Spójrzcie Państwo na tę niepozorną nieruchomość, położoną przy Piłsudskiego 41. To siedziba dawnej przychodni zdrowia, dzisiaj – już zabytek. Na listopadowej Radzie Miasta stanęła sprawa sprzedaży tej nieruchomości, wciśniętej między kamienice Briggsów. Dyskusja ponoć była gorąca, a wynik głosowania jest dla mnie pewną niespodzianką.

Na początku ważne zastrzeżenie. Nie chcę wyrokować, czy miasto powinno sprzedać ten budynek czy go pozostawić w gminnym zasobie. Zaciekawiły mnie natomiast dwie kwestie, związane z listopadowymi obradami rady.

Po pierwsze, znów naszym radnym (a przynajmniej większości) zabrakło odwagi. Jak zgodnie donoszą dwa niezależne od siebie źródła, w trakcie posiedzenia zgłoszono wniosek o głosowanie imienne w sprawie sprzedaży tejże nieruchomości. I to już chyba tradycja, że przepadł. Dalej nie mogę się nadziwić, że większość radnych – w końcu naszych reprezentantów – nie ma odwagi przyznać się do własnej decyzji. Mam też nadzieję, że jest to wyzwanie dla lokalnych mediów. Zapraszam (choć to nie moja rola) lokalnych dziennikarzy na kolejne obrady i sprawdzanie, kto i jak głosuje. W końcu to bardzo smakowity kąsek dla prasy (w myśl zasady – patrzcie, nie chcą się przyznać, ale my wiemy, kto jak głosował i podajemy to wam na tacy).

Po drugie, zaskakujący dla mnie jest wynik głosowania w sprawie sprzedaży nieruchomości. Mimo bezwzględnej przewagi Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej (MWS) wniosek burmistrza (popieranego przez to ugrupowanie) przepadł. A to znaczy, że – wbrew temu, co kiedyś napisałem – MWS wcale nie jest aż takim monolitem. Inna sprawa, że – jak donosi jeden z moich rozmówców – front przeciwników sprzedaży nieruchomości przy Piłsudskiego zaczyna się kurczyć. Czyli przy następnej próbie burmistrz może dopiąć celu.

 Tadeusz_1972

Ps. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że z tytułu sprzedaży nieruchomości przy Piłsudskiego 41 miasto mogłoby zainkasować ponad pół miliona złotych.