Wyborczy kurz już opadł, mandaty europosłów zostały podzielone, czas więc na kilka refleksji powyborczych. Kiedy wpisałem na strony blogu lokalne wyniki, Marcin z Marek zauważył, że frekwencja była wyższa niż średnia krajowa. Zgadza się. Z góry można było jednak zakładać, że nie będziemy pępkiem Europy. To akcja, która miała wyróżnić gminę, w której największy odsetek dojrzałych obywateli pofatygował się do urn. Wygrała Podkowa Leśna, w której co drugi mieszaniec zagłosował w eurowyborach. Miałem po cichu nadzieję, że – pod względem frekwencji – w powiecie wołomińskim Marki zajmą wysoką, przynajmniej medalową pozycję. I tu niestety się rozczarowałem. Nasze miasto znalazło się w środku stawki (27,8 proc.). Wyprzedziliśmy Dąbrówkę (20,54 proc.), Jadów (13,47 proc.), Klembów (20,57 proc.), Poświętne (15,38 proc.), Strachówkę (14,57 proc.), Tłuszcz (18,25 proc.) oraz Radzymin (24,36 proc.). Zostawiły w nas w pobitym polu: Kobyłka (32,16 proc.),  Wołomin (29,06 proc.), Ząbki (32,28 proc.) oraz niekwestionowany lider – Zielonka (38,54 proc.) Pełen szacunek dla obywateli tego miasta. 

W wyborczym, powiatowym pojedynku dwóch największych partii – Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości – minimalnie zwyciężyło ugrupowanie  Donalda Tuska. Otrzymało bowiem 39,46 proc. głosów, podczas gdy partia braci Kaczyńskich – 36,28 proc. Gdyby porównać ten wynik z danymi ogólnokrajowymi, okazałoby się, że PO wypadła poniżej średniej krajowej (wynoszącej 44,4 proc.), a PiS – znacznie powyżej (27,4 proc.). W dwunastu powiatowych miejskich lub gminnych pojedynkach  PO wygrała tylko pięć razy (Kobyłka, Marki, Wołomin, Ząbki i Zielonka), a PiS – siedem razy. Generalna zasada jest taka, że im bliżej stolicy, tym częściej wygrywa PO.  

Gdyby popatrzeć na wyniki mareckie (44 do 36), PO trzyma się ogólnokrajowego poziomu. Ale znów PiS notuje lepszy od średniej wynik. Generalnie mam wrażenie, że tylko ta ostatnia partia próbowała przekonywać do siebie mieszkańców naszego miasta. Zaczęło się od niewinnej wizyty ministra Kamińskiego z okazji Święta Trzeciego Maja. Niewinnej, bo jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem kampanii wyborczej. Niewinnej, ale dość skutecznej, bo dostał w Markach 846 głosów i zdobył w miejskim rankingu drugie miejsce (po  Danucie Hubner z PO, która otrzymała 1631 kresek). Na łamach „Gazety MSG” reklamował się także Ryszard Węsierski, wicestarosta wołomiński i obywatel naszego miasta. Otrzymał w Markach 206 głosów i w wewnętrznym rankingu PiS znalazł się na medalowej, trzeciej pozycji, ustępując jeszcze Arkadiuszowi Mularczykowi. Wreszcie w internecie aktywizował się Radosław Dec, nawołując do głosowania na partię bliźniaków z Żoliborza. Jedyną (zastrzegam, że zauważoną przeze mnie) aktywnością Platformy była zamieszczona na mareckim forum dyskusyjnym reklama Jana Grabca, starosty legionowskiego. Jej skuteczność była dość licha. W Markach dostał 31 (słownie trzydzieści jeden) głosów. Jeśli chłopcy z PO nie wezmą się w garść, w następnych wyborach dystans między PO a PiS może się zmniejszyć.    

Zastanawia mnie udział starosty Węsierskiego w tegorocznych wyborach. Z góry można było założyć, że nie dostanie się do europarlamentu. Jego start można więc potraktować dwojako: jako przypomnienie własnej osoby przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi (dość skuteczne, bo na bazarze w piątek przed głosowaniem ludzie dyskutowali o tym, by stawiać na człowieka z Marek) i jako próbę pokazania lokalnym strukturom partyjnym, gdzie znajduje się w hierarchii PiS. O tym, że chyba wysoko, świadczy już sam fakt, że w ogóle znalazł się na stołecznej liście kandydatów. Na dodatek w Markach pobił wynikiem takie pisowskie gwiazdy jak Ewa Tomaszewska, Elżbieta Jakubiak czy Paweł Poncyljusz.

Tadeusz_1972