Vademecum nowego mieszkańca

Tagi

,

Zaczęło się bodaj od Marii Borysewicz, która zarzuciła hasło stworzenia przewodnika dla seniorów. Przy tym projekcie akurat się nie napracowałem, ale to był fajny impuls, pozytywna inspiracja. Gdzieś tam w głowie zakiełkowała myśl, żeby popełnić przewodnik dla nowego mieszkańca. Nie do końca byłem pewien, czy się za to brać. Przeważyło to, że kiedyś także byłem nowy w Markach (więc wiedziałem, co w takim vademecum powinno się znaleźć) i to, że…. mieszkam tu ponad dekadę (czyli zebrałem trochę lokalnego doświadczenia). Do tego mam (chyba) nienajgorsze pióro, więc pozostało tylko zakasać rękawy, zaplanować i napisać. Cóż, trochę tego wyszło – jakieś 80 tys. znaków, podzielonych na XIV rozdziałów (m.in. o zdrowiu, edukacji czy czasie wolnym). Jest do bólu praktyczny – taka wszak ma być jego rola.

Pomogło kilka życzliwych osób – wszystkim serdecznie dziękuję za uwagi, dzięki którym publikacja bez wątpienia będzie lepsza. Wioletto, Ado, Moniko, Magdo, Ewo, Katarzyno, Elżbieto – chylę czoła. Teraz nad materiałem pochyla się Ola, która zrobi redakcję i korektę. Zdecydowałem, że prawa autorskie nieodpłatnie przekażę naszemu miastu. Niech to będzie forma mojego podziękowania za to, że jako słoik zostałem tu życzliwie przyjęty i poznałem fantastycznych ludzi.

Ps. To był powód, dlaczego pierwszy wpis na blogu w tym roku pojawił się dopiero teraz – w połowie  kwietnia. Ale tym razem nie obiecuję, że się poprawię 🙂

Spod bramy – jak dobrze ułożony

I weź tu puść (prawie) dorosłą córkę do paczkomatu. Znika na 10 minut i wraca z pudłem. Myślisz – jakieś duże te pudło, nie mieści się przecież w paczkomacie. Patrzysz na córkę i widzisz jej błagalne spojrzenie. Jeszcze nie orientujesz się o co chodzi. Do chwili, kiedy słyszysz cichutkie „miau”. Ale jak to? Zamówiła kota z paczkomatu? Nic na ten temat nie wiem! Nie, nie z paczkomatu. Okazuje się, że spod bramy. Ktoś zostawił pudło z kotem. I tak „dorobiłem się” kolejnego członka rodziny. Najpierw byłem megasceptyczny, potem lody pękły i Borys jest dzisiaj pieszczochem rodziny. Nic dziwnego – dobrze ułożony, chyba nawet można powiedzieć, że wychowany (wie o co chodzi z kuwetą). No i gdy się człowiek chce zdrzemnąć po południu, kładzie się na plecach (brzuchu) i grzeje.

 

Rowerowa składanka państwowo-samorządowa

Jak byście pojechali na rowerze od Centrum Handlowego M1 do Mareckiego Centrum Edukacyjno-Rekreacyjnego (MCER)? Pierwsze skojarzenie – Aleją Piłsudskiego, potem Wspólną i jesteśmy na miejscu. Ogłoszenie przetargu na budowę tzw. ciągu galaktycznego, czyli kawałka Wspólnej, Marsa i Saturna daje szansę na zupełnie inną opcję. Nazwijmy ją rowerową składanką państwowo-samorządową.

Do rzeczy. Część z Was zapewne wie, że w naszym mieście powstają drogi rowerowe (miejskie i obwodnicowe) oraz drogi techniczne (obwodnicowe). Na razie nie wszystkie są oddane do użytku, ale dla naszej opowieści – już po nich jedziemy.

