Przed Świętami solennie obiecałem sobie: napiszę życzenia i odstawiam klawiaturę komputera aż do Nowego Roku. Odpoczywam od pisania blogu co najmniej przez tydzień. Słowa nie dotrzymam. Niespokojna dusza ze mnie. A wszystko przez śnieg, a raczej jego brak.

Tydzień temu dzieciaki miały kupę radości. Spadł śnieg, dookoła stało się biało, czyli święta miały być jak Pan Bóg przykazał. Pogoda zrobiła jednak dowcip i zamiast o dziecięce wyobrażenia zadbała o kieszenie mieszkańców Marek (wiadomo – koszty ogrzewania :)). Zamiast śniegu i mrozów mieliśmy dzisiaj deszcz i dodatnią temperaturę. Gdy wybieraliśmy się na świąteczny obiad, nie dowierzaliśmy własnym oczom. Termometr w samochodzie wskazywał 11 stopni, oczywiście na plusie! Przez chwilę myśleliśmy, że nie obchodzimy Świąt Bożego Narodzenia, ale Wielkanocne. Mieszkańcy Marek nie pozwalają jednak, by taka myśl na dłużej zagościła w głowie…

Po świątecznym obżarstwie wybrałem się na wieczorny spacer. Mimo braku śniegu jest jakoś inaczej na mojej ulicy. To „sprawka” tych wszystkich osób, które zdecydowały się przystroić drzewka przed własnymi domami. Takiej liczby oświetlonych lampkami posesji jeszcze tu nie widziałem (fakt – mam dopiero dwuletni staż w Markach). Aż miło było – mimo zmroku i groźby ochlapania przez przejeżdżające samochody – spacerować ulicą, która w normalny dzień jest taka szara, taka bura, taka zwykła… Wziąłem do kieszeni komórkę. Wykorzystałem ją jako aparat fotograficzny. Jednak ani słowa, ani zdjęcia nie oddadzą rzeczywistego obrazu. Wybierzcie się kiedyś w święta na wieczorny spacer. Moim zdaniem – warto. Poniżej dowody:)

Ostatnie zdjęcie to dzieło Cruisera. Drzewka znajdziecie przy Chocimskiej