27 stycznia  Tadek (mój imiennik, ale nie ja) – zapewne dociekliwy obserwator naszej mareckiej rzeczywistości – zadał za pośrednictwem miejskiego serwisu proste pytanie, które pozwolę sobie zacytować. „Jakiś czas temu słyszałem, że w listopadzie 2009 r. będą ogłaszane pierwsze przetargi na budowę kanalizacji w naszym pięknym mieście. Czy to były zwykłe plotki czy też stało się coś nieoczekiwanego?”. Ponieważ w sprawie budowy kanalizacji słyszał to samo co ja, więc wnikliwie wczytałem się w odpowiedź, którą na jego pytanie, zamieszczono na stronie marki.pl.

Udzielił jej Zbigniew Maksym z Wodociągu Mareckiego – spółki, która ma realizować tę wielką inwestycję. Menedżer z komunalnej firmy w pierwszym zdaniu użył pierwszej osoby liczby mnogiej, co sugeruje, że występuje w imieniu całej spółki. Zabrzmiało ono zaskakująco.
– „Nie możemy potwierdzić tego, co Pan słyszał” – odpowiedział Tadkowi Zbigniew Maksym.
A w ostatnim dodawał: „Pozyskane przez Pana informacje nie były więc precyzyjne”.

Czy to oznacza, że Zbigniew Maksym podważył to, co publicznie powiedział jego przełożony jesienią ubiegłego roku? Tak się składa, że pojawiłem się wówczas na posiedzeniu miejskiej komisji budżetowej. Zaproszono na nią Kajetana Specjalskiego, dyrektora Wodociągu Mareckiego. Dyrektor opowiadał o wielu ciekawych rzeczach związanych z inwestycją, które skrupulatnie zapisywałem. Także tę wypowiedź, że do pierwszych przetargów dojdzie w listopadzie 2009 r., co też potem skrzętnie opisałem na blogu. Pamiętam to nie tylko ja…

Poszperałem też w innych wpisach. Jeszcze wcześniej cytowałem wypowiedź burmistrza Werczyńskiego, który w „Mojej Gazecie Regionalnej” mówił o październikowych terminach. Z kolei ze słów wiceburmistrza Wnuka – także w „Mojej Gazecie Regionalnej” – wynikało, że przetargi na kanalizację mogą zostać ogłoszone w 2009 r. Fakt niezaprzeczalny – nie zostały.

Żeby było jasne – nie mam ani pretensji do dyrektora Specjalskiego, ani do władz naszego miasta za to, że złożyli deklaracje, które – jak się potem okazało – nie zostały w tym terminie wypełnione. Mam jednak żal do pana Maksyma, że – mówiąc wprost – wykręca kota ogonem. Bo mnie – jako żywo – nic się na słuch i ani na wzrok nie rzuciło.

Tadeusz_1972