Zaczynamy. Niech punktem startu będzie skrzyżowanie Radzymińskiej, Wolności i Piłsudskiego (czyli głównego wjazdu do M1 i Obi). Po dwóch stronach Piłsudskiego w budowie jest miejska droga rowerowa. Dojeżdżamy nią pod wiadukt obwodnicy. Tam wpadamy na ścieżkę rowerową, wybudowaną przez GDDKiA. Prowadzi ona wzdłuż ekspresowej trasy prowadzącej w kierunku Radzymina. Przecinamy Szpitalną i Ząbkowską, tam wjeżdżamy na drogę techniczną prowadzącą do Zielonki – do ulicy Mareckiej. Przecinamy ją, wjeżdżamy na wiadukt nad rzeką Długą i dalej jedziemy wzdłuż trasy. Dojeżdżamy aż do drogi 631. Tam trasa wybudowana przez państwo łączy się z gotową, dofinansowaną przez UE miejską ścieżką rowerową. Jedziemy nią przez las aż do ulicy Przyleśnej, potem wpadamy na Główną i dojeżdżamy do Stawowej. I już jesteśmy o krok od MCER. Tu kibicujemy, żeby w przetargu znalazł się rzetelny wykonawca i ostatni element samorządowo-państwowej układanki powstał zgodnie z planem. Fakt – może trochę jedzie się naokoło, ale za to bez bliskiego towarzystwa samochodów i chyba przyjemniejszym otoczeniu niż Piłsudskiego….

Szukam tego, co nas może łączyć

I znów słyszę słowa kultowego utworu Kultu – moja ulica murem podzielona. Jak to w metaforze – nie ulica, ale ojczyzna. To samo przeżywaliśmy latem – podczas wyborów prezydenckich. Z dzisiejszej perspektywy mam wrażenie, że skala napięcia była jednak trochę mniejsza. I tak sobie kopiemy (bez wartościowania i wskazywania kto winien) te okopy coraz głębiej, a zasieki gęstnieją. Najgorsze jest to, że nawet w naszych najbliższych rodzinach potrafimy sobie skoczyć do gardła albo… przestać się do siebie w ogóle odzywać. Gdzieś w Warszawie, gdzieś w Szczecinie, gdzieś w Markach.

Szukam tego, co nas może łączyć. Tak, pewnie wiecie, że jestem zakręcony na punkcie mareckich spraw i że tu szukam punktów styku. Kilka razy pokazywaliśmy – jako lokalna społeczność – że potrafimy wznieść się ponad podziały. Wtedy, gdy walczyliśmy o obwodnicę wtedy, gdy zapaliliśmy znicze wzdłuż Piłsudskiego po katastrofie smoleńskiej, wtedy, gdy walczyliśmy w internecie o place zabaw dla mareckich dzieci.

Jest okazja, by – mimo tego że pewnie stoimy po dwóch stronach barykady – możemy coś wspólnie zrobić. Od czegoś trzeba zacząć. Więc, jeśli chcecie na chwilę pomyśleć o czymś wspólnym ponad podziałami, weźcie i zerknijcie tutaj  Nawet jak się Wam to wyda „od czapy”. Ale od czegoś trzeba zacząć.

Handlowy paradoks

Na pograniczu Marek, Ząbek i Warszawy działa sobie prężnie centrum (centra) handlowe. Na terenie Marek znajduje się m.in. hipermarket Auchan, w Ząbkach – market budowlany Obi, a w Warszawie – Ikea, Leroy Merlin, Meble Agata czy Decathlon. Dlaczego o tym piszę? Ano z powodu ostatnich decyzji rządu. Marki i Ząbki znajdują się w strefie żółtej. A to oznacza, że w punktach handlowych nie ma (jeszcze?) limitu osób, które mogą wejść do sklepu. Co innego Warszawa – stolica znajduje się w strefie czerwonej. Limit wejść to pięć osób na jedną kasę. W tej sytuacji intuicja mi podpowiada, że to będą złote czasy dla okołowarszawskich placówek handlowych… Oby tylko nie ze szkodą dla zdrowia kupujących i sprzedających…

Ps. Dzień po wpisie okazało się, że w strefie czerwonej duże sklepy mają inny limit – 1 osoba na 15 mkw.

