polityków. Myślę, że się po prostu bali. Trzeba było mieć dużo odwagi, by pozytywnie mówić o budowie ekranów akustycznych. I tak przyszedł grudzień 2017 r. Droga została otwarta: zniknęły korki w Markach (hurra), ale pojawił się hałas (wzdłuż obwodnicy). I to nie tylko poczuli to na własnej skórze markowianie. Protesty wybuchły w sąsiedniej Zielonce i Radzyminie.

Nasze miasto postanowiło, że przeprowadzi badania akustyczne. To praktycznie ostatnia szansa na poprawę sytuacji. Jeśli normy są przekroczone, inwestor – w tym wypadku państwowa Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad – podejmuje działania zaradcze. I takie będą potrzebne. Jak czytamy na stronie marki.pl, w dwóch z pięciu badanych miejsc w Markach normy zostały przekroczone. I to nie są małe liczby. Na Szpitalnej, gdzie znajduje się blok zamieszkany przez kilkaset osób, jest za głośno w nocy aż o ponad 5 decybeli. Na Curie – Skłodowskiej, gdzie dominuje zabudowa niska – o ponad 3 decybele. Spróbujcie latem otworzyć tam okno… A wystarczyło postawić ekrany. Czy w kontekście protestów na Ursynowie o filtry w tunelu i w Wesołej o przebieg Wschodniej Obwodnicy Warszawy to było tak wiele?

Po takiej tyradzie część z Was będzie zdziwiona, że podziękuję Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Naprawdę. Po pierwsze, przyśpieszyła własne badania akustyczne w Markach (nie znam ich wyników). Po drugiej, konsultując z ratuszem wskazała dużo większą liczbę punktów do badania hałasu. Mam nadzieję, że punktów przekroczeń będzie więcej i że GDDKiA zareaguje właściwie, dobudowując i podwyższając ekrany. A już cudownie by było, gdyby wzięła pod uwagę, że za kilka lat będzie się w Markach do S8 wbijać Wschodnia Obwodnica Warszawy. Zróbmy to raz a dobrze.

tekst z sierpniowego „Ekspresu Mareckiego”

Widziane w Markach

W weekend wybrałem się z córką na wieczorną przejażdżkę rowerową. W okolicach skrzyżowania Zagłoby i Kościuszki chwycił nas potężny deszcz. Najbliższym miejscem, który mógł dać nam schronienie, był znajdujący się pod niewielkim daszkiem bankomat. Jak widać – może on pełnić nie tylko funkcje płatnicze. W trakcie oczekiwania na lepszą pogodę (naiwnego), zrobiliśmy (konkretnie córka) jedno z lepszych zdjęć w tym miesiącu.

Cóż, czekamy na remont Kościuszki/Sosnowej. Jest wybrany wykonawca, który jeszcze załatwia formalności związane z czasową organizacją ruchu. Ale gdy już ulica będzie gotowa (jestem pesymistą – stawiam, że I połowa 2019), zniknie problem kałuż, a my rowerzyści będziemy mogli skorzystać ze ścieżki rowerowej.

Dla miłośników przejażdżek zrobi się całkiem zacna trasa. Wyobraźcie sobie: startujemy z rogu Ząbkowskiej i Szkolnej (gotowa ścieżka), potem przekraczamy Piłsudskiego i jedziemy Sosnową/Kościuszki, skręcamy z Zagłoby (gotowa), wjeżdżamy z Zygmuntowską (gotowa w połowie) i tak dojeżdżamy do drogi rowerowej wzdłuż Trasy Toruńskiej.

