Tydzień temu wybrałem się z dziećmi na jesienny spacer. Skręciliśmy z Ząbkowskiej  (przy sklepie z piekarnią) w stronę cmentarza, który leży na pograniczu Marek i Ząbek. Wolnym dziecięcym tempem pokonywaliśmy trasę, która była swoistym mini-slalomem między kałużami. Można oczywiście w tym miejscu ponarzekać na (byle) jakość mareckich dróg – mnie jednak przyszła do głowy inna, bardziej optymistyczna refleksja. Refleksja o potędze ludzkiej aktywności. Geograficznie moja myśl sprowadza się do rejon ulic, które roboczo nazwałem regionalnymi. Gdy zajrzycie do Zumi.pl, znajdziecie na mapie jedynie Warmińską i Mazurską. O Pomorskiej i Kujawskiej nie ma w tym serwisie śladu. A są, o czym świadczą nowe, powieszone niedawno miejskie szyldy.

Zacznę od Kujawskiej. W jej głębi przed rokiem jeden z deweloperów zaczął budować segmenty. Kiedy zakończył inwestycję, zadbał o dojazd do posesji (nie wszyscy inwestorzy o tym pamiętają). Nie ograniczył się do utwardzenia drogi gruntowej. Na długości mniej więcej ponad 100 metrów drogi dojazdowej (prowadzącej od Ząbkowskiej nie tylko do jego domów) położył kostkę brukową. Wiedząc, że często zakup inwestycji zależy od pierwszego wrażenia, jednemu z sąsiadów zaczął wymieniać ogrodzenie, które w pierwotnej wersji wyglądało odrażająco. Innemu sąsiadowi zaczął odmalowywać słupki w ogrodzeniu. Dziś Kujawska wygląda zupełnie inaczej niż miesiąc temu, a deweloper zwiększył szanse, że znajdzie chętnych na segmenty.

Teraz Pomorska. Od tej ulicy prowadzimy wejście do nowego przedszkola. Jeszcze latem zachodziłem w głowę, jak rodzice – gdy przyjdzie słota – będą odprowadzać do niego swoje pociechy. Przed miejscem, gdzie dziś jest furtka, jesienią ubiegłego roku powstawały ogromne kałuże, przez które przebrnięcie z dziećmi wydawało się na lada wyczynem. Właściciel przedszkola pewnie też to widział. Latem na tym kawałku Pomorskiej pojawiły się ciężarówki z materiałami utwardzającymi, a potem ciężki sprzęt, który je poukładał. Ludzie mówią, że podobna była to marecka forma partnerstwa publiczno-prywatnego. Właściciel przedszkola dał materiały, miasto – sprzęt do ich ułożenia. Nie wiem, czy w tej plotce jest ziarno prawdy. Jeśli tak, może warto częściej korzystać z takiego rozwiązania. W każdym razie ońcowy efekt jest taki, że dzieciaki dziś suchą nogą dojdą do przedszkola.

Wreszcie Mazurska. Przez wiele miesięcy stał tu opuszczony dom w stanie surowym. Gdy biegałem (naiwnie licząc, że zgubię zbędne kilogramy), byłem ciekaw, co się z nim będzie działo. Kilkanaście miesięcy temu tchnięto w konstrukcję nowe życie. Zamiast zimnych, gołych ścian pojawiła się wykończona elewacja w jasnych, sympatycznych  kolorach. Gdy byliśmy na spacerze, zauważyliśmy, że trwają już zewnętrzne prace porządkowe. Końcowy efekt będzie naprawdę sympatyczny. Myślę, że już niedługo doczekamy się na Mazurskiej  nowych inwestycji, a za pięć lat już jej nie poznamy:).

PS. Wciąż nie mogą doczekać się ponownego ustawienia znaku blisko skrzyżowania Lisa-Kuli i Ząbkowskiej. Ponad miesiąc temu zaalarmowałem o jego zniszczeniu urząd miasta. Ponad miesiąc temu… Wstyd.

Tadeusz_1972

Reklamy