Miesiąc temu pochyliłem się nad relacją z debaty, która ukazała się w gazecie Mareckiego Stowarzyszenia Gospodarczego. Jej zapis trochę mnie rozeźlił. Wynikało z niego, że winę za wyniki uczniów ponoszą rodzice. Nie przeczę, że jest w tym dużo prawdy. Dziś jednakowoż dalej podtrzymuję, że piłeczka także jest po stronie nauczycieli, którzy muszą mieć bożą iskrę, by pociągnąć do wiedzy maluczkich. Mniejsza o to. Wtedy – być może pod wpływem emocji – pomyślałem, iż moje dzieci do mareckiej podstawówki chyba nie pójdą i będę je wozić do Warszawy. Ale emocje są złym doradcą i nie warto zawczasu się zarzekać.

Zacząłem szukać Waszych „szkolnych” opinii, zarzucając wędkę na forum internetowym Marek. I wtedy pojawił się wpis goldenmaniaka (uwaga – czasami jest mężczyzną, w tym wypadku kobietą), jednego z najbardziej aktywnych internautów(tek) w mieście. „Mam dziecko w szkole podstawowej nr. 4 na ul. Dużej. Córka chodzi do szóstej klasy i jest bardzo zadowolona z tej szkoły (…) Kadra jest dobra, nauczyciele wymagający, ale jednocześnie życzliwi i rozumiejący różne sytuacje życiowe. Poziom hmmm… na podstawie wiadomości mojej córki i osiągnięć córki na różnych olimpiadach i konkursach uważam, że wysoki (…) Od września moje drugie dziecko idzie do pierwszej klasy. Kubuś (…) wymaga dodatkowych zajęć. Na szczęście ta szkoła też to zapewnia i są tam zajęcia wyrównawczo-kompensacyjne. Teraz próbujemy z panią dyrektor zorganizować jedną pierwszą klasę integracyjną, by dzieci z problemami mogły mieć lepszy start. Jak na razie idzie wszystko w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że zachęciłam Cię do przyjrzenia się bliżej tej szkole” – napisał(a) goldenmaniak.

Potem odwiedził nas Goran, nasz majster, który pomagał nam wykończyć mieszkanie (pisałem o nim w tekście o morzu mareckiej życzliwości). Siedzieliśmy przy kawie, gdy wypłynął temat edukacji dzieci. Okazało się, że jego dzieci też chodziły do czwórki i – jak mówi – wyszły na ludzi. Wieczorem więc zlustrowaliśmy stronę internetową placówki. Widać, że w tej szkole dużo się działo w poprzednich latach, choć mieliśmy z żoną wrażenie, że dawno nie była aktualizowana. Nie pozostało nam więc nic innego jak skorzystać z zaproszenia goldenmaniaka i wybrać się na wizję lokalną.

 Bałem się, że od naszego miejsca zamieszkania będzie to szmat drogi. Niepotrzebnie. Dużo dalej dziś wozimy nasze dzieci do przedszkola. Fakt – szkołę mogliśmy tylko obejrzeć od zewnątrz i pewnie trzeba będzie pojechać tam w dzień powszedni. Robi jednak wrażenie rozmach inwestycyjny. Zanim nasze szczawiki urosną, szkoła będzie mieć już za sobą największe prace.

Ale nawet najwspanialsze mury nie zastąpią nauczycieli. Nie wiemy, kto prowadzi lekcje, możemy natomiast wyrobić sobie wstępną opinię o pani dyrektor. I tu znów z pomocą przyszła gazeta Mareckiego Stowarzyszenia Gospodarczego. W ostatnim lutowym numerze ukazał się autorski tekst pani Magdaleny Osińskiej, która dzierży stery placówki od bodaj 1996 r. „Mądra kobieta” – tak treść publikacji skomentowała moja żona. Oczywiście pani dyrektor podtrzymuje, że decydująca rola w kształceniu dzieci należy do rodziców i przedstawia ku temu konkretne argumenty. Widać jednak, że jej tok myślenia jest rozsądny. I to jest kolejny argument, by rozważyć kandydaturę kierowanej przezeń szkoły. W końcu mądry szef powinien dobrać sobie mądrych podwładnych.

Dyrektor Osińska rzuca też ciekawe spojrzenie na kwestie statystyk egzaminacyjnych, którymi kieruje się wielu rodziców przy wyborze szkoły. Tak zrobiła w czasach PRL moja mama i korzystając ze znajomości wsadziła mnie do szkoły spoza rejonu. Dziś dyrektor Osińska radzi, by nie być niewolnikiem statystyk egzaminacyjnych. Dlaczego? Oto podpowiedź: „Nie jest dla nikogo tajemnicą, że w niektórych placówkach szkolnych prowadzi się pod naukę „pod egzamin”, ucząc dzieci w ostatnim roku nauki li tylko pisania egzaminu, co nie jest dobrą metodą, ponieważ uczniowie tacy faktycznie końcowe egzaminy piszą lepiej, natomiast mają potem problemy w nauce w szkołach na następnych poziomach edukacyjnych”.

A ja nie chcę, by nasze dzieci uczyły się tylko „pod egzamin”.

Tadeusz_1972