Sztuka nówka nieśmigana

Wielkimi krokami zbliża się 14 marecki finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Postanowiliśmy też dołożyć cegiełkę do tej szlachetnej kwesty. W naszej szafie znajduje się dość cenna – tak nam się przynajmniej wydaje – rzecz. To model olimpijskiej, męskiej kurtki z Soczi, wyprodukowanej przez 4F. Jako mówią czasem młodzi ludzie – „sztuka nówka nieśmigana”, jeszcze z firmową metką. Z przodu zobaczycie logotyp olimpijski na tle polskiej flagi, z tyłu – dumny napis Polska. W weekend kurtka (rozmiar M) trafi w ręce przedstawicieli mareckiego sztabu WOŚP. Oni już będą wiedzieć, co z nią zrobić… Mam nadzieję, że olimpijska kurtka trafi w dobre ręce, a pieniądze zasilą konto orkiestry. #WOŚP #4F #Soczi

Więcej o finale TUTAJ

Wystrzelane – posprzątane

Drobiazg, który cieszy. Część z nas lubi sylwestrowe fajerwerki. Niestety, w poprzednich latach w pierwszy dzień roku mareckie ulice były usłane odpadkami z różnego rodzaju rac. Rano włożyłem sportowy strój i poszedłem (a raczej pobiegłem)  walczyć ze zbędnymi kilogramami. Przy okazji rzuciłem okiem na posylwestrowy stan kilku ulic. Byłem pozytywnie zaskoczony. Tylko w jednym miejscu (a sporo – jak na swoje warunki – przebiegłem) znalazłem nieposprzątane elementy po fajerwerkach. Ząbkowska (od Szkolnej do Szpitalnej), Szpitalna, Zygmuntowska, Zagłoby, Kościuszki-Sosnowa – ci, którzy strzelali, po sobie sprzątnęli. Drugie wrażenie jest takie, że jednak w tym roku ludzie urządzili mniej ogniowych pokazów, Kryzysu nie ma, ludzi stać na takie hmmm wystrzałowe zakupy, więc to chyba jednak zasługa apeli, aby w sylwestrową noc przestać straszyć domowe zwierzęta.

160 znaków bez ą, ś, ć….

W niedzielę przed Wigilią miasto (pretensje można składać do mnie) wysłało SMS z życzeniami świątecznymi. Jedna z internautek na forum wnioskowała o to, byśmy stosowali polskie znaki. I tu wyjaśnienie. Korzystamy z zewnętrznego sytemu. Każdy SMS to maksymalnie 160 znaków (szkoda, że nie jak w Twitterze – tam już jest bodaj 280). Te 160 znaków mamy do dyspozycji wtedy, gdy nie korzystamy z polskich znaków. Gdybyśmy je zastosowali, nasz ostatni sms skończyłby się tak: Pełnych radości Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku, który…. I tu stop. Dlatego wybrałem wersję bez ł, ą, ż…., zakładając, że treść jest zrozumiała. Tych, których razi brak polskiej pisowni, proszę o wybaczenie. Wolę jednak przesłać więcej treści niż obcinać ją o 60-70 proc.

Ps. Acha. Jeszcze to. Uważamy, żeby nie używać słowa „łaski”. Zresztą w samorządzie nie ma takiego słowa.

Przedwojenna :-) lektura na święta

Ciekawe i warto to powtórzyć w przyszłym roku – tak małżonka skomentowała prawdopodobnie największą pod względem formatu  gazetę wydaną w tym stuleciu w Markach. W wolnej chwili (przed świętami nie ma ich zbyt dużo) przejrzeliśmy „Antykwariat świąteczny” – periodyk wydany na Boże Narodzenie przez Marecki Ośrodek Kultury im. Tadeusza Lużyńskiego. Ale nie format czyni go ciekawym. Znajdziecie tam treści, które pojawiły się w prasie w pierwszej połowie ubiegłego stulecia.

Dla mnie, sympatyka futbolu, niezwykłe wrażenie zrobił tekst z Bożego Narodzenia 1914 na froncie pierwszej wojny światowej. Najpierw zaczęło się od zdobienia okopów, potem żołnierze – niemieccy i brytyjscy – zaczęli śpiewać kolędy. Potem obie strony ustaliły zasady świątecznego zawieszenia broni. Niemcy dali Brytyjczykom beczkę piwa, Anglicy poczęstowali ich puddingiem śliwkowym. I wreszcie na koniec.. bożonarodzeniowy mecz piłki nożnej Niemcy – Anglia. Brytyjski piłkarz Gary Lineker niemal sto lat później wygłosił słynne zdanie, że futbol ta taka gra, w której gra 22 facetów, a na końcu wygrywają Niemcy. No i na frontowym boisku wygrali Niemcy w stosunku 3:2. Dość powiedzieć, że zawieszenie broni przedłużyło się do 3 stycznia, a dowództwo obu wojsk musiało obsadzić ten odcinek innymi oddziałami…