Znów oberwiemy

Nie lubię generalizacji, ale mam wrażenie, że u wielu kierowców, którzy opuszczają odcinkowy pomiar prędkości, jest pokusa, żeby „depnąć”. Proszę o wybaczenie tych, którzy tak nie robią, niemniej powyższa teza wynika z osobistych obserwacji. Ale jaki to ma za związek z Markami? – słusznie zapytacie. Ano ma. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wnioskuje o wprowadzenie odcinkowego pomiaru prędkości od węzła Konotopa do węzła Marki. Nie będą wnikał, czy to dobry pomysł w arterii, która często tonie korkach. Może mieć jednak NEGATYWNE SKUTKI dla tych mieszkańców Marek, którzy mieszkają wzdłuż trasy za węzłem Marki (w kierunku Radzymina). Chodzi oczywiście o hałas, który będzie potęgowany przez tych kierowców, którzy po minięciu odcinkowego pomiaru wcisną gaz do dechy… Czyli znów -jako mieszkańcy – oberwiemy. Wciąż jeszcze przez brak lub za niskie ekrany, a za jakiś czas – za kolejne przekroczenia norm hałasu. I tu padnie kultowe pytanie – jak żyć? Zada je kilka tysięcy osób, które żyją nie tylko w Markach, ale sąsiednich Ząbkach i Zielonce.

Paderewskiego i Malinowa 2.0

15 września minął termin składania pomysłów do programu rewitalizacji, który przygotowuje nasze miasto. Można było zgłaszać projekty miękkie (czyli np. wydarzenia robione przez i dla mieszkańców) albo twarde (o charakterze infrastrukturalnym). W sumie, skoro mam pomysł, to dlaczego by go nie zgłosić? W końcu hasło „Marki Włącz się” zobowiązuje.

I tak się narodziła „Paderewskiego i Malinowa 2.0”. Dobrze kojarzycie – to są dwie ulice, które okalają marecki bazar. To miejsce, które coraz mocniej tętni życiem – targowisko działa bowiem już nie dwa, ale trzy dni w tygodniu (wtorek, piątek, sobota).

Doszedłem do wniosku, że warto kontynuować zmiany w tym rejonie miasta. Remont kamienic Briggsów jest już na półmetku, a Pomnik X Powieszonych przeistoczył się w Skwer Pamięci Narodowej. Więc może poddać gruntownemu liftingowi te dwie ulice? W ramach projektu „Paderewskiego i Malinowa 2.0” zaproponowałem trzy działania:
– otwarcie wjazdu z Piłsudskiego w Paderewskiego
– remont chodników i nawierzchni asfaltowej
– rozbudowę oświetlenie przy ul. Paderewskiego (okolice Skweru Pamięci Narodowej) i wymianę lamp przy obu ulicach – z sodowych na ledowe.

Wniosek został złożony. Jeśli Wam się podoba, 3majcie kciuki za jego dalsze losy.

#PosklejaćPolskę

W sąsiednim mieście znajduje się uczęszczane rondo. Nic dziwnego, że zwolennicy obu kandydatów na prezydenta upatrzyli sobie miejsce na umieszczenie bannerów. Jednego dnia został pocięty pierwszy plakat. Następnego dnia – drugi. Pomyślałem – jakie to symboliczne, jak wiele nas dzieli – mówimy tym samym językiem, mieszkamy obok siebie, ale patrzymy z niechęcią/nienawiścią na innego, gdy dowiadujemy się, że głosuje na tego, kogo nie lubimy.

Piszę te słowa na kilka dni przed II turą wyborów. Akurat teraz, gdy emocje sięgają zenitu. W chwili, gdy różnice procentowe między oboma kandydatami prawdopodobnie są minimalne. W poniedziałek/wtorek ponad 9 mln mieszkańców Polski będzie triumfować, kolejne 9 mln przeżywać porażkę. Czy będziemy potrafili podać sobie dłonie? Czy będziemy potrafili usiąść do stołu i normalnie porozmawiać? Takie niewesołe konkluzje popłynęły po rozmowie z Ewą. A może do kolejnych wyborów jest jednak daleko, dlatego nie ma co na ten temat deliberować, bo czas leczy rany…

Nie uleczy. A działać już trzeba. Bo z tego, że jesteśmy podzieleni cieszą się upadli aniołowie i wielki sąsiad ze wschodu. Jak nas posklejać? Jak #PosklejaćPolskę?

