Ostatnio, zaaferowany sprawami zawodowymi i domowymi, z rzadka zaglądałem do blogu. Błąd. Umknąłby mi ważny wpis Dariusza Pietruchy. Chciałbym go wyróżnić za refleksyjne podejście do ostatniego posiedzenia rady – publikuję go zatem na stronie głównej i zachęcam do merytorycznej dyskusji w tej sprawie. Czekam także na wpisy innych Czytelników – czy to w postaci komentarzy, czy e-maili pisanych na adres jestemzmarek@gazeta.pl

 „Pozytywem jest to, że umiemy zdefiniować swoje potrzeby. To dużo, bo będąc na nadzwyczajnej sesji w Strudze odniosłem wrażenie, że nie wszyscy w Radzie miasta kierują się tę zasadą. Rodzice, w których imieniu zabierałem głos, przedstawili problemy związane z naszą placówką oświatową i nie przedstawiliśmy sztywnego stanowiska, a wręcz przeciwnie – staraliśmy się za wszelką cenę zachęcić radnych i burmistrza do stworzenia zespołu, który zechciałby wraz z nami wypracować w określonym czasie koncepcję poprawy sytuacji. Niestety, nie udało się. Odniosłem wrażenie, że taki styl pracy zarówno Radzie jak i panu burmistrzowi jest obcy. W zamian otrzymaliśmy mnóstwo informacji o tym, że nasze zatroskanie to w stosunku do warunków, w jakich pracują inni w oświacie, to fanaberie. Przykre, bo myślałem naiwnie, że zawsze należy równać w górę, a nie w dół.

Dodatkowo poinformowano nas o poniesionych wydatkach przez miasto na oświatę, które tak naprawdę są normalnym (z natury rzeczy kosztownym) dbaniem o posiadaną infrastrukturę i zabezpieczaniem potrzeb mieszkańców. Remonty i rozbudowy to naturalny sposób, aby majątek, jaki się ma w posiadaniu, nie ulegał degradacji i był dostosowywany do potrzeb. Ekspertyza