Niemal każda sprawa, dotycząca Marek, wywołuje zwykle mnóstwo emocji na internetowym forum miasta. Tak też było z wprowadzeniem jednokierunkowych ulic w Pustelniku. Idea, by w ten sposób ograniczyć omijanie w godzinach szczytu korków na Piłsudskiego, ma równie wielu przeciwników jak i zwolenników. Chciałbym jednak odejść od głównego nurtu tej dyskusji i zająć jednym z pobocznych wątków, który ma wszakże kolosalne znaczenie. W skrócie pytanie sprowadzało się do kwestii – kto ma prawo zabierać głos w sprawie mareckich spraw? Tylko zameldowani czy też także ci, którzy mieszkają w naszym mieście, ale nie mają stosownego wpisu w papierach? Ponieważ pisałem i na blogu, i do „Gazety Mareckiego Stowarzyszenia Gospodarczego” o kwestiach związanych z podatkowymi aspektami zameldowania, pozwolę sobie zabrać w tej sprawie głos… i narazić się wielu rodowitym markowianom.

Wychodzę z założenia, że to nie administracyjny wpis w dowodzie osobistym czyni obywatelem. Przyjmuję inny klucz. Sprawa sprowadza się do odpowiedzi na pytanie: czy zależy Ci na naszym mieście, czy raczej traktujesz je jako sypialnię? Jeśli masz mareckie papiery i jesteś aktywnym obywatelem, to super. Słowem – idealny układ. Niemniej jeśli nie masz meldunku, ale również jesteś zaangażowany w sprawy miasta, to też masz prawo zabierać głos. Niepoważne jest żądanie, że jeśli ktoś nie ma w papierach mareckiego adresu i „nie płaci podatków”, powinien siedzieć cicho i się nie wychylać. Takie rozumowanie opiera się na ćwierćprawdzie. Fakt – miasto rzeczywiście nie dostaje części odpisów z podatku PIT. Ale taki „niezameldowany Kowalski” przecież płaci podatek od nieruchomości. To po pierwsze. Po drugie – na co dzień kupuje w mareckich sklepach czy korzysta z mareckich usług. To także mniej lub bardziej świadoma forma solidarności z lokalną społecznością, do której zresztą już na blogu zachęcałem. Po trzecie, może w rożny sposób pracować na rzecz Marek – począwszy od malowania ogrodzenia przy posesji a skończywszy na współorganizowaniu miejskich imprez.

Zapytacie – a jak sprawdzić, czy taki Kowalski rzeczywiście chce coś dla Marek zrobić? Odpowiem – pójdzie na kolejne wybory samorządowe. Jeśli podobają mu się obecny burmistrz i rada miasta, poprze ich. Jeśli ich krytykuje, zagłosuje na nowych kandydatów. Ale niech dokona wyboru, bo to co najmniej dziwne, że w poprzednich wyborach wystarczyło 100 głosów, by stać się radnym. Ale zaraz, zaraz… Znów zapytacie: jak Kowalski może zagłosować, skoro formalnie nie mieszka w Markach? Może i to bez meldunku. Jak niedawno opowiadał mi znajomy z pracy, który jest bardzo dobrze oznajmiony z arkanami pracy samorządowej i w komisjach wyborczych Sulejówka, wystarczy z odpowiednim wyprzedzeniem zgłosić się do prowadzonego w gminie rejestru wyborców. Jak to dokładnie zrobić? Obiecuję – sprawdzę i opiszę.

 Tadeusz_1972