Gdybym był dziennikarzem tabloidu, dałby temu wpisowi tytuł „Czy w Markach zabraknie wody w kranach?”. Nie, to chyba za słabe. Po co zadawać w tytule pytanie… Lepsze będzie zdanie oznajmujące, najlepiej z wykrzyknikiem, sugerującym dawkę emocji. Na przykład „W mareckich kranach zabraknie wody!”. I jak? Mocniejszy tytuł? Zwróciłby Waszą uwagę? Pewnie ktoś z Was powie, że stroję sobie głupie żarty. Niezupełnie. Owszem, puszczam do Was oko, ale po to, by napisać o ciekawej sprawie, którą znalazłem w oficjalnej mareckiej publikacji. 

Leży przede mną książka, zatytułowana „Wodociąg Marecki. Wczoraj-dziś-jutro”. Została wydana z okazji niedawnych dziesiątych urodzin miejskiej spółki. Z początku publikacja wydawała mi się nieciekawa, ale na szczęście się myliłem. Znalazłem tam mnóstwo informacji dotyczących spółki i jej klientów. Czy ktoś z Was wie ile w tym roku dziennie wody będzie produkować „Wodociąg Marecki”? Blisko 3 tys. m. sześc. Wiecie, kiedy jest największe godzinowe zużycie? O 20.00. Wynosi 300 m. sześc., co – jak można przeczytać w publikacji – „jest zbieżne z wydajnością istniejących studni”. Wybralm ten cytat nieprzypadkowo. Okazuje się bowiem, że oprócz budowy wytęsknionej sieci kanalizacji sanitarnej, miasto czeka dodatkowa inwestycja w czystą wodę.

Przeprowadzone analizy wykazały, że ciągu najbliższych kilku lat konieczne będzie podjęcie decyzji o rozbudowie istniejącej stacji wodociągowej i ewentualnej budowie nowej stacji  w północnej części miasta. Obecnie ilość sprzedawanej wody zbliża się do maksymalnej wydajności stacji” – ostrzegają Zbigniew Heinrich, profesor Politechniki Warszawskiej, oraz Grzegorz Stańko, pracownik Wodociągu Mareckiego i autor publikacji na temat gospodarki wodno-ściekowej.

Autorzy nie rozstrzygają, który wariant jest lepszy – rozbudowy stacji przy Żeromskiego czy budowa nowej. Tak czy siak, prędzej czy później miejską spółkę będzie czekać nowy wydatek. Bo przecież zużycie wody – wraz ze wzrostem nowych mieszkańców – na bank będzie rosło.

Tadeusz_1972

Advertisements