Ponieważ tadek1947 obwieścił Markom na forum, że w Strudze otwierają nowe delikatesy, jego wpis potraktowałem jako formę zaproszenia. Toteż w sobotę rano, skoro świt, wsiadłem do autka i wybrałem się na przejażdżkę na północ. I tak dotarłem do Delikatesów Struga, które rozpoczynały właśnie trzeci dzień pracy.

Kiedy już wracałem z tej wycieczki, doszedłem do wniosku, że na taką wyprawę trzeba zabierać kobietę. Jak ma taką placówkę oceniać facet, który zakupy robi z rzadka, nie patrzy specjalnie ani ceny (toteż nie może ich porównać), ani na daty produktów. Spróbowałem jednak coś niecoś z tej wyprawy jednak dla Was wycisnąć. Sklep jest otwarty od szóstej rano. Niestety, byłem chyba zbyt zaspany, żeby sprawdzić do której (pamiętam tylko, że dość długo) i w jakie dni. W środku jest czysto i jasno. Można wziąć sobie koszyk i pobuszować po regałach. Co my tam mamy? Trochę chemii gospodarczej, świeże (jak mniemam) pieczywo, sporo nabiału i – to, co tygrysy lubią najbardziej – łakoci. W głębi delikatesów przygotowano stoisko z wędlinami. Ponieważ stała tam zacna kolejka pań (które pewnie znają się na rzeczy), zakładam, że mięso i jego przetwory są świeże i dobre (nie sprawdzałem – w delikatesach kupiłem tylko gazetę). Fani słabszych i mocniejszych trunków też znajdą swój kącik. Ba, nawet o siódmej rano jakiś pan się dopraszał, by mu sprzedać kropelki (nie mógł się wyspać czy co :)).

Kiedy wychodziłem ze sklepu, przyszła mi taka refleksja do głowy, że właściwie zabrakło jednego. Spójrzcie na zdjęcie (sorry za jakość – komórka :))…

struga

Nie zauważyłem stojaka na rowery. Osoby, które przyjeżdżają do delikatesów na dwóch kółkach, zostawiają je przy podjeździe dla wózków. Zdaję sobie sprawę, że przy sąsiednim sklepie – trzydzieści metrów obok – stoi zniszczony stojak. Ale ja bym wolał – patrząc od wewnątrz przez dość przestronne witryny sklepowe – mieć oko na swój rower. To drobiazg, ale jakże ważny dla tych, którzy korzystają z dwóch kółek codziennie.

Tadeusz_1972

Advertisements