Wszystkich obywateli naszego miasta, którzy choć trochę przejęli się losem Kosmy – kota wielokrotnie postrzelonego z wiatrówki przez nieznanego sadystę – śpieszę uspokoić. Zwierzak miewa się dobrze i wraca do formy. Z początku jednak Kosma był bardzo nieufny. Bał się wychodzić na podwórko, choć – jak pisze jego opiekunka bubulinka6 – wcześniej nie wyobrażał sobie dnia bez biegania po dworze. Jednak czas leczy rany – również te fizyczne. Dziś  Kosma jest już – jak widać na zdjęciu – okazem zdrowia.

 Zdjęcie030

 

Kosma najpierw zaczął odpędzać od jedzenia swoją koleżankę Pysię, a potem ruszył na łowy. I to podwójne – kocie i towarzyskie… „Dzisiaj rano Kosma przyniósł do domu małego ptaszka:) to najlepszy znak, że czuję się dobrze:)) Teraz koty poszły na dwór, a ptaszek siedzi w pudełku po butach i też dochodzi do siebie. W ogóle Kosma znalazł sobie jakąś koleżankę na ulicy i chodzi z nią całymi dniami” – pisze bubulinka6.

Cóż, miłość, nawet kocia, też jest lekiem na całe (ludzkie) zło…

 Tadeusz_1972