To jest Kosma. Prawda, że sympatyczny kot? To nasz marecki zwierzak. Mieszka na posesji u bubulinki6. Ostatnio stał się bohaterem okropnej historii, która zmroziła mi krew w żyłach.

kosma1

Zaczęło się od wpisu huberta115w na mareckim forum, który alarmował, że w okolicach ulicy Sportowej i Królowej Jadwigi sadysta w nocy strzela do kotów. „Co może zrobić, człowieku, bezbronny kot, żeby oddać do niego dwanaście strzałów?” – pytał retorycznie marecki internauta. Wtedy głos zabrała bubulinka6. „Wczoraj mój kotek został postrzelony z wiatrówki przez jakiegoś sadystę, cudem doczołgał się do domu. Przeszedł (…) czterogodzinną operację, miał szczęście – najważniejsze narządy nie zostały uszkodzone, a pozostałe udało się pozszywać. Byłam (…) w tej sprawie na policji. Mam nadzieję, że z ich pomocą uda się znaleźć tego oprawcę psychopatę i stosownie ukarać. Proszę, nie pozostawajcie obojętni. Teraz z ręki jakiegoś idioty giną zwierzęta, ale po ulicach chodzą też nasze dzieci, które również są narażone na tego typu niebezpieczeństwo” – apelowała bubulinka6 – „Proszę o kontakt osoby, które mogą coś wiedzieć na temat sprawcy postrzeleń kotów – Kociamama25@gmail.com – dodawała.

Nigdy nie byłem w życiu przesadnym fanem kociej rodziny, ale – przyznam – zagotowało się we mnie po przeczytaniu tych wpisów. Ponury s…syn – tylko takie mało dyplomatyczne określenie przyszło mi do głowy. Jak można do Bogu ducha winnego zwierzaka mierzyć z flinty? Bo co? Bo czasami znaczą teren i zostawiają smrodliwy zapach? Po pierwsze, nie wszystkie tak robią (Kosma był wykastrowany), po drugie, są inne sposoby do zniechęcania kotów niż strzelanie z wiatrówki (rozsypanie specjalnego proszku, który je odpędza). „Wiem, może denerwować, że kocury znaczą teren, zostawiając kropelki moczu. Dla ludzi to mało przyjemny zapach. Ale moje koty są wysterylizowane. Poza tym mają obróżki z dzwoneczkiem, więc osoba, która strzelała, musiała wiedzieć, że nie są to bezpańskie koty – żali się bubulinka6.

Kosma nie jest niestety pierwsza ofiarą – pożal się Boże – snajpera z Marek. Do Bubulinki6 odezwała się kobieta, której kot został trafiony dwanaście razy! Niestety, po tym akcie bestialstwa musiał zostać uśpiony. „Żeby strzelić do kota 12 razy trzeba albo go przywiązać i strzelać do niego jak do tarczy, albo zagonić go w miejsce, z którego nie może uciec. Nie wiem, gdzie w takim człowieku człowiek. To jest bestialstwo” – napisała bubulinka6.  Kosma miał więcej szczęścia. Trafił na dobra opiekunkę, która – gdy był młodym kocurem – uratowała go przed rozjechaniem na ruchliwej drodze, a która dziś dba o jego powrót do zdrowia. „Właśnie dzisiaj zaczął trochę jeść, pierwszy raz od niedzielnej operacji. Do tej pory karmiłam go strzykawką. Teraz sobie śpi. Biedaczek jest pozszywany z każdej strony. Może, gdyby osoba, która mu to zrobiła, zobaczyła jak on teraz wygląda, pomyślałaby następnym razem, zanim sięgnie po broń – napisała bubulinka6.

kosma2

Oby. Nie zostawajcie obojętni. Kiedy słyszycie strzały z wiatrówki, dzwońcie na policję. Tolerowanie tego typu zachowań do niczego dobrego nie doprowadzi. Bo dziś ofiarą jest kot, a jutro – może oberwać człowiek.

Tadeusz_1972

PS.  Mareccy policjanci obiecują, że nie pozostawią sprawy polowania na koty ot tak sobie. Oto ich wpis z mareckiego forum, który znalazłem w czwartek nad ranem: „Komisariat Policji w Markach prowadzi dochodzenie w sprawie znęcania się nad zwierzętami. Sądzimy, że sprawca może chwalić się swoimi „trofeami”. Nie jest też wykluczone, że sprawca może być nieletni. Każda, nawet anonimowa informacja będzie przez nas sprawdzona. Prosimy o pomoc wszystkich, którzy mogą cokolwiek wnieść do sprawy. tel. 22-781-23-20. Kierownictwo Komisariatu Policji w Markach”.