Kiedy już zakończy się Wam wigilijny młyn, zajrzyjcie do „Antykwariatu”. Znajdziecie tam o wiele więcej ciekawych tematów – również przedwojenne reklamy, krzyżówkę i rysunek satyryczny, który wcale się nie zestarzał. Więcej w linku

http://mokmarki.pl/images/download/AntykwariatSwiateczny.pdf

Ach, cóż za troska

Wyobraźcie sobie sytuację – mieszkacie w Markach przy zdezelowanej ulicy. Samorząd, widząc jej tragiczny stan, decyduje się ją kompleksowo wyremontować. Zostaną dwa pasy (tak jak było), ale jezdnia będzie wreszcie równa. Znikną kałuże, bo powstanie odwodnienie z prawdziwego zdarzenia. Pojawią się wyniesione skrzyżowania. Stary chodnik zniknie, nowy – po remoncie będzie szerszy, jednolity i bez wybojów. Do tego dojdzie droga rowerowa, by rowerzyści i kierowcy byli bezpieczniejsi. Na dodatek tę część inwestycji obficie dofinansuje Unia Europejska. Ilu z Was by chciało, by Wasza ulica tak się przeobraziła? Ilu z Was by chciało, by było jak przy Sowińskiego czy Głównej? Pewnie wielu. Ale pewnie znaleźliby się tacy, którzy by tego nie chcieli albo… celowo sieją zamęt.

Do skrzynek mieszkańców jednej z przewidzianych do modernizacji ulic trafił bowiem anonim podpisany przez (podobno) jej mieszkańca. Sens jest taki – remont w proponowanym kształcie uczyni z tej ulicy autostradę, z której wy nie skorzystacie, tylko mieszkańcy innych miejscowości, którzy sobie zrobią z niej dojazdówkę. Nie szkodzi, że kierowcy z innych miejscowości w nosie mają tę ulicę, bo wskoczą sobie na obwodnicę zamiast jechać przez Marki. Anonim jednak myśli – cytując klasyka polskiej sceny politycznej – że ciemny lud to kupi. Tymczasem ulica, o której tu mowa, w obecnej formule jest niebezpieczna dla mieszkańców. Nierówny asfalt, woda, która pozostaje po każdych opadach, rowerzyści jadący głównym szlakiem i piesi na popękanym chodniku. To jest zaproszenie do wypadku. I ta/ten kto stworzył ów anonim, do tego się przyczynia.

Rozczuliło mnie stwierdzenie o hałasie. Podobno w dzień w godzinach szczytu są przekroczone normy. I tu w zasadzie powinienem zapytać „co ty anonimie wiesz o hałasie?” Mieszkasz przy obwodnicy? Wiesz, że latem, w upalne noce, niesposób w jej sąsiedztwie otworzyć okno, bo taki jest hałas? A Twoja ulica w tym czasie śpi, bo jej TIRy w nocy nie zatruwają. Wiem, bo często nią o tej porze poruszam się i zazdroszczę tej ciszy.

I na koniec – żeby jeszcze twoja troska była szczera… Demaskuje cię ostatnie zdanie – wyraźmy swoje niezadowolenie przed wyborami. Intencja aż nazbyt jasna…

Kurtyna

Ps. Korciło mnie, żeby napisać. Samorządzie, zabierz pieniądze z tej ulicy na inną. Ale myślę, że ogromna większość mieszkańców, która uczestniczyła w konsultacjach społecznych, chce mieć swoją ulicę w dużo lepszym standardzie niż obecnie.

fot. Pixabay

#stań po jasnej stronie

Wystarczy tak niewiele, by zrobić tak wiele. W tym przypadku – poprawić bezpieczeństwo pieszych, rowerzystów i kierowców przy Ząbkowskiej. W ramach Mareckiego Budżetu Obywatelskiego można głosować na projekt doświetlenia trzech przejść dla pieszych: przy Leśnej, Szkolnej i kościele. Będzie jaśniej, będzie bezpieczniej. A więc #stańpojasnejstronie i wejdź na zdecyduj.marki.pl

Zróbmy to raz a dobrze

A nie mówiliśmy – tak pierwotnie chciałem zacząć tekst o tym, że hałas z obwodnicy przekracza krajowe i tak bardzo liberalne normy. Nie ma we mnie jednak poczucia triumfu, bo trudno mówić o trumfie, gdy tysiące ludzi w Markach cierpi dziś z tego powodu. Nikt nie negował konieczności budowy trasy – ba, wspólnie stawaliśmy w cukierkowej akcji, by wymóc powstanie trasy. Prosiliśmy potem tylko o przywrócenie pierwotnej ochrony akustycznej, która nagle została odchudzona po wybuchu awantury o ekrany na trasie Warszawa – Łódź.

