Zaproszenie do nieszczęścia

Kilka lat temu, w sezonie zimowym, jechałem Ząbkowską w stronę Ząbek. Nagle na skrzyżowaniu kierowca, który jechał z naprzeciwka, zabuksował i stanął na środku drogi. Noga na hebel, a tu nic, auto płynie, jezdnia przypominała lodowisko. Jedyną drogą była ucieczka na pobocze. Wtedy jeszcze nie było wiaduktu, gwałtowny skręt w prawo, przeskok przez krawężnik, lądowanie w krzakach – pańdzioch dał radę (i bez szwanku). Wyszedłem na ugiętych nogach, ale udało się uniknąć nieszczęścia. Piszę o tym w kontekście tego, co ostatnio widzę na tym skrzyżowaniu.

Boję się powtórki z historii. Od strony budowy obwodnicy płynie woda – szerokim, leniwym strumieniem. Wypływa na jezdnię, pokonuje Ząbkowską i spływa w stronę Szpitalnej. Samochody rozchlapują ją w obu kierunkach. „Winna” jest pompownia, z której H2O wypływa nawet w bezdeszczowe dni. Problem w tym, że robi się coraz zimniej, niedługo może chwycić lód (zwłaszcza nad ranem). A wtedy powstanie lodowisko i gotowe zaproszenie do nieszczęścia. Miasto zgłosiło problem do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Liczymy na interwencję wykonawcy robót. A kierowców uprzedzam – uważajcie na tym odcinku.

Reklamy

Z niepokojem i nadzieją

Mieszkam daleko od Zieleńca. Czasami wybieram się tam na przejażdżkę rowerową, dojeżdżając od strony ulicy Wesołej. Przez kilka lat, gdy rozpoczynałem moją przygodę z Markami, dziwiłem się, że Zieleniec jest swego rodzaju wyspą, połączoną z Markami Sowińskiego i Stawową (wówczas jeszcze bez chodnika). Chodnik się pojawił, ale kończył się przy skrzyżowaniu z Sowińskiego. Ten brakujący fragment infrastruktury dla pieszych do Głównej bolał. Jeszcze bardziej, gdy pojawiła się droga rowerowa i chodnik z prawdziwego zdarzenia przy Sowińskiego.

Mam nadzieję, że ta przerwa zniknie. Marecki ratusz ogłosił przetarg, który spowoduje, że… Zieleniec będzie mieć połączenie z Markami z prawdziwego zdarzenia. Odwodnienie, nowy asfalt (Główna i boczne ulice), droga rowerowa od Sowińskiego aż do obwodnicy, nowy chodnik – to wszystko może się pojawić w przyszłym roku. Kasy do inwestycji dosypuje UE.

Teraz piłeczka jest po stronie firm. Nieprzypadkowo o tym piszę. W styczniu 2016 r. byłem na otwarciu ofert na przebudowę Pomnikowej. Wpłynęło wówczas 13 ofert. Piękne czasy dla zamawiających, które na razie minęły i szybko nie wrócą. Dziś w przetargu drogowym wpływa jedna, dwie, góra pięć ofert. Nie widać też rywalizacji na poziomie cen – koszty pracy i materiałów poszły w górę. Dlatego z niepokojem i zaciekawieniem będę czekał na dzień otwarcia ofert na przebudowę dróg na Zieleńcu. I nadzieją, że w przyszłym roku zmieni się nie do poznania.

Jak stracić klienta

Jesień za oknem, za chwilę (albo dwie) spadnie śnieg, kierowcy jadą do serwisu wymieniać opony. Znalazłem się w ich gronie – tym bardziej, że wybierałem się w dalszą podróż. Ponieważ staram się załatwiać rzeczy lokalnie, wybrałem (drugi raz) serwis w naszym mieście. Wiosną byłem zadowolony – dobrze, sprawnie, zachęcała możliwość płatności kartą. Nie namyślając się długo, ponownie go odwiedziłem.

