Jakież było moje zdziwienie, gdy pierwszy raz dostałem w Markach rachunek za wodę. Nie, nie chodzi mi o jego wysokość. Chodzi o sposób doręczenia. Otóż półrocznej faktury nie dostałem za pośrednictwem miłościwie nam panującej Poczty Polskiej, lecz w kopercie bez znaczka i stempla. Znakiem tego – bezpośrednio z wodociągów, być może od tego samego inkasenta, który kilka dni wcześniej sprawdzał stan liczników. „Oszczędni do bólu” – pomyślałem. I dobrze, bo łatwo policzyć, ile samorządowa firma oszczędza na kosztach korespondencji. Przyjmując, że Wodociąg Marecki ma kilka tysięcy podpisanych umów, a rachunki przysyła odbiorcom dwa razy w roku, na znaczkach jest „do przodu” jakieś 15-20 tys. zł rocznie. Zawsze coś. Stare powiedzonko mówi, że „małe wody kropelki tworzą ocean wielki”. Postanowiłem sprawdzić, czy ta „protestancka” oszczędność przekłada się na ceny wody i usług kanalizacyjnych w Markach. Jak to najlepiej zrobić? Ano porównać ze stawkami, jakie obowiązują u naszych sąsiadów: Warszawie, Radzyminie, Wołominie, Kobyłce i Ząbkach.

Rajd (palcem po mapie) zacząłem od ulicy Żeromskiego w Markach, gdzie znajduje się centrala lokalnych wodociągów. To mój punkt odniesienia. Za metr wody płacimy dzisiaj netto 2,71 zł, a za metr ścieków (zazdroszczę tym niezbyt licznym, którzy są już podłączeni do sieci) 5,34 zł. Czy to dużo? Oceńcie sami. Na pierwszy ogień biorę Warszawę. Tam rządzi potentat – MPWiK, firma z rozbudowaną strukturą i jeszcze większym planem inwestycji. To widać w kosztach wody dla końcowego odbiorcy. W stolicy za jej metr trzeba zapłacić 3,08 zł. Warszawskie ścieki są za to tańsze niż Markach. Odprowadzenie metra brudnej wody kosztuje 4,02 zł. Na MPWiK mocno dziś narzekają mieszkańcy Ząbek, podłączeni do sieci stołecznego dostawcy „na dobre i na złe”. Władze miasta burzą się i zapowiadają starania o tańszą wodę. I rzeczywiście – jest o co walczyć. Za metr wody mieszkaniec tego miasta musi płacić 3,93 zł! Za ścieki – 5,35 zł (czyli nawet odrobinę drożej niż w Markach!).

Z Ząbek przenoszę się do Wołomina. Tamtejsze PWiK ma dwie taryfy. Pierwsza, dla mieszkańców Wołomina jest tańsza. Metr wody kosztuje 2,79 zł, a ścieków 5,43 zł. Więcej wołomińskiej firmie płacą mieszkańcy Kobyłki. Za metr czystej wody muszą uiszczać 3,1 zł, a za odprowadzenie brudnej 5,98 zł. Największe powody do zadowolenia mają obywatele Radzymina. Takich stawek można ze świecą szukać. W tym mieście do końca kwietnia woda kosztuje tylko 2,20 zł, a ścieki zaledwie 3,20 zł. Ta ostatnia kwota szokuje – zwłaszcza, jeśli się weźmie pod uwagę, że to taniej niż metr czystej wody w Ząbkach!

Teraz wnioski. Pod względem cen wody Marki nie są drogie. W moim zestawieniu zajmują drugie miejsce zaraz po niedoścignionym Radzyminie. Nieco gorzej jest z kanalizacją, ale i tu – na sześć miast – mieścimy się na najniższym szczeblu podium. Gdy usłyszała o tych wynikach moja Żona, stwierdziła, żebym tego nie pisał. „Bo zaraz podwyższą ceny” – argumentowała.

Rzeczywiście w przyszłości wcale nie musi być tak różowo. Ale nie tylko w Markach. W ubiegłym roku „Puls Biznesu” napisał, że – zdaniem przedstawicieli Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie – cena metra wody w 2015 r. może wynieść średnio 20 zł. Powód – niewywiązywanie się naszego kraju z zobowiązań unijnych, spowodowane obcięciem dotacji na infrastrukturę. Wówczas ciężar finansowania inwestycji spadnie na gminy, a zatem odbiorców wody. Jeśli prognoza branżowej Izby się potwierdzi, będzie to dla nas naprawdę zimny prysznic.

PS. I jeszcze sakramentalna formuła. Do przytoczonych cen wody należy doliczyć 7-procentowy podatek VAT.

Tadeusz_1972