Gdy rano wychodziłem z kościoła przy Ząbkowskiej (było jeszcze przed ósmą), spodziewałem się, że przed kaplicą już znajdę wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tymczasem nie było nikogo, kto przyklejałby charakterystyczne, czerwone serduszka. Fakt – mogło być jeszcze za wcześnie i w sumie dość zimno dla dzieciaków i młodzieży, którzy przecież i tak co roku z oddaniem kwestują. Oby tylko nie była to jakaś zła wróżba dla mareckiej zbiórki – pomyślałem. Jestem człowiekiem małej wiary… Nie była! Za chwilę wybije godzina dwunasta w nocy. Z najświeższych danych wynika, że wolontariusze zebrali 64 277 zł oraz 54 gr. na zakup sprzętu dla dzieci chorych na raka. Do tego „kupę waluty” (zachowano oryginalny cytat z esemesa od dobrze poinformowanej osoby), ktoś ofiarował jedną obrączkę i oddano 6,5 litra krwi. Dla porównania, rok temu obywatele Marek wrzucili do puszek 49,7 tys. zł. A przecież pogoda – jak sięgam pamięcią – w 2009 r. była dużo, dużo lepsza. Stąd gratulacje dla wszystkich ofiarodawców, wolontariuszy oraz sztabu organizatorów, który włożył mnóstwo pracy w przygotowanie piątej mareckiej edycji WOŚP.

Tadeusz_1972

PS. Fotel burmistrza też na aukcji wylicytowano. Poszedł za 2 tys. zł.