Kupą mości, panowie. Dosłownie i w przenośni. Taka żartobliwa myśl przyszła mi do głowy, gdy kolejny raz opróżniałem szambo. Dzięki temu, że dogadaliśmy się z sąsiadami i wybraliśmy wspólnie jedną firmę, ta odbiera od nas nieczystości płynne – jak na mareckie warunki – w umiarkowanych cenach.

Dowodem, że nie jest drogo, była reakcja na mareckim forum dyskusyjnym. Gdy w połowie stycznia zapytałem z głupia frant, czy ktoś zna firmą, opróżniającą szambo za mniej niż 150 zł, przeczytałem kilka wpisów wyrażających zdziwienie. Mar.maj wręcz zapytał, która to firma wywozi po takiej cenie, bo „jakiś czas temu standardem było 160 zł”. – Mnie się zawsze wydawało, że mój szambiarz jest najtańszy (ostatnio brał 150 zł za 9 m. sześc.), ale od stycznia podniósł od razu na 180 zł (i chyba rzeczywiście nie da rady taniej, w końcu wybiera u nas parę lat i dosyć zgrabnie podwyżkę wytłumaczył…) – pisał Mar.maj.

Czy nie może być taniej? Nie byłbym taki pewny. Kiedy w trakcie prac wykończeniowych musiałem błyskawicznie zawezwać szambo, kosztowało mnie to 170 zł. Kiedy już się wprowadziłem (później niż inni sąsiedzi), okazało się, że może być sporo taniej. I to w tej samej firmie. Zawarliśmy klasyczny układ biznesowy – my im stałe zlecenia, oni nam preferencyjne stawki.

Dlatego polecam takie rozwiązanie innym mieszkańcom Marek. Dogadajcie się między sobą. Jeśli zrobicie ten pierwszy krok, siadajcie do rozmów z dostawcami. O takie wewnętrzne porozumienie będzie nietrudno zwłaszcza nowym obywatelom naszego miasta, którzy zaczynają mieszkać na terenie np. jednego osiedla. I to nie tylko w kwestii usług asenizacyjnych, ale np. wyboru jednej firmy ochroniarskiej. To też u nas przetestowaliśmy. Z dobrym skutkiem w postaci wciąż niskich cen.

Tadeusz_ 1972