20 kwietnia jeden z mieszkańców Marek – korzystając ze strony www.marki.pl – zapytał się urzędników, czy po fiasku lutowych licytacji miasto przewiduje sprzedaż gminnych nieruchomości. Odpowiedź była krótka: „w najbliższym czasie nie są planowane przetargi na zbycie nieruchomości gminnych”. Teraz już wiem, ile w Markach trwa „w najbliższym czasie”. Otóż niecały miesiąc. Kilka dni temu – bez większej promocji – na stronie bip.marki.pl burmistrz ogłosił kolejny przetarg na sprzedaż gruntów po wschodniej części Marek. I dobrze. Cieszę się, że władze miasta nie zniechęciły się wynikami poprzedniego postępowania, kiedy bodaj tylko jedna parcela znalazła nabywcę.

Na początek konkrety. 15 czerwca odbędą się dwa przetargi. Pod młotek idą wtedy grunty przy Lisa Kuli (1218 mkw.) oraz Kołłątaja (770 mkw.). Dzień później będą licytowane trzy działki przy ul. Projektowanej (od 600 do 682 mkw.) oraz dwie przy Sowińskiego (600 i 613 mkw.). Z kolei 18 czerwca miasto spróbuje znaleźć chętnych na cztery parcele przy Projektowanej, liczące od 561 do 736 mkw.

Trzymam kciuki za powodzenie tych przetargów. Po pierwsze, to szansa dla miasta na podreperowanie budżetu. Po zsumowaniu cen wywoławczych wychodzą prawie 2 mln zł. Po drugie, jest szansa, że na tych terenach prędzej czy później rozpoczną się inwestycje mieszkaniowe. A to oznacza – mam nadzieję – zamówienia dla mareckich firm (np. z branży budowlanej), a dla miasta – przychody z podatku od nieruchomości i części z podatku PIT. Niemniej podkreślam – to na razie tylko szansa. Nikt może być pewien, że w trudniejszych czasach dla gospodarki znajdą się chętni na owych jedenaście parceli. 

Sprawdziłem. Miasto wcale nie żąda niebotycznych sum. Metr działki przy Lisa Kuli wyceniono brutto na 353 zł. Na tej samej ulicy prywatny inwestor ogłosił niedawno, że chce sprzedać 700 mkw., winszując sobie 450 zł/mkw. Inny z kolei (który szuka amatora na 3200 mkw.) żąda 500 zł za mkw. To oczywiście ceny ofertowe, które pewnie można zbić. Ale czy do „miejskiego” poziomu 350 zł? Za działki przy Projektowanej miasto chciałoby od 313 do 358 zł/mkw. W tym wypadku nie mogłem znaleźć żadnych danych porównawczych. Sprawdziłem jednak ceny z lutowych przetargów. Okazuje się, że z wyceny każdej parceli miasto spuściło po 10 tys. zł. Oby to była wystarczająca zachęta.

Na koniec jeszcze jedna sugestia. Proponuję, by miasto spróbowało zareklamować sprzedaż gruntów nie tylko w Markach (pomóc mogą „Informacje z ratusza”, „Gazeta MSG”, portale marki.pl i marki.net.pl), ale wyszło z taką informacją dalej – do stołecznej prasy czy specjalistycznych portali nieruchomościowych. Wówczas – mimo spowolnienia gospodarki – zwiększymy grono potencjalnych nabywców. Bo na razie o przetargu wie pewnie niewiele osób…

Tadeusz_1972

Ps. Brawo. Tak szybkiej reakcji po moim wpisie się nie spodziewałem. Najpierw po 12.00 na stronie www.marki.pl, a potem tuż przed 15.00 na stronie serwisu marki.net.pl pojawiło się ogłoszenie o sprzedaży działek. Szkoda tylko, że w tym drugim przypadku wyłączono tryb komentowania. Czego tu się bać?