Wiosną napisał do mnie Vatos Locos. Pochwalił mnie, że w moim pisaniu jest coś sensowego (merci) i zaprosił do obejrzenia mareckiego filmu, który zamieścił na You Tube ( http://www.youtube.com/watch?v=JWR2E-h0AYY ). Po jego obejrzeniu otworzyły mi się oczy. Kiedyś, stojąc na skrzyżowaniu Szkolnej i Piłsudskiego, widziałem młodych chłopaków, jak wielokrotnie przeskakują przez barierki przy figurze Madonny. Trenują jakiś sport czy co? – zastanawiałem się. Teraz już wiem – to był właśnie le parkour…

Sięgnąłem do internetu, by zdobyć więcej informacji. Okazuje się, że jest to sztuka przemieszczania. Głównym założeniem jest pokonywanie przeszkód w najefektywniejszy i najprostszy sposób. Twórcą le parkour jest Davd Belle. W jednej rozmów podkreślał, że nie chodzi o sport, który ma wywierać wrażenie na innych. Przeciwnie – traktował le parkour jako m.in. użyteczną metodę treningową dla zawodów wysokiego ryzyka.

Nigdy nie zobaczycie strażaka, który biegnie komuś na pomoc, czy policjanta, który za kimś goni, który będzie robił po drodze jakieś salta. Będzie biegł najszybciej jak się da i wybierał możliwie najkrótszą drogę do celu. I właśnie to jest naprawdę ważne – tłumaczył David Belle.

Bardzo praktyczne podejście miał Vatos Locos.

 – To o wiele lepiej niż ćpać, chodzić po ulicach i szukać bójki – napisał Vatos Locos.

Zgadzam się w tym w 100 proc. Również jestem pełen podziwu dla sprawności fizycznej młodych ludzi. Sam chciałabym być młodszy o 10 kg 🙂 i tak fruwać. Tylko jedna rzecz w le parkour budzi moje zaniepokojenie. To możliwość naruszania i uszkodzenia czyjejś własności. Dostałem gęsiej skórki, gdy zobaczyłem, jak chłopaki przeskakują przez samochód, odbijają się butami od świeżego tynku czy latają po dachach. Proszę, weźcie to pod uwagę, bo nie tylko łatwo jest o Waszą kontuzję (to Wasze ryzyko), ale i uszkodzenie czyjegoś dobra (nieważne, czy samorządowego czy prywatnego). Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.

Tadeusz_1972