Jakież było moje zaskoczenie, gdy – przy płaceniu – okazało się, że nie płacę kwoty x, ale kwotę x plus 2 proc. opłaty za użycie karty. Tej samej karty, której używałem w ubiegłym roku w tym samym miejscu płacąc tę samą kwotę, ale bez prowizji. Przecierałem oczy ze zdziwienia. Nawet w bazarowych budkach, przy dużo mniejszych kwotach, są przyjmowane płatności kartami! Oczywiście bez prowizji!

Usłyszałem w serwisie propozycję, że mogę pójść do bankomatu i wybrać odpowiednią kwotę. Nie skorzystałem, zapłaciłem kwotę x plus 2 proc prowizji i była to moja ostatnia wizyta. Bo wiosną sprawdzi się stare porzekadło, że klient głosuje nogami i zamiast pójść do bankomatu pojadę do innego serwisu…

Doigrałem się… :-)

i weź wrzuć teraz dla żartu zdjęcie z gitarą. Jeśli nie obserwujesz popularnych trendów  w świecie memów, możesz stać się jego bohaterem. Ostatnio na topie znajdował się wicepremier Morawiecki, który dał się sfotografować w jednej z radiostacji z gitarą. Od razu posypały się memy z przerobionymi cytatami z piosenek. Kompletnie nie pokojarzyłem i i też wrzuciłem na fejsika zdjęcie, na którym trzymam w ręku najnowszy nabytek dziecka – gitarę akustyczną. Refleksem wykazał się Kamil Wierzbowski, reporter Tuby Marek, który sprokurował poniższe dzieło:

Na razie jeszcze hula wiatr na obwodnicy, ale niedługo to się zmieni. Szczepan Ostasz, który z Krakowa śledzi sprawy esósemki, jest przekonany, że niedługo (październik/listopad) trasa będzie przejezdna. I patrząc na budowę z perspektywy Marek, wierzę w to. Co do ekranów, nie jestem optymistą. Nie ma szans, by brakującą ochronę akustyczną dorobić przed otwarciem trasy. A mówiliśmy o tym GDDKiA od 2013 r… Szkoda. Wielka szkoda.

 

Nie tu jest problem

Spotykam inteligentnych i mądrych ludzi, którzy z niepokojem mnie pytają – co będzie z Okólną, przez to centrum tiry zaleją znów Marki. Tłumaczę cierpliwie, że to zestawianie myszy i słonia. Liczby pojazdów, która już jest (wszak to teren przemysłowy) i pojawi się na odcinku Okólnej i Słonecznej, nie można porównywać z liczbą tych, które są obecnie w tranzycie. Ale cóż, rządzą nami emocje. Sporo rzeczowości do dyskusji wnosi materiał z ostatniego Ekspresu Mareckiego, napisany przez Michała Jarocha. Jego zdaniem, problem z tirami (i nie tylko) będziemy mieć w innym miejscu. I ja się z tym zgadzam…. Poniżej przedruk

Czytaj dalej

O szkołach, drogach, budżecie obywatelskim…

Na fejsiku niedawno obiecałem, że wrzucę dwa teksty z nowego numeru Expresu Mareckiego. Na niedzielę – wywiad z burmistrzem. Nie lubię otwierać PDF, dlatego wklejam rozmowę „na żywca” – oczywiście za zgodą wydawcy. Wywiad jest „z zębem” – to nie jest poklepywanie, tu są pytania o tematy, które często poruszane są na forach internetowych.

EM: Jedynka rozbudowana. Wykonawca zdążył zrealizować prace przed terminem, dzieci poszły do szkoły. Co dalej?

Jacek Orych: Widzę, że przechodzimy od razu do konkretów. Ledwo zamknęliśmy jeden etap, a musimy przejść do kolejnego…

– Bo, jak burmistrz, zdaję sobie sprawę, że miasto stale toczy wyścig z czasem.

