W środę zawisły w Markach przy Piłsudskiego cztery billboardy z hasłem: Tak dla obwodnicy Marek. Kiedy miesiąc temu rozkręcaliśmy sprawę tej kluczowej dla naszego miasta inwestycji, nigdy w życiu nie przypuszczałem, że uda nam się nadać jej taki rozmach.

A zaczęło się od forum internetowego marki.net.pl.  Oszczepnikos, czyli Szczepan, wytrwale wrzucał posty, dotyczące trasy, która w teorii miała ruszyć w połowie 2012 r. W jednych z nich wezwał: „zorganizujmy się jakoś drodzy markowianie”. Wówczas napisałem do niego e-maila i… tak się zaczęło. Najpierw we dwóch spotkaliśmy się w Warszawie. Już wtedy poczuliśmy, że razem możemy coś zrobić. Umówiliśmy się na kolejny termin – tym razem wciągając jeszcze do naszej „spiskowej” grupy Neurona, czyli Jacka. Pod osłoną lipcowego nieba, siedząc przy lodach Grycana, szybko wykuwał się plan akcji. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że mieszkańcy Marek powinni pokazać, że zależy im na tej inwestycji. W końcu najczęściej urzędnicy, odpowiedzialni za budowę dróg, słyszą „sprzeciw”. Niech teraz usłyszą „popieramy”. Z tych wieczornych posiedzeń w Markach wykluł się pomysł spotkania informacyjnego (22 sierpnia, godz. 17.00, gimnazjum w Pałacyku Briggsów), a potem nietypowej akcji przy Piłsudskiego, do której – mamy nadzieję – dojdzie 30 sierpnia. Nietypowej, bo nie polegającej na blokowaniu dróg, ale na osładzaniu męczarni kierowców stojących w korku cukierkami i namawianiu ich, by w internecie poparli budowę obwodnicy Marek.

A jeśli już jesteśmy przy globalnej pajęczynie, to też wówczas narodził się pomysł uruchomienia strony www.ObwodnicaMarek.pl i podpięcia pod nią petycji o przyśpieszenie budowy trasy. By nasz przekaz stał się jeszcze bardziej wyraźny, nakręciliśmy amatorski spot, który powiesiliśmy na You Tube.

Nie byłoby pewnie tego wszystkiego, gdyby nie nasze kobiety, które nie tylko były cierpliwe, ale służyły dobrą radą, od czasu do czasu sprowadzając nas na ziemię, gdy za bardzo ponosiła nas fantazja. Wioletto, Magdo, Kingo! Dziękujemy

Tadeusz_1972