Na jednym z mareckich forum zaczęły pojawiać się wpisy o dobrych miejscach, gdzie warto robić zakupy czy załatwiać ważne sprawy – bez konieczności jeżdżenia do Warszawy. Prawdziwą garść dobrych rad dał Goldenmaniak, który polecał szewca ze Wspólnej, kiszoną kapustę ze sklepu Smakosz (gdzie to jest?) czy ciasta z Marcpolu. Z kolei Milka 4321 zapraszała na lody przy Piłsudskiego („chyba pod numerem 39”). Ja też chciałbym dorzucić swoje trzy grosze w sprawie kluczowej – mareckiego chleba.

Zaraz po ubiegłorocznej przeprowadzce musieliśmy z żoną znaleźć sklep, w którym moglibyśmy robić codzienne sprawunki. Wiedzieliśmy, że nieopodal znajdują się dwie placówki. Jedna miała po swojej stronie niewątpliwy atut – jej integralną częścią była piekarnia. Byliśmy ciekawi, jak stamtąd smakuje marecki chleb. Niestety, próba nie była udana. Bez smaku, kruszący się przy krojeniu i niestety nie nadający się do jedzenia, słowem – chleb tylko z nazwy. Znacznie lepsze były tamtejsze rogaliki. Tu jednak natrafiliśmy na barierę podażową. Mówiąc wprost – trzeba było bardzo wcześnie przyjść, by je kupić. Piekarzowi nie opłacało się ich wypiekać w większej liczbie, co mi dość obcesowo zakomunikowano. Problem chleba pozostał.

Ratunek znalazłem przy ul. Słonecznej. Jeszcze z czasów warszawskich pamiętałem, że w Markach znajduje się piekarnia szwajcarska, skąd wcześniej braliśmy pieczywo. Smaczne, świeże, w różnych wariacjach i niestety… dość drogie. Gdy pierwszy raz pojechałem na Słoneczną, z trudem wypatrzyłem… nie porządny sklep, ale zwykły kontener. Niemal taki, jak kiedyś pod Pałacem Kultury. To było pierwsze zaskoczenie. To drugie – że wybór chleba jest nieco mniejszy niż w Warszawie. To trzecie i największe – że nie ma maszyny do jego krojenia. Miłe panie z obsługi wyjaśniły mi, że w kontenerze jest po prostu zbyt mało miejsca na tego typu ekstrawagancje. Nie dało się tego ukryć. Ale mimo tych wszystkich wad i tak zostawiam tam pieniądze…

PS. I jeszcze jedno. Gdybyście się tam kiedyś Państwo wybierali, weźcie drobne. Za każdym razem, gdy miałem banknot o w wyższym niż 20 zł nominale, były kłopoty z wydawaniem reszty.

PS2. A może gdzieś jest jeszcze dobre pieczywo? Czekamy na podpowiedzi.

Tadeusz_1972