Zaglądam na miejską stronę internetową i z niepokojem wypatruję informację o wyłączeniach prądu w Markach. Dziecko chore, jeszcze tego by brakowało… Klikam i czytam długą listę ulic, gdzie nie będzie energii elektrycznej we wtorek, środę i piątek.  Brzydkie (a nawet bardzo brzydkie słowo) ciśnie się na usta, gdy znajduję nazwę tej, przy której mieszkam…

Żona zachowuje zimną krew. Zaczynamy mobilizację w wieczór przed planowanym wyłączeniem. Prądu zabraknie między ósmą a siedemnastą. Zwykle zakład energetyczny daje sobie zapas czasu, jest więc szansa, że może włączą już o trzeciej. Dlatego zawczasu trzeba przygotować obiad. Jeszcze we wtorek wstawiamy mięso do duszenia. Pyrgoli się (lubię to słowo) niemal do pierwszej w nocy. Krótki sen i wczesna pobudka. Szybkie mycie (wykorzystajmy, że chodzi piec gazowy zasilany – a jakże – elektrycznie), potem przygotowanie drewna do palenia, do tego dalszy ciag wielkiego gotowania. Szczęście, że w niedzielę od mamy przywiozłem termos. No to już przynajmniej mamy dwa. Gotujemy wodę tuż przed ósmą i wlewamy ją do termosów. Przynajmniej dzieciak w ciągu dnia ciepłej herbaty się napije – pomyślałem. Coś jeszcze? Chyba już wszystko. I refleksja – to jest ten jeden jedyny raz, kiedy żałuję, że nie mam kuchni gazowej. Zapisuję w pamięci lekcję do odrobienia – zakup kuchenki turystycznej i małej butli z gazem. Wyjeżdżam rano (przed ósmą) do roboty i czekam, co się będzie działo. I nic się nie stało….

Prąd był przez cały dzień. Z jednej strony ulga, z drugiej – lekka złość. No bo przecież zakład energetyczny mógłby lepiej informować. Czy nie lepiej byłoby, gdyby energetycy pisali, że wyłączenia nastąpią przy ul XXXX od nr WWWWW do nr  ZZZZZ? Tak byłoby łatwiej i byłoby mniej stresu. Z natury jestem optymistą i myślę, że dożyjemy takich czasów. No bo przecież Warszawa-Teren to część Polskiej Grupy Energetycznej – giganta, który w piątek stanie się spółką giełdową. A od takich podmiotów wymaga się pełnego profesjonalizmu.

Tadeusz_1972

PS. Zobaczymy, czy jutro będzie prąd. Też ma go nie być. I w piątek też.

Advertisements