Zanim wskażesz winnego

Ciekawa obserwacja z mareckiego forum internetowego. Ktoś zapytał, kiedy zakończy się remont ulicy głównej. Celowo piszę z małej litery. Użytkownicy forum zinterpretowali zapytanie, w kontekście lokalizacji ulicy, dwojako – jako Główną na Zieleńcu oraz główną, czyli Aleję Piłsudskiego. Akurat tak się zdarza, że na obu rozpoczął się remont. Ten na Zieleńcu realizuje miasto – w jego zakresie jest budowa kanalizacji deszczowej, nowych dróg (także bocznych), drogi rowerowej i chodnika. Ten drugi jest przedsięwzięciem państwa związanym z budową obwodnicy Marek – jeden z jej wykonawców ma zapisane w kontrakcie wymianę nawierzchni asfaltowej na Piłsudskiego. Roboty na Zieleńcu idą sprawnie, te na Piłsudskiego – hmmm – w tempie wzbudzającym negatywne emocje. Nie będę szukać winnych – nie moja to rzecz. W każdym razie na pewno nie jest winna instytucja, którą część mieszkańców odsądziła od czci i wiary. Szanowny Czytelniku, to nie miasto przeprowadza remont na Piłsudskiego. Warto, żebyś to wiedział, zanim napiszesz kolejny post, w którym znalazłeś winnego w ratuszu.

Jakie to miłe!

Żyjemy często zgodnie z powiedzeniem „My home is my castle”. Grodzimy się, chronimy zasoby przed osobami niepowołanymi. Przed wejściem na nasze posesje wieszamy tabliczki, ostrzegające przed naszymi psami (Dobry pies, ale ma słabe nerwy). Pewnie dlatego nie tak znowu dawno zwróciliśmy uwagę na nietypowe ogłoszenie. Otóż przy ulicy Warmińskiej podczas spaceru znaleźliśmy takie oto zaproszenie:

Nietypowe w naszych czasach. Ale za to jak miłe! Gratulacje dla właściciela drzewka, notabene również jednej z najbardziej zadbanych posesji w okolicy!

Do trzech razy sztuka

Czy stare porzekadło, zacytowane w tytule, sprawdzi się, okaże się po weryfikacji wniosków do budżetu obywatelskiego. Kiedyś snułem plany odlania ławeczki Briggsów – na praktyczną pamiątkę angielskich przemysłowców, dzięki którym Marki pod koniec XIX wielu nabrały rozmachu. Pomysł niestety pozostał na papierze (a raczej na ekranie komputera). Za drugim razem udało się pokonać pierwszy próg. Napisałem wniosek o przygotowanie projektu przebudowy ulicy Leśnej. Niestety, nie przeszedł urzędowej weryfikacji. Powodem były wówczas: niewyjaśnione sprawy własnościowe ulicy i status Alei Piłsudskiego, do którego miała wbić się Leśna.

Próbuję trzeci raz, licząc że wniosek przejdzie weryfikację i zostanie poddany pod wrześniowe głosowanie. Tym razem, dzięki wsparciu zacnej grupy mieszkańców, chcemy doświetlić trzy skrzyżowania i przejścia dla pieszych: przy Ząbkowskiej. Chodzi o połączenia z Leśną, Szkolną oraz drogą do kaplicy. Podobny wniosek pojawił się dwa lata temu w budżecie obywatelskim – dotyczył ulicy Okólnej. Stąd nadzieja na pozytywną weryfikację. Mieścimy się też w puli 150 tys. zł, co wcale nie będzie proste w kategorii „infrastruktura drogowa” (ceny robót urosły w ostatnim miesiącach jak szalone).

Inspiracją do złożenia wniosku są własne i bliskich obserwacje. Skrzyżowanie Szkolnej i Ząbkowskiej jest jednym z najbardziej wypadkogennych. Pamiątką po ostatnim dzwonie jest zniszczone ogrodzenie jednej z posesji. Ze skrzyżowania korzystają też dzieci, które zmierzają do szkoły nr 2. Niech zatem wszyscy uczestnicy ruchu będą lepiej widoczni – także przy kaplicy oraz Leśnej.

Od 15 do 30 września planowane jest głosowanie. Jeśli ktoś zechce poprzeć naszą propozycję (podpisało ją około 40 osób), będziemy wdzięczni.

