W piątek wieczorem zrobiliśmy u nas ostatnią odprawę przed akcją „Tak dla Obwodnicy Marek”. Przy wyjściu zaproponowałem mojej żonie, Szczepanowi i Jackowi prosty zakład – ile zbierzemy podpisów. Nie jestem upoważniony, by ujawnić kto i jak konkretnie obstawiał. Wstyd przyznać – byłem największym pesymistą. I całe szczęście, że przegrałem sromotnie. Zwycięzcą okazał się Jacek – on był najbliżej właściwej liczby podpisów, choć ich nie doszacował. Gdybyśmy zebrali o 31 więcej, to wygrałaby moja żona – największa optymistka. Ale i tak liczba 1470 Waszych głosów, zebranych w niedzielę przed Komandorem, zrobiła na nas ogromne wrażenie. Zaprzeczyliście stereotypowi, że Marki są miastem, które śpi i nic (oprócz napadów na banki czy nieboszczyków w lesie) się nie dzieje. To jest Wasza zasługa, to jest Wasz sukces.

Tadeusz_1972