Szkoda. Miasto nie znalazło nabywców na parcele, które próbowało sprzedać w trzecim tygodniu czerwca. Na chętnych czekały działki, liczące od 600 do 1200 mkw., położone przy Lisa Kuli, Kołłątaja, Projektowanej i Sowińskiego. Nie pomogło obniżenie ceny wywoławczej każdego gruntu o 10 tys. zł (wartość metra kwadratowego oszacowano na 310—350 zł). W maju byłem pełen nadziei, że w ten sposób budżet Marek wzbogaci się o przynajmniej kilkaset tysięcy złotych, choć zastrzegałem, że w trudniejszych czasach dla gospodarki nikt nie może być pewny, że pojawią się na nią amatorzy. Punkt dla sceptyka w starciu z optymistą.

Tadeusz_1972

PS. W poprzednim nieruchomościowym wpisie sygnalizowałem, że szczęściu trzeba pomóc i obwieścić wiadomość o przetargach miastu i światu. To tak jak w starym szmoncesie, w którym Mosze modli się o wygraną na loterii, ale Bóg mu przypomina: Mosze, kup najpierw los. Wiadomość o przetargu znalazłem wyłącznie na stronie bip.marki.pl, którą – jak się domyślam – mało kto odwiedza. Potem miasto się wyrwało się z letargu (?) i wywiesiło informację na miejskiej stronie (www.marki.pl) oraz portalu społecznościowym Marek (www.marki.net.pl). Czy zdecydowało się też oznajmić wieści o przetargu poza mareckim kręgiem? Albo słabo szukałem (w internecie), albo tego nie zrobiło. Jeśli rzeczywiście nie zrobiło, mam nadzieję, że przy następnym przetargu wyjdzie szerzej z informacją i w ten sposób da sobie (większą) szansę, że ktoś te grunty jednak kupi.