Więcej o budżecie obywatelskim na zdecyduj.marki.pl

Brawo On/Ona/Oni

Kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi. A mężczyzna? Chyba też. Pomagam przy dystrybucji miejskiego biuletynu (przyznaję się do jego ojcostwa). Dziś widziałem coś, co napawa mnie dumą. Część z Was zapewne wie, że walczymy o podwórko talentów Nivea. To plac zabaw, który może powstać przy Zygmuntowskiej. Może, ale warunkiem jest zaangażowanie mieszkańców w internetowe głosowanie. Na FB co chwila ktoś przypomina, że trzeba wejść na stronę podworko.nivea.pl lub ściągnąć mobilną aplikację. I super.  Ale dziś na swej drodze spotkałem zwykłe papierowe ulotki, namawiające do głosowania. Ktoś społecznie się natrudził, wyprodukował i rozniósł do skrzynek. I to w dość dużej odległości od Zygmuntowskiej. Parafrazując oklepane hasło reklamowe: Brawo On/Ona/Oni – kimkolwiek są. Zaraz skończę pisać i całą rodziną znów oddamy cztery głowy. Jest naprawdę nieźle – wciąż znajdujemy się w piątce, która ma szansę zdobyć upragnione trofeum. Byle nam cierpliwości starczyło – pamiętajcie, że głosujemy do 21 czerwca.

Ps. W miejskim biuletynie też jest o konkursie. Zajrzyjcie na stronę 7.

Zanim się zaczną pomiary wzdłuż obwodnicy

Od grudnia zmagamy się z hałasem płynącym z obwodnicy Marek. To, co przewidywaliśmy kilka lat temu po niesławnym zredukowaniu ochrony akustycznej, stało się niestety faktem. Pewną nadzieję dla mieszkających w pobliżu trasy niesie deklaracja Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o przyśpieszeniu badań akustycznych. Ale tylko „pewną”. GDDKiA za każdym razem podkreśla, że normy muszą być przekroczone, by cokolwiek zrobiła w tej sprawie. A wcale o to nie będzie tak prosto, jak nam się wydaje. Świetny materiał znalazł się w biuletynie Stowarzyszenia WIR Kopernik, które lobbowało za ekranami wzdłuż autostrady A4 i pełniło rolę obserwatorów przy pomiarach. Otrzymałem zgodę autora – Łukasza Beltera – na wykorzystanie tej publikacji. Wszystkich zainteresowanych zachęcam do lektury. Nam się wydaje, że sprawa jest oczywista, ale wystarczy, że wiatr będzie wiać w niewłaściwą stronę…

Od początku mieliśmy świadomość, że przy obecnych normach hałasu, zawyżonych w 2012 r., wywalczenie ekranów akustycznych będzie bardzo trudne. Zgoda GDDKiA Rzeszów na obserwowanie pomiarów przez członków Stowarzyszenia pozwoliła poznać tajniki i meandry takiego badania. Dzielimy się z Państwem tą wiedzą.

Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że zarówno GDDKiA Rzeszów, jak i firma Ekkom z Krakowa prowadząca pomiary, wykonały swoje zadanie zgodnie z literą prawa, jednak pomiary nie odbyły się w sposób sprzyjający mieszkańcom sąsiadującym z autostradą. Ekrany zatem powstaną, ale będą za niskie i na zbyt krótkim odcinku. (…)

Niesprzyjający dobór dni tygodnia

GDDKiA oddaliła wniosek Stowarzyszenia WiR-Kopernik o wykonanie pomiarów, gdy ruch jest największy, czyli od godz. 20:00 w niedzielę do 20:00 w poniedziałek oraz w tych samych godzinach z czwartku na piątek. Gdyby GDDKiA odniosła się przychylnie do tego wniosku, analiza porealizacyjna wykazałaby większe przekroczenia norm, ze względu na większe natężenie ruchu. Pomiary były jednak prowadzone w środku tygodnia, gdy ruch jest odczuwalnie mniejszy.

