Kto z Państwa wiele, ile lamp oświetla mareckie ulice? Głupie pytanie? Tylko na pozór. Im więcej mamy światła, tym bardziej czujemy się bezpieczni i z mniejszym strachem pokonujemy codzienny szlak z/do domu.

 

Odpowiedź na to pytanie znalazłem, studiując specyfikację przetargową, dotyczącą warunków dostaw energii potrzebnej do oświetlenia mareckich ulic. Okazuje się, że w naszym mieście działa 2613 lamp/opraw. Nie wiem, czy to dużo, czy mało. Ujmując rzecz statystycznie – jedna lampa przypada na dziewięciu mieszkańców. Królują oprawy o najniższej mocy 70 W. To ponad 75 proc. świetlnych punktów. Na drugim miejscu są te najmocniejsze i głównie rozlokowane przy Piłsudskiego. W tym wypadku miasto (czyli my) płaci za utrzymanie 448 „400-watówek”.

 

Specyfikacja przetargowa jest dla ciekawskiego kopalnią informacji. Miasta uprzedza przyszłego dostawcę, że zużycie energii w 2009 r. może wzrosnąć. Dlaczego? Ano, powiększy się sieć. „Zamawiający planuje w roku 2009 dobudowę oświetlenia w ilości około 3 proc. (…). W związku z powyższym należy przyjąć, że zamawiający dobuduje około 80 sztuk lamp o mocy 70 W” – czytam w dokumencie. Brrr, okropny język, ale za to jaki konkretny.

 

Znamy też pierwszych, tegorocznych  beneficjantów rozbudowy „strefy światła” w Markach.  Miasto właśnie ogłosiło przetarg na budowę oświetlenia przy ul. Norwida, Pieniążka, Szydłowieckiej i Teligi. Zwycięzca postępowania będzie mieć pięć miesięcy na wykonanie prac. Szczególnie wyróżnieni zostali mieszkańcy z ul. Norwida. Ze specyfikacji wynika, że tylko w tym rejonie zostaną zainstalowane lampy parkowe. Wskazano nie tylko nazwę oprawy (Dawid), ale – mam wrażenie – nawet nazwę producenta latarni (Art Metal – sprawdźcie w internecie, jest taka firma). Reszta ulic będzie się cieszyć ze standardowych opraw OUSe 70 W. Obejrzałem je sobie i zapewniam – to nic pięknego i kojarzy mi się z późnym Peerelem.

 

Piszę o tym wszystkim nie dlatego, że zazdroszczę mieszkańcom ulicy Norwida. Wręcz przeciwnie, cieszę się, że ozdobią je parkowe latarnie. Chciałbym jednak, by stylowe lampy zagościły w całym Markach. Zdaję sobie sprawę, że nasze miasto nie jest bogate i nie zrobi tego za jednym zamachem. Życzyłbym sobie jednak, by – planując tego typu inwestycje, zwłaszcza w często uczęszczanych przez mieszkańców miejscach – zapomniało o OUSe 70, a pomyślało o stylowych lampach. Czy jest to marzenie ściętej głowy?

 

Tadeusz_1972