19 września napisałem o powalonym znaku przy Lisa Kuli. Tego samego dnia wysmarowałem list do urzędu miasta, że trzeba go postawić i naprawić. I teraz żałuję jednego – że napisałem, by mego „donosu” nie publikowano na stronie marki.pl. Może to by zmotywowało urzędników do działania? Ostatnio wracam do siebie, specjalnie wybierając trasę przy Lisa Kuli, z nadzieją, że wreszcie zobaczę postawiony znak. Tak też było wczoraj wieczorem. Drodzy mieszkańcy! Z przykrością zawiadamiam – minęły trzy tygodnie z okładem i nic się nie dzieje. Ktoś może powiedzieć – czegoś się uczepił tego znaku jak rzep psiego ogona. Odpowiem – bo w małych rzeczach widać wielkie sprawy – w tym wypadku „wrażliwość” urzędu na sygnały od mieszkańców Marek. O ile kilka razy wcześniej – prędzej czy później – takie sygnały (przynajmniej w moim przypadku) brano pod uwagę, to tym razem mamy „zero reakcji”.

Tadeusz_1972

Fakt – łatwiej chyba naszym władzom wychodzi ostatnio demontaż znaków…

Advertisements