Wczoraj wieczorem przyjechał do nas wóz asenizacyjny. Temat rozmowy z kierowcą mógł być tylko jeden, co poetycko wyraża piosenka „Na całej połaci śnieg, śnieg, śnieg….”. Rzeczywistość jest mniej poetycka, ale jakoś sobie radzić z nią trzeba. Czasami wystarczy, że skrzykną się sąsiedzi.

Najpierw ferajna z podwórka (brzmi nieźle :)), a potem kierowca szambiarki opowiedzieli nam historię z leżącej nieopodal ulicy. Ponad 20 sąsiadów skrzyknęło się i zamówiło operatora koparki z jasnym zadaniem – oczyszczenia ulicy. Mówiąc językiem prezydenckim – zadanie zostało wykonane, czego dowodem są poniższe pryzmy śniegu leżące na nieformalnym pieszym łączniku miedzy ul. Wereszczakówny a ul. Ząbkowską. 

Oczywiście wszystko ma swoją cenę. Jak relacjonuje kierowca, wykonanie tej usługi miało kosztować mieszkańców okrągły tysiąc złotych. Wychodzi po maksimum 50 zł na rodzinę. Ale to, że potrafili się ze sobą dogadać i wspólnie rozwiązać śnieżny problem, jest bezcenne. Brawo!

Tadeusz_1972

Reklamy