Niestety, nie słuchano nas. Ani w 2013 r., kiedy odkryliśmy, że ubyło ekranów, ani w latach późniejszych, gdy pukaliśmy do urzędników i polityków. Myślę, że się po prostu bali. Trzeba było mieć dużo odwagi, by pozytywnie mówić o budowie ekranów akustycznych. I tak przyszedł grudzień 2017 r. Droga została otwarta: zniknęły korki w Markach (hurra), ale pojawił się hałas (wzdłuż obwodnicy). I to nie tylko poczuli to na własnej skórze markowianie. Protesty wybuchły w sąsiedniej Zielonce i Radzyminie.

Nasze miasto postanowiło, że przeprowadzi badania akustyczne. To praktycznie ostatnia szansa na poprawę sytuacji. Jeśli normy są przekroczone, inwestor – w tym wypadku państwowa Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad – podejmuje działania zaradcze. I takie będą potrzebne. Jak czytamy na stronie marki.pl, w dwóch z pięciu badanych miejsc w Markach normy zostały przekroczone. I to nie są małe liczby. Na Szpitalnej, gdzie znajduje się blok zamieszkany przez kilkaset osób, jest za głośno w nocy aż o ponad 5 decybeli. Na Curie – Skłodowskiej, gdzie dominuje zabudowa niska – o ponad 3 decybele. Spróbujcie latem otworzyć tam okno… A wystarczyło postawić ekrany. Czy w kontekście protestów na Ursynowie o filtry w tunelu i w Wesołej o przebieg Wschodniej Obwodnicy Warszawy to było tak wiele?

Po takiej tyradzie część z Was będzie zdziwiona, że podziękuję Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Naprawdę. Po pierwsze, przyśpieszyła własne badania akustyczne w Markach (nie znam ich wyników). Po drugiej, konsultując z ratuszem wskazała dużo większą liczbę punktów do badania hałasu. Mam nadzieję, że punktów przekroczeń będzie więcej i że GDDKiA zareaguje właściwie, dobudowując i podwyższając ekrany. A już cudownie by było, gdyby wzięła pod uwagę, że za kilka lat będzie się w Markach do S8 wbijać Wschodnia Obwodnica Warszawy. Zróbmy to raz a dobrze.

tekst z sierpniowego „Ekspresu Mareckiego”

Widziane w Markach

W weekend wybrałem się z córką na wieczorną przejażdżkę rowerową. W okolicach skrzyżowania Zagłoby i Kościuszki chwycił nas potężny deszcz. Najbliższym miejscem, który mógł dać nam schronienie, był znajdujący się pod niewielkim daszkiem bankomat. Jak widać – może on pełnić nie tylko funkcje płatnicze. W trakcie oczekiwania na lepszą pogodę (naiwnego), zrobiliśmy (konkretnie córka) jedno z lepszych zdjęć w tym miesiącu.

Cóż, czekamy na remont Kościuszki/Sosnowej. Jest wybrany wykonawca, który jeszcze załatwia formalności związane z czasową organizacją ruchu. Ale gdy już ulica będzie gotowa (jestem pesymistą – stawiam, że I połowa 2019), zniknie problem kałuż, a my rowerzyści będziemy mogli skorzystać ze ścieżki rowerowej.

Dla miłośników przejażdżek zrobi się całkiem zacna trasa. Wyobraźcie sobie: startujemy z rogu Ząbkowskiej i Szkolnej (gotowa ścieżka), potem przekraczamy Piłsudskiego i jedziemy Sosnową/Kościuszki, skręcamy z Zagłoby (gotowa), wjeżdżamy z Zygmuntowską (gotowa w połowie) i tak dojeżdżamy do drogi rowerowej wzdłuż Trasy Toruńskiej.

Zanim wskażesz winnego

Ciekawa obserwacja z mareckiego forum internetowego. Ktoś zapytał, kiedy zakończy się remont ulicy głównej. Celowo piszę z małej litery. Użytkownicy forum zinterpretowali zapytanie, w kontekście lokalizacji ulicy, dwojako – jako Główną na Zieleńcu oraz główną, czyli Aleję Piłsudskiego. Akurat tak się zdarza, że na obu rozpoczął się remont. Ten na Zieleńcu realizuje miasto – w jego zakresie jest budowa kanalizacji deszczowej, nowych dróg (także bocznych), drogi rowerowej i chodnika. Ten drugi jest przedsięwzięciem państwa związanym z budową obwodnicy Marek – jeden z jej wykonawców ma zapisane w kontrakcie wymianę nawierzchni asfaltowej na Piłsudskiego. Roboty na Zieleńcu idą sprawnie, te na Piłsudskiego – hmmm – w tempie wzbudzającym negatywne emocje. Nie będę szukać winnych – nie moja to rzecz. W każdym razie na pewno nie jest winna instytucja, którą część mieszkańców odsądziła od czci i wiary. Szanowny Czytelniku, to nie miasto przeprowadza remont na Piłsudskiego. Warto, żebyś to wiedział, zanim napiszesz kolejny post, w którym znalazłeś winnego w ratuszu.