Niesprzyjająca lokalizacja punktów pomiarowych

Firma Ekkom, która wygrała przetarg na realizację pomiarów, jest autorem Raportu Oddziaływania na Środowisko, stanowiącego załącznik do Decyzji Wojewody Podkarpackiego z dnia 8 czerwca 2010 r. o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej. Liczba 12 punktów pomiarowych oraz ich lokalizacja zostały określone w tym dokumencie.
Należy wziąć pod uwagę, że w 2010 r. obowiązywały inne, bardziej rygorystyczne normy hałasu. Nie ma rozporządzenia ministra środowiska, które regulowałoby lokalizowanie punktów pomiarowych w miejscach o największym oddziaływaniu źródeł hałasu.
W związku z tym niektóre punkty pomiarowe zostały wybrane na niekorzyść mieszkańców, w cieniu akustycznym (np. pierwszy punkt pomiarowy w Łące). GDDKiA odrzuciła wniosek Stowarzyszenia o zmianę punktu pomiarowego w Łące, zasłaniając się właśnie ww. Raportem Oddziaływania na Środowisko. Po odkryciu niekorzystnej lokalizacji punktu pomiarowego w Dębinie (na tyłach budynku) jako prezes Stowarzyszenia zainterweniowałem na miejscu, wraz z radnym z Bud Łańcuckich Panem Maciejem Białym. Przekonaliśmy właściciela posesji o niewyrażaniu zgody na pomiar. Sytuacja pomiędzy nami (towarzyszyli nam mieszkańcy), pracownikiem firmy Ekkom oraz przedstawicielem GDDKiA Rzeszów Panem Przemysławem Baranem była nerwowa. Na szczęście udało się opanować emocje. Został spisany protokół, a punkt pomiarowy przeniesiono w hałaśliwe miejsce.
Jak się później okazało, pomiar wykazał przekroczenie norm. W efekcie GDDKiA zaczęła uwzględniać uwagi Stowarzyszenia WiR-Kopernik co do lokalizacji punktów pomiarowych – udało się zmienić lokalizację dwóch kolejnych punktów. Nie mieliśmy jednak wpływu na dobór dni pomiarów ani wybór kierunku wiatru (wiemy, że niektóre pomiary były realizowane przy ujemnej składowej wiatru, dlatego nie zanotowano przekroczeń norm).

Niesprzyjające warunki atmosferyczne

Jako obserwatorzy nie mogliśmy decydować o doborze dni, w których były wykonywane pomiary. Otrzymywaliśmy jedynie informację z GDDKiA, kiedy odbędzie się pomiar. Na wyniki pomiarów mają wpływ następujące czynniki atmosferyczne: ciśnienie, temperatura przy ziemi i w powietrzu, kierunek wiatru, wilgotność powietrza. Nie ma rozporządzenia ministra środowiska, które regulowałoby kwestię tych czynników na korzyść mieszkańców. Istnieje natomiast pewna dowolność wyboru tych czynników przez zlecającego lub wykonującego pomiar. Ponieważ nasze prośby zgłaszane do GDDKiA dotyczące zmiany dni pomiarów oraz punktów pomiarowych były rozpatrywane na niekorzyść mieszkańców, można założyć, że również dobór warunków pogodowych był nieprzychylny. Nie odebraliśmy od GDDKiA ani od firmy Ekkom informacji, że będzie wybierana sprzyjająca mieszkańcom pogoda.

