Wpadła mucha na blachy, mamy ubaw po pachy”. Taki wierszyk przyniosły wczoraj moje dzieci z przedszkola. Jego właścicielom (i nie tylko im) było daleko do ubawu.

W ciągu wczorajszego dnia z uwagą czytałem informacja, które podawały serwisy prasowe. Po wichurach i opadach śniegu kilkaset tysięcy, polskich gospodarstw odciętych od prądu – przerażające. Także na Mazowszu. Oczywiście największą uwagę poświęcałem Markom. Ta nazwa jednak nie padała w komunikatach, więc myślałem, że tym razem (pamiętacie letnią wichurę?) ominęło nas energetyczne nieszczęście. Nic bardziej błędnego. Wjeżdżając do Marek od strony Ząbek zobaczyłem, że część domów stoi ciemna. Pół Ząbkowskiej miało światło, drugie pół – już nie. Potem sygnały od kolegów: Korek przy Sosnowej. Tam wysiadły światła. Uważaj – powiedział jeden z nich. Dzieci też doniosły, że po południu w przedszkolu w Markach zgasło światło. Wreszcie sygnał z Horowej Góry: My też nie mamy zasilania…

Oby energetycy się spięli…. Latem mieszkańcom łatwiej taką awarię przetrwać. Zimą, gdy piec gazowy potrzebuje zasilania, to już nie jest takie proste.

Tadeusz_1972

Ps. Właśnie serwis www.pb.pl – za Polską Agencją Prasową – podał, że na Mazowszu bez prądu jest 125 tys. osób. Według rzeczniczki zakładu energetycznego, najgorsza sytuacja jest w okolicach Otwocka, Mińska Mazowieckiego, Garwolina, Sokołowa, Wyszkowa i Wołomina. Dodała, że wszystkie „wszystkie ekipy pracują i będą pracować do skutku”. Obiecała, że większość awarii zostanie usunięta jeszcze dzisiaj.

Reklamy