cegla

W czwartek wieczorem zadzwoniła do mnie siostra. „Przejeżdżam właśnie ul. Fabryczną. Nie uwierzysz. Zaczęły się prace w starej cegielni” – powiedziała. Rzeczywiście nie uwierzyłem. Od chwili przeprowadzki do Marek ten mieszkaniowy projekt, stylizowany na XIX wiek, mnie frapował. Miesiąc temu poświęciłem mu nawet wpis na blogu, nie dowierzając, że w czasach finansowej zarazy w ogóle powstanie. Dlatego – niczym apostoł Tomasz (który, by uwierzyć w cud zmartwychwstania, chciał wsadzić palec w bok Mistrza) – pojechałem dziś rano na Fabryczną, żeby zobaczyć TO COŚ na własne oczy. I rzeczywiście. W martwy od wielu dni krajobraz wtargnęły pierwsze maszyny budowlane. Czyżby więc lofty w Markach miały powstać? Trochę się zdziwiłem. Wielu speców mówi, że to najgorszy czas na rozpoczynanie mieszkaniowych inwestycji: koniunktura „siada”, banki zamykają kramik z kredytami hipotecznymi, ludzie tracą pracę… Może więc w Markach zdarzy się deweloperski cud, a stara cegielnia stanie się miejscem tętniącym życiem.

Tadeusz_1972

Reklamy