Matko niech Twoja dłoń / Wspiera mój każdy krok, Niechaj serce me / Zawsze, zawsze kocha Cię. Fatimska Pani, te prośby ślę / Do swego Syna doprowadź mnie. A w trudnych chwilach niech dobroć Twa, Siłę i wiarę mi da.

Moja droga żona zwróciła mi uwagę na niezwykłe bogactwo ulicy Szkolnej. Do tej pory wydawało mi się, że znajdują się przy niej dwie kapliczki maryjne. Pierwsza – przy Piłsudskiego, druga – przy Ząbkowskiej. Okazuje się, że jest jeszcze trzecia – vis a vis szkoły podstawowej. Pojechałem wieczorem na rowerze, by przyjrzeć się owej mareckiej figurze – Madonnie nr 3 ze Szkolnej. Przez chwilę pomyślałem – klasyka gatunku.

m1

Ale znalazł się jeden, niepozorny element, który rozbudził moją ciekawość. Na samym dole, u podstawy statuetki, przeczytałem kluczowe słowo – Fatima. Tyle razy obijało mi się o uszy, ale – wstyd przyznać – nigdy specjalnie nie interesowałem się maryjnymi objawieniami, które w czasach pierwszej wojny światowej wpierw przydarzyły się trójce pastuszków, a potem tłumom Portugalczyków. Zachęcam do szerszej lektury– w internecie wystarczy w wyszukiwarkach wpisać słowo „Fatima”. Dla leniwych proponuję prostą i piękną refleksję ojca Jacka Salija.

Główną treścią (objawień – przyp. bloggera) jest wezwanie do pokuty, a więc – mogłoby się wydawać – nic nowego: zwyczajne przypomnienie nauki zawartej w Ewangelii. Niemniej żadna encyklika papieska, żadne plany duszpasterskie nie zdołałyby ożywić religijnie tylu tysięcy i milionów ludzi, których przyprowadziła do Chrystusa Jego Matka, przemawiająca w Fatimie”.

Tadeusz_1972