Z rozrzewnieniem i pewnie do końca życia będę wracał do projektu, który w 2009 r. połączył  różnych mieszkańców mojego miasta we wspólnym celu – pokojowym wskazaniu rządzącym, że i kierowcy, i mieszkańcy potrzebują obwodnicy. Udało się. W sumie w projekcie wzięło udział 11 tys. osób z wówczas 25 tysięcznego miasta. Byliśmy wtedy zjednoczeni tak mocno jak teraz podzieleni. Może więc i teraz trzeba zacząć od czegoś wspólnego na lokalnym podwórku, tak – zaraz po wyborach… Poszukać tego, co łączy? A może do tego potrzeba nam projektów ogólnopolskich – takich jak kiedyś Szlachetna Paczka? Co na ten temat sądzicie?

Woda i śmieci – jak policzyłem opłatę za odpady

W środę (10 czerwca) Rada Miasta przegłosowała przejście na system rozliczania opłat za śmieci poprzez wskazania zużycia wody. Żeby wszedł on w życie, potrzebne są jeszcze akceptacje ze strony wojewody i Regionalnej Izby Obrachunkowej. Nie czekając na te decyzje postanowiłem sprawdzić, jak wyglądałyby moje opłaty za wywóz i zagospodarowanie odpadów w drugiej połowie tego roku. Od kilku lat jestem abonentem Internetowego Biura Obsługi Klienta Wodociągu Mareckiego (IBO). Mam więc możliwość podejrzenia wcześniejszych rachunków za wodę. Te osoby, które nie mają IBO lub nie zbierają faktur, otrzymają zestawienie w formie papierowej od spółki.

Krok pierwszy

Podstawą wyliczenia opłaty będzie zużycie wody w wybranym, ciągłym, liczącym co najmniej 81 dni okresie z 2019 r. Innymi słowy, możemy sobie wybrać, czy chcemy liczyć na bazie rozliczeń z zimy, wiosny czy jesieni (bo lata pewnie nikt nie będzie chciał uwzględniać). Przejrzałem swoje dokumenty i wybrałem okres od 26 stycznia 2019 r. do 23 kwietnia 2019 r. (nie zahaczam ani o 2018, ani o 2020). W tym czasie moje zużycie wyniosło odpowiednio: 11 m. sześc., 9 m. sześć oraz 13 m. sześc. Czyli łącznie sięgnęło 33 m. sześc. wody.

Krok drugi

Teraz sprawdzam liczbę dni w wybranym przeze mnie okresie (26 stycznia – 23 kwietnia 2019). Wychodzi odpowiednio:
6 (styczeń) + 28 (luty) + 31 (marzec) + 23 (kwiecień) = łącznie 88 dni.

Krok trzeci

Teraz obliczam średnie dzienne zużycie wody. Wykonuje proste działanie:

33 m. sześc : 88 dni = 0,375 m. sześc. na dobę (wynik tego działania potrzebujemy w całości, nie zaokrąglamy)

Krok czwarty

Uzyskany powyżej wynik mnożymy teraz przez średnią liczbę dni w miesiącu: w 2019 r. ten wskaźnik wynosił 30,42. A zatem mnożymy teraz średnie, dobowe zużycie wody razy powyższy wskaźnik:

0,375 m. sześc. * 30,42 = 11,4075  m. sześc.

W tym wypadku przepisy mówią, że ważny jest wynik do dwóch miejsc po przecinku. Czyli ostatecznie 11,40 m. sześc. (nie zaokrąglamy)

Krok piąty

To już ostatni element obliczania opłaty śmieciowej. Poprzedni wynik (czyli policzone średnie miesięczne zużycie wody) mnożymy razy stawkę opłaty śmieciowej, czyli 11,22 zł

11,40 m. sześc. * 11,22 zł = 127,908 zł

I w tym wypadku ważny jest wynik po dwóch miejscach po przecinku. Czyli opłata śmieciowa w moim wypadku wyniesie 127,90 gr. UWAGA! NIE MNOŻYMY JUŻ JEJ PRZEZ LICZBĘ OSÓB W GOSPODARSTWIE DOMOWYM.