Od wyjazdu z Marek przedstawicieli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, którzy opowiadali koncepcji Wschodniej Obwodnicy Warszawy, minęły ponad 24 godziny. Dziś wieczorem przyszła mi taka refleksja, że czarny scenariusz, który nakreśliliśmy latem ubiegłego roku, staje się niestety coraz bardziej realny. Przed rozpoczęciem cukierkowej akcji przy Komandorze pisaliśmy w „Gazecie MSG”, że w 2012 r. Polska będzie mieć szybką drogę z Niemiec, prowadzącą przez Poznań i Łódź aż do Warszawy, a właściwie aż do Marek. I tu pojawi się wąskie gardło, co będzie skutkować megakorkami i paraliżem miasta.

Wtedy tylko jednego nie przewidzieliśmy – że remont Mostu Grota rozpocznie się już po Euro 2012. Kiedy budowlańcy ruszą do pracy na przeprawie przez Wisłę, powstanie ostatnie wąskie gardło przed naszym miastem, taka nienaturalna przeszkoda, która jeszcze spowolni ruch samochodów. Ale najdalej po dwóch latach most będzie gotowy i wtedy lawina pojazdów wjedzie w Aleję Piłsudskiego. No właśnie – w Piłsudskiego, a nie na obwodnicę Marek. Ta ostatnia inwestycja – jak zadeklarowali wczoraj przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad – ma zostać zrealizowana w latach 2013-2015. Szanse na to, że zostanie jednocześnie ukończona z Mostem Grota są – moim zdaniem – niewielkie. Stawiałbym raczej na to, że co najmniej przez rok będzie kipisz do kwadratu – ot, taki Stryków-bis. Stąd nie dziwią mnie reakcje internautów, którzy komentowali czwartkowe na stronie http://www.obwodnicamarek.pl

Poooorażkkkkkaaaaaaaa !!!!!! Przyjechali, wypili herbatę, kawę, zjedli ciasteczko, pogadali (wg relacji nawet do końca nie przygotowani) i tyle. Przepraszam – jedno wiemy: obwodnicy nie będzie minimum do 2013 + 2 lata budowy…………. szkoda gadać” – pisze Michał.

No cóż, skoro tak odległy termin obwodnicy nas czeka, to proponuję przejść do ofensywy: zapomnijmy o “cukierkowych” metodach i zacznijmy (my mieszkańcy = przejeżdżający samochodami Al. Piłsudskiego) tzw. włoski strajk, czyli poruszanie się z prędkością nie większą niż 40-50km/h. A może właśnie poprzez to spowolnienie uzyskamy przyspieszenie?” – dodaje Piotr.

No właśnie. Kto wie, może rzeczywiście trzeba będzie zapomnieć o cukierkowych metodach? Próbowaliśmy zrobić akcję w sposób nietypowy i pozytywny – zauważyły ja media, zauważyli politycy, zauważyli urzędnicy. Ale skoro z tego „zauważania” niewiele wynika, to trzeba będzie sięgnąć po sprawdzone, mniej pozytywne wzory. Jakie? O tym w tytule… Koniec lata to dobry okres. Politycy będą wtedy bardzo wrażliwi – nie dość że za pasem będą wybory samorządowe, to jeszcze prezydenckie.

Tadeusz_1972

Advertisements