Czy w dobie gier komputerowych zabawki sprzed wielu, wielu lat mogą mieć wzięcie u dzieciaków? Mogą! Widziałem dziś to na własne oczy na mareckiej spartakiadzie…

To była piękna, słoneczna niedziela. Stadion Marcovii gościł dzisiaj tysiące ludzi. Szczególnie licznie było reprezentowane najmłodsze pokolenie obywateli naszego miasta. I choć większość czasu siedziałem przy stoliku, gdzie zbieraliśmy ostatnie podpisy pod petycją nad przyspieszeniem budowy obwodnicy, to dzieciaki wyciągnęły mnie na płytę stadionu. Znalazłem tam zabawki, których nie dane mi było widzieć podczas mojej młodości (widać natomiast było to, że ich udziałem była niejedna impreza:)). Jeden z organizatorów spartakiady miał wątpliwości, czy aby nie są za bardzo odpustowe. Nawet jeśli tak było, to nie miało to tego dnia żadnego znaczenia. Dlaczego? Bo cieszyły się ogromnym wzięciem. Aż miło było patrzeć, jak dzieciaki – w końcu już pokolenie gier komputerowych – łowią „ryby” w wiadrze, grają w wielkie warcaby czy przy pomocy pokrętełek szukają równowagi dla podnoszonego plastikowego samochodu. Prawda, że to coś innego niż Quake czy inne „strzelanki” dostępne od zaraz po włączeniu komputera?

Tadeusz_1972