Zamknięcie okien w trzech punktach

Powszechnie stosowaną przez GDDKiA i wykonawców pomiarów praktyką jest przeprowadzanie badania przy zamkniętych oknach. Zgodnie z rozporządzeniem pozwala to odjąć od ostatecznego wyniku pomiaru aż 3 decybele! Jest to bardzo dużo, gdyż decybel stanowi logarytmiczną jednostkę miary. Wraz z członkiem Zarządu Dariuszem Kulką, radnym Stanisławem Wajdą z Przeworska oraz przedstawicielami GDDKiA i firmy Ekkom ustaliliśmy podczas pierwszego pomiaru, że wszystkie kolejne będą realizowane przy otwartych oknach. Rozmawiałem o tym także telefonicznie z członkiem zarządu firmy Ekkom Panem Maciejem Hałuchą. Przekazałem mu, że takie ustalenia miały miejsce. Przedstawiciele Stowarzyszenia (a także osoby z nami współpracujące, np. radny Robert Pudło z Woli Małej) o godz. 6:00 lub 20:00, czyli w chwili rozpoczęcia pomiaru, pojawiali się na miejscu, aby dopilnować kwestii otwartego okna. Niestety, z niewyjaśnionych przyczyn nie udało się to w trzech punktach, co zostało wykorzystane przez firmę Ekkom na niekorzyść mieszkańców – pomiar zrealizowano przy oknie zamkniętym, wbrew wcześniejszym ustaleniom.

Normy hałasu niezgodne z WHO

Analiza porealizacyjna wykazała przekroczenia obowiązujących norm hałasu (od1 do 4 decybeli) w 6 z 12 punktów pomiarowych. Uważamy, że przy obowiązujących normach hałasu jest to i tak duży sukces Stowarzyszenia WiR-Kopernik. W wyniku analizy firma Ekkom zaproponowała budowę łącznie 4520 metrów ekranów akustycznych o wysokości 3 metrów. Niestety, ekrany zbudowane zgodnie z taką rekomendacją będą za krótkie i za niskie. Istotą problemu nie jest brak przekroczeń w pozostałych 6 punktach, tylko – jak wielokrotnie zaznaczaliśmy – poziom dopuszczalnych norm hałasu w Polsce. Gdyby normy te były zgodne z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (o co walczymy, zbierając podpisy pod projektem obywatelskim w tej sprawie), przekroczenia zostałyby poważnie naruszone we wszystkich 12 punktach (byłyby to przekroczenia od 3 do nawet 10 decybeli!). Sytuacja zmieniłaby się diametralnie. Powstałyby dużo wyższe (prawdopodobnie 5-7-metrowe) ekrany i w liczbie wystarczającej do ochrony zdrowia mieszkańców.

Ogólnopolska Inicjatywa Obywatelska „STOP Hałasowi od Autostrady”, którą koordynuje Stowarzyszenie WiR-Kopernik, jest jedyną szansą na zmianę sytuacji nie tylko naszej, ale i naszych rodaków z całego kraju zmagających się z problemem hałasu. Apelujemy zatem raz jeszcze o włączenie się w zbiórkę podpisów! Każda osoba odczuwająca problem hałasu powinna sama zebrać 100 podpisów. Jest to możliwe, trzeba tylko chcieć poprawić swój los.

Cena za punkt pomiarowy – wykonajmy pomiary sami!

Nasze Stowarzyszenie wystąpiło z zapytaniem ofertowym do certyfikowanych firm realizujących pomiary. Najniższa zaproponowana cena za 1 punkt pomiarowy, przy założeniu że będzie 12 punktów, to 1353 zł.

(…) Zlecając badania, można dopilnować, aby odbyły się w sprzyjających dla mieszkańców okolicznościach. Uważamy, że możliwe jest wykazanie przekroczenia we wszystkich 12 punktach pomiarowych.

Posiadając takie wyniki, można zabiegać o większą liczbę ekranów do GDDKiA, WIOŚ-u i Wojewody Podkarpackiego. Warto o to walczyć. Naszym priorytetem zawsze jednak pozostanie projekt obywatelski, który zapewni wyższe ekrany (ok. 5-7-metrowe), a przede wszystkim pomoże nie tylko tutejszym mieszkańcom, ale i ludziom z całej Polski dotkniętym tym samym problemem.

(..)
Łukasz Belter, prezes Stowarzyszenia WiR-Kopernik

Ps. Z radością przyjąłem deklarację, że marecki ratusz zleci własne badania certyfikowane hałasu.