Na razie cicho, na palcach i niepostrzeżenie. Tak do naszego ogródka skrada się wiosna. W marcu jeszcze kilkukrotnie próbował przegonić ją śnieg. Wiosna jest jednak cierpliwa i nieustępliwa. Zostawia po sobie widoczne znaki, dające zmęczonym zimą nadzieję, że zima definitywnie ustąpi pola. Najpierw pokazała nam łodyżki zasadzonych w ubiegłym roku tulipanów. Potem spod ziemi odważnie wychyliły głowy krokusy. Wreszcie wiosna pozwoliła wybuchnąć irysom. W greckiej mitologii Irys była boginią tęczy. Na taką paletę barw w ogrodzie pewnie przyjedzie jeszcze kilka tygodni poczekać, ale jeden fakt jest niezaprzeczalny. Irysy zaczęły wnosić pierwsze, żywe kolory do tego skrawka ziemi, którym opiekuje się moja Żona. Skrawka ziemi, który jest dla niej i dla nas ogromnym polem radości. Skrawka ziemi, który cieszy nie tylko nasze oko, ale i sąsiadów i sąsiadów oko, dając im rozgrzeszenie z ich ogrodniczego minimalizmu. Co tu dużo gadać, niech przemówi obraz…

 

Tadeusz_1972

 

irys