– I to najlepiej widać po sprawach związanych z edukacją. Zostaliśmy i nadal jesteśmy poddawani – można powiedzieć – egzaminowi z szybkiego reagowania. Nałożyły się na nas dwie kwestie: z jednej strony – zastany przeze mnie brak inwestycji w poszerzenie bazy edukacyjnej, z drugiej – zmiany w edukacji, wydłużające naukę w szkołach podstawowych oraz zajęcia w przedszkolach. Na to nakłada się rosnąca liczba mieszkańców, których witamy z otwartymi ramionami.  Ale szkoły i przedszkola nie są z gumy. Oddając „Jedynkę” rozwiązujemy część problemów z bazą edukacyjną, powtarzam – część…

– Czyli…

– Najgorętszy temat to przedszkola. Miasto, w przeciwieństwie do Ząbek, nie zbudowało w poprzednich kadencjach ani jednego. Po tegorocznej rekrutacji zostało około 100 dzieci bez miejsca w przedszkolu. W końcu udało się je znaleźć, ale jest to rozwiązanie tymczasowe. Dlatego w tempie ekspresowym musimy rozbudować przedszkole przy ul. Dużej. Postawimy je w systemie modułowym. Jeśli nic nieprzewidzianego się nie zdarzy, otworzymy je na początku przyszłego roku. Znajdzie się tam ponad 200 miejsc dla dzieci.

– A co z gimnazjum przy Wspólnej?

– Zmieniliśmy projekt – nie mieliśmy wyjścia po reformie edukacji. W nowej wersji będzie to podstawówka. Zamiast 800 dzieci będzie się tam uczyć 1200. Proszę zobaczyć, jak zwiększa się zabudowa w tej części Marek. Zaplanowaliśmy ogłoszenie przetargu jesienią. Z deklaracji prezesa Mareckich Inwestycji Miejskich, instytucji, która jest odpowiedzialna za realizację tej inwestycji, wykonawca powinien być wybrany do końca roku – tak, by na wiosnę 2018 r. ruszyły roboty. Trzymam kciuki, by we wrześniu 2019 r. można było przeciąć wstęgę i wpuścić dzieci do klas. Do tego równolegle będzie procedowana rozbudowa Szkoły Podstawowej nr 2, która jest w tej chwili najbardziej obciążoną placówką.

 – Będą chętni do budowy? Ostatnio w przetargach na terenie Polski często zdarza się tak, że nikt się nie zgłasza. Firmy narzekają, że nie mają mocy przerobowych.

– Niestety, u nas też się tak zdarzyło, a dotyczy to inwestycji, która wyjątkowo leży mi na sercu – budowy placu miejskiego przy Sportowej. Nie zawieszamy jej na kołku – nadal będziemy szukać wykonawcy. Co do szkół – liczę, że ogłoszenie postępowań przetargowych w tym roku z wizją wykonania prac w przyszłym i kolejnych zachęci firmy do startu. Pod koniec roku będą budowały portfel zamówień na kolejne lata – Marki zapraszają. Tym bardziej, że budowa energooszczędnego kompleksu przy Wspólnej to też fantastyczna wizytówka – nie tylko dla miasta, ale również wykonawcy.

– Z edukacji zejdźmy na drogi. Co nas czeka jeszcze w tym roku?

– W budowie jest Zygmuntowska i Zagłoby. To największa inwestycja drogowa warta około 10 mln zł. Kończą się prace przy Staszica, Kołłątaj, Równej oraz Sokolej. Jesienią zaczną się prace przy parkingach „Parkuj i Jedź” przy Dużej oraz Sportowej. Ogłosiliśmy przetargi na Poznańską i Lisią.

– A ciąg Kościuszki i Sosnową?

– Przetarg ogłosimy w tym roku. Trochę to potrwa, bo jest to postępowanie z udziałem unijnych pieniędzy. Dlatego gros prac będzie realizowana w przyszłym roku. Przebudujemy skrzyżowanie z Okólną, odwodnimy drogę, położymy nowy chodnik i ścieżkę rowerową. Podobnie będzie z Główną i przyległymi.

– A co z Karłowicza-Sobieskiego i Modrzewiową? W tym roku liczyliśmy na budowę.

