Temat jest wstydliwy, dlatego mam szacunek dla wszystkich internautów, którzy bez ogródek opisują go na forum. Tym razem sprawa wypompowywania zawartości szamba na ulicę albo sąsiadowi pod płot nomen omen wypłynęła w najmniej oczekiwanym miejscu – w kościele przy Ząbkowskiej. Szacun – jak mawia młodzież – księże proboszczu.

W poprzednią niedzielę panował taki mróz, że w ogóle nie chciało się wyściubiać nosa z domu. Stąd – nie mając wcale daleko do kościoła – wsiadłem do ciepłego samochodu i podjechałem na wieczorną Mszę. Tak się akurat złożyło, że zamiast klasycznego kazania proboszcz pokusił się o podsumowanie ubiegłego roku i tegorocznej kolędy. Padło przy tym kilka ciekawych (i dużych) liczb, dotyczących utrzymania parafii (ponad 40 tys. zł w 2009 r.), budowy kościoła (przez rok ponad milion nakładów – o ile czegoś nie przekręciłem) i jej bieżącego zadłużenia (ponad 400 tys. zł). Nie na tym chcę jednak skoncentrować uwagę. Ksiądz opowiadał także o różnych dziwnych wypadkach, o których słyszał podczas kolędy. I powiedział o tym, o czym jedynie garstka markowian alarmuje na internetowym forum. Niestety, są takie osoby w naszym mieście, które zamiast wezwać wóz asenizacyjny, wylewają ścieki poza posesję. I choć mamy XXI wiek, to przez takie indywidua cofamy się do czasów średniowiecza, kiedy ulice były kanałami ściekowymi.

Nie wiem, czy słowna interwencja proboszcza cokolwiek pomoże. W tej sprawie każdy sojusznik jest bezcenny. Bo bezradnych jest całkiem spore grono. Mój sąsiad latem ubiegłego roku był u jednego z radnych w zupełnie innej sprawie, ale napomknął mu, że słyszał o takim procederze. Z jego relacji wynikało, że reprezentant mieszkańców miasta bezradnie rozłożył ręce i powiedział, że nic na to nie poradzi. To pytam – co on w takim razie robi w tej radzie?

Sprawdziłem w sieci, jak radzą sobie z tym inne miasta. Generalnie, jest to zadanie dla straży miejskiej. Za taki proceder można przyłożyć 500 zł mandatu. Jeśli ktoś nie zapłaci, trafia przed sąd grodzki. Ba, w Radomiu w kontrolę posesji są także zaangażowani pracownicy miejskiego wydziału środowiska, którzy sprawdzają umowy na wywóz śmieci i kwity za wywóz szamba. Wiem, że w Markach nie ma straży miejskiej. Mamy za to nowego komendanta policji. I mamy wydział ochrony środowiska. Teraz tylko przydałaby się nagłośniona w mediach lokalnych akcja wyłapywania szambo-oszustów.

Tadeusz_1972