pismo od burmistrzaNosiłem się z tym tematem od kilku tygodni, ale zmobilizował mnie burmistrz Werczyński. Nurtowało mnie pytanie, ile osób przeprowadziło się do Marek i ile z nich nie ma meldunku. Wyjaśnienie przyszło wraz z listem o wysokości podatku, ustalanego przez gminę. Na odwrocie dokumentu burmistrz oszacował, że w mieście może mieszkać nawet 10 tys. osób bez mareckich papierów. Dlaczego z punktu widzenia gminy i jej obywateli jest to takie ważne? Ano dlatego, że zgodnie z ustawą o dochodach jednostek samorządowych część wpływów z PIT trafia w ręce miejskich włodarzy. W przypadku Marek jest to – jak informuje urząd – 800 zł na osobę. Gdyby przyjął miejskie szacunki dotyczące osób bez meldunku za właściwe, miastu co roku przecieka przez ręce 8 mln zł. Stąd należy się burmistrzowi pochwała za poruszenie tego tematu. I bura za jego dotychczasowe, partyzanckie wykonanie.

Cieszę się, że meldunkowa informacja przyszła wraz z listem o podatku. Dzięki temu miasto upiekło dwie pieczenie na jednym ogniu, płacąc poczcie tylko za jedną przesyłkę. Ale oszczędności na papierze były przesadzone. Moim zdaniem, taka informacja powinna znajdować się na oddzielnej kartce w formie rozbudowanego listu do właścicieli mareckich nieruchomości. W takim piśmie (dla powagi opatrzonym faksymilem podpisu burmistrza) można byłoby pokrótce opisać mareckie przychody i wydatki (a zwłaszcza inwestycje) i zaapelować do obywatelskich sumień, jak ważny dla miasta jest meldunek (i płynące stąd pieniądze). Tymczasem ludzie otrzymują naprawdę ważny przekaz na odwrocie decyzji podatkowej, napisany na dodatek bardzo niewielką czcionką. Ciekaw jestem, ile osób w ogóle go zauważy. Ale to się da naprawić. Myślę, że miasto powinno rozpocząć bezkosztową kampanię na ten temat w internecie. Ma przecież własny serwis, a i portal społecznościowy marki.net.pl z pewnością znalazłby na to miejsce. Niewielkim kosztem można też przygotować widoczny baner reklamowy na przykład przy ul. Piłsudskiego. Wreszcie można poprosić mareckich proboszczów, by pod koniec niedzielnej Mszy przeczytali krótki list od burmistrza. Pola do medialnego popisu jest więc sporo. A ponieważ Janusz Werczyński jest też redaktorem naczelnym jednego z lokalnych pism, z pewnością da sobie z tym radę.

Druga sprawa jest poważniejsza. Chodzi o administracyjną mitręgę, związaną z przemeldowaniem. Okazuje się, że tylko część spraw załatwimy w urzędzie przy Piłsudskiego. W sprawie papierów motoryzacyjnych czy paszportu trzeba wybrać się aż do Wołomina. W przypadku osób, które mają mało czasu i pracują po 10 godzin na dobę, to wystarczający powód, by nie narażać się na kilkudniowa drogę przez mękę (ups…. to jest przez urząd rzecz jasna)  i nie zmieniać miejsca zameldowania. Panie burmistrzu, nie dałoby się załatwić tego w jednym okienku w Markach? Przecież za te wszystkie papierowe operacje na dodatek trzeba zapłacić!

Trzecią sprawą jest coś, co nazywam dodatkową motywacją. Swego czasu przetrenowało to podwarszawskie Piaseczno, które kilka lat temu rozpoczęło kampanię w sprawie dochodów z PIT. Jeden z członków mojej rodziny opowiadał mi, że gmina wraz z lokalnym biznesem fundowała nagrody dla tych, którzy się na jej terenie meldowali. Stąd dla mnie wniosek, że przyszłym mieszkańcom potrzebna jest nie tylko wizja wspólnego dobra, ale także namacalna zachęta. Mam bujną wyobraźnię i jestem w stanie wymyślić kilka takich ofert, na których skorzystałby też marecki biznes. Masz już akt notarialny? Wykończasz mieszkanie? Proszę bardzo, za to, że się do nas przemeldowałeś Zino daje Ci 5 proc. rabatu na farby. Potrzebujesz mebli? Nie ma sprawy – dostajesz bon od mareckiej Ikei na zakupy za 50 zł. Nie wiesz, gdzie robić codzienne sprawunki w Markach. Proszę bardzo, wypróbuj MarcPol. Przy pierwszych zakupach dostaniesz 10 proc. zniżki. A może pomysł jeszcze bardziej odjechany – zamelduj się do 31 grudnia 2009, a weźmiesz udział w losowaniu samochodu, współfinansowanego przez Toyotę Marki.

Naiwny jestem?

Tadeusz_1972

PS. Żeby nie było, że się tylko czepiam. Podoba mi się to, że w tym samym liście burmistrz prosi o wyrozumiałość dla firm budujących kanalizację. Panie Januszu, ja je nawet powitam chlebem i solą!