– Wybrany w przetargu projektant potrzebował więcej czasu. Zdarzają się nieprzewidziane sytuacje, które opóźniają proces inwestycji. Ja chcę tylko zapewnić – z niczego się nie wycofujemy, jeśli coś obiecaliśmy, to zrealizujemy. I przepraszamy za ewentualne opóźnienia. Zdaję sobie sprawę, że mieszkańcy niecierpliwie czekają na inwestycje, których w poprzedniej kadencji nie doświadczali.

– Ci z dużym stażem mówią, ze burmistrz robi tylko nowym mieszkańcom, ci nowi – że tylko „starym”.

– Najważniejsze – mówią, że robię. Od tego jestem. A gdy spojrzycie na mapę inwestycji, zobaczycie, że nie robię dla „starych” i „młodych”, tylko dla wszystkich. Tak jak budowę Jedynki, do której pójdą wnuki „starych” i dzieci „nowych”.

– Ale z realizacją budżetu obywatelskiego idzie jak po grudzie…

– Gdybyśmy latem wyłonili wykonawcę placu przy Sportowej, wynik byłby lepszy. To tam były ulokowane dwa projekty z budżetu obywatelskiego. Ale fakt – tu mamy opóźnienia. Podkreślam jeszcze raz – nie mam zamiaru rezygnować i zachęcam do głosowania w nowej edycji.

– Cofnijmy się nieco w czasie. Co wydarzyło w sierpniu 2009 roku?

– Trzymam do tej pory okładkę „Gazety MSG” z zapowiedzią cukierkowej akcji „Tak dla Obwodnicy Marek”.

– Kiedy otwarcie trasy?

– Mam nadzieje, że jak najszybciej. Jestem w stałym kontakcie z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, inwestorem obwodnicy. Wiem, że naciskają na wykonawców, by zdążyli w terminie.

– Jest satysfakcja z udziału w tym społecznym projekcie?

– Największa z tego, że tylu mieszkańców połączyliśmy pod wspólnym sztandarem. Odliczamy już tylko tygodnie i dni do otwarcia trasy. Życie w Markach zmieni się nie do poznania. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikną tysiące samochodów ciężarowych, które dziś rozjeżdżają Aleję Piłsudskiego. Mam nadzieję, że uda się przeforsować remont głównej ulicy mareckiej w naszej wersji. W ujęciu symbolicznym – przywracamy ulicę miastu, żegnamy tranzyt i zanieczyszczenia.

– Są jednak mieszkańcy, których martwi bliskość obwodnicy. Mam na myśli tych, którym zredukowano ochronę akustyczną.

– Wystąpiliśmy do GDDKiA z prośbą o przedstawienie kosztów dobudowania ekranów. Jeśli pojawi się taka możliwość, poproszę Radę Miasta o wysupłanie pieniędzy na projekt, który tak naprawdę będzie chronił kilka tysięcy osób.

– A co z centrum magazynowym przy Okólnej? Rzeczywiście TIRy znów zaleją Marki?

– Przekonacie się sami, że nie. Mam wrażenie, że ktoś próbuje dorobić mi gębę. Czytam w internecie, że burmistrz pozwolił. Pozwolenie wydał starosta, bo realizacja inwestycji jest zgodna z prawem. Ja ze swej strony dołożyłem wszelkich starań, by zachęcić inwestora do inwestycji w ogólnodostępną infrastrukturę. I to się udało. Spory kawałek Okólnej zostanie odwodniony, pojawi się tam nowy asfalt, chodniki i ścieżka rowerowa. Gdy miasto miało za to płacić z własnej kieszeni, wydałoby kilka milionów złotych. I nic za to nie obiecywaliśmy inwestorowi, przeciwnie, dalej będziemy go zachęcać do działań z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu – w tym wypadku za wspólną infrastrukturę.

I tego się trzymajmy

W piątek burmistrz Jacek Orych wpuścił do sieci film z budowy obwodnicy. Po jego obejrzeniu Sławomir Wikariak, dziennikarz „Gazety Prawnej”, napisał na Twitterze: Trudno uwierzyć, że obwodnica Marek zostanie oddana w październiku. Pytanie do @GDDKiA – czy termin jest nadal aktualny. „Tak, w drugiej połowie miesiąca” – tak odpowiedziała drogowa dyrekcja. I tego się trzymajmy.

Do trzech razy sztuka

Piątek, piąteczek, piątunio. Dla wielu z Was początek weekendu, dla mnie – ukoronowanie pracy w zespole ds. budżetu obywatelskiego. Ten wieczór ma jednak dla mnie słodko-gorzki smak. Słodki, bo głosowanie ruszyło. Każdy mieszkaniec, który korzysta z internetu, może wejść na stronę zdecyduj.marki.pl i poprzeć co najmniej 3 z 14 projektów. To w Waszych rękach zapadnie decyzja, jak wydać 600 tys. zł Uprzedzając – jestem pewien, że projekty z poprzednich edycji zostaną zrealizowane, w tym tygodniu m.in. wybrano najkorzystniejszą ofertę na budowę chodnika przy szkole przy Okólnej.

Gorzki smak wynika z tego, że projekt, przy którym pracowałem ze Sławkiem, nie wszedł do realizacji. W jednym wpisów opisywałem założenie akcji #zróbmysobieleśną. Chodziło o zaprojektowanie ulicy łączącej Ząbkowską z drogą techniczną przy Piłsudskiego.  Niestety, projekt nie przeszedł przez sito selekcji. Tu jak w soczewce skupiły się zewnętrzne problemy związane z przygotowaniem ulic do modernizacji. Bo po pierwsze, okazało się, że miasto nie ma pełnej własności gruntów i konieczne byłoby uruchomienie procedury wydania Zezwolenia na Realizację Inwestycji Drogowej (ZRID) przez starostę wołomińskiego. Po drugie, okazało się, że na razie nie ma opcji odprowadzenia wód opadowych (duża część Leśnej nie ma takiej możliwości).

Zresztą nie tylko nasz projekt infrastrukturalny przepadł. Przy Wołodyjowskiego również nie ma pełnej własności gruntów. Projekt budowy chodnika przy Bandurskiego (od Biedronki do Piłsudskiego) też odpadł – najpierw trzeba tam wykonać deszczówkę.

Nie zniechęcam się. Za pierwszym razem zawaliłem sprawę nie zgłaszając wniosku (ławeczka Briggsów), za drugim razem – nasz wniosek nie przeszedł. Mówią, że do trzech razy sztuka. Coś na 2018 r. wymyślimy. A na razie zagłosowałem – bo jest w czym wybierać! Macie czas do 30 września.

Rozkład jazdy na wrzesień

Policzyłem, że tego lata w Parku Briggsów odbyło się 25 wydarzeń – 17 odsłon akcji „Na weekend zostaję w rodziną w Markach” (niemal każda sobota i niedziela lipca i sierpnia) oraz osiem seansów kina letniego. Jakby nie patrzeć – statystycznie rzecz biorąc – co trzy dni coś się działo. Tym, którym żal, że już cykl wakacyjnych imprez się skończył, śpieszę z pocieszeniem. We wrześniu nie będzie miejsca na nudę. Niemal w każdy weekend coś się dzieje. Przygotowałem wstępne kalendarium:

2 września

– Narodowe Czytanie (tym razem „Wesele” i spotkanie z Jarosławem Kretem)

– Poland Bike Marathon – wyścigi MTB z biurem zawodów przy Grunwaldzkiej

9 września

– Festiwal Młodych Marki.FM – koncerty młodzieżowych kapel w sali widowiskowej przy ul. Dużej

10 września

– Piknik Parafialny i odpust – kościół św. Izydora

– Mała Mila Marecka – bieg uliczny

17 września

– ZakaMarki szafy – kiermasz rzeczy używanych w Szkole Podstawowej nr 2

24 września

– Spartakiada MSG – coroczne spotkanie markowian na terenie Marcovii.

Do zobaczenia!

Ps. To pierwszy wpis po dłuuugiej przerwie. Niedawno jedna ze stałych Czytelniczek mnie upomniała za brak aktywności na blogu. I słusznie. Biorę się w garść!