Czego to panie ludzie nie wymyślą…. Wciąż się nie mogę nadziwić ludzkiej pomysłowości. Tym razem natchnienie pisarskie, dotyczące mareckiej osobliwości nr 3, spłynęło na mnie wraz z poranną przebieżką przez Mazurską. Trasę znam jak zły szeląg, ale gdy kilkanaście dni temu zobaczyłem TO COŚ, stanąłem zaskoczony.

Spójrzcie na środek drogi.

Nagle – ni stąd, ni zowąd – na jej środku pojawiły się porozrzucane kamienie. To nie przypadek – myślę, że ktoś z premedytacją je ułożył. Z jakiego powodu? Tego mogę się tylko domyślać. Pewnie komuś przeszkadzały przejeżdżające tędy samochody. Kiedyś widziałem w ciągu dnia na Mazurskiej naszą złotą młodzież, która z upodobaniem bez celu jeździła po tych wertepach, nakręcona piwem i dobiegającym się środka wozu charakterystycznym „umc umc umc umc”. Może ktoś miał też dosyć quadów, które regularnie nadużywały gościnności mieszkańców…

W każdym razie efekt jest taki, że o ile wcześniej Mazurską można było pokonać autem na dwa sposoby (za piekarnią na Ząbkowskiej ulica się rozwidla, by potem połączyć), to teraz pozostaje tylko jedna droga. Oby tylko ktoś zagubiony w nocy i nie znający tej przeszkody nie zrobił sobie krzywdy. Bo to przecież nowa odmiana garbów (?), przed którymi jednak nic nie ostrzega.

Tadeusz_1972