Jedna z kamienic przy Piłsudskiego w Markach. Do drzwi 84-letniej kobiety puka młoda kobieta. Staruszka odryglowuje zamki. Do jej mieszkania wpada grupa mężczyzn. Żądają pieniędzy. Staruszka nie chce ich oddać, choć pewnie zdaje sobie sprawę, że sprawa jest beznadziejna. Agresorzy zaczynają ją bić po żebrach i po głowie. Kobieta kapituluje i ujawnia, gdzie schowała 1655 zł. Dopiero wtedy sprawcy uciekają. Staruszce udaje się wyczołgać na klatkę schodową i tam znajdują ją sąsiedzi. W stanie krytycznym – z pękniętymi żebrami, obrażeniami głowy i płuc, uszkodzeniem kręgów szyjnych – trafia do szpitala.

Tak mniej więcej mógł wyglądać przebieg napadu, do którego doszło kilka dni temu w Markach. Boże, jak można kogokolwiek tak traktować, zwłaszcza 84-letnią osobę! – pomyślałem. Tym większą mam satysfakcję, że policja sprawiła się na medal. Oddajmy głos siłom prawa i porządku: „Sprawą (…) zajęli się policjanci z komendy powiatowej w Wołominie. Na miejsce skierowano grupę operacyjno-dochodzeniową. Zabezpieczono ślady. (…) Zbierano wszystkie informacje, które mogłyby pomóc w ustaleniu sprawców. Eksperci ze stołecznego laboratorium kryminalistycznego weryfikowali każdy ślad zabezpieczony na miejscu zdarzenia. Dzięki systemowi AFIS (Automated Fingerprint Identification System) natrafiono na ślad prowadzący do osoby legitymowanej przez policjantów 13 lat wcześniej na Dworcu Centralnym” – głosi komunikat wołomińskiej policji.

AFIS? A cóż to takiego? To współfinansowany przez Unię system, który pozwala na identyfikację przestępców na podstawie śladów linii papilarnych. Policja ma dziś w bazie prawdopodobnie ponad 3 mln kart daktyloskopijnych. Wystarczy więc na miejscu przestępstwa znaleźć ślad, umieścić go w bazie i porównać z istniejącymi. Zajmuje to raptem kilka minut. I tak wpadli 36-letnia Iwona O. oraz 37-letni Mieczysław K., mieszkańcy naszego miasta. „Zatrzymani przyznali się do wszystkiego. Z przesłuchań wynikało, że to kobieta wpadła na pomysł napadu na staruszkę i do tego przedsięwzięcia zaangażowała swoich znajomych” – relacjonują policjanci. Pomocnikami w przestępstwie byli 19-letni Grzegorz W. z Raciborza i 33-letni Jan G. z Marek. „Szybko ustalono, że ten pierwszy nie wrócił do zakładu poprawczego, gdzie odbywał karę za pobicia, kradzieże i wymuszenia. Ukrywał się u znajomego pod Warszawą. Grzegorz W. podobnie jak zatrzymani poprzedniego dnia przyznali się do popełnienia przestępstwa. Sprawcy usłyszeli zarzut rozboju” – czytamy w komunikacie.

Teraz wszystko w rękach sądu. W wikipedii znalazłem informację, że sprawcom grozi od 2 do 12 lat odsiadki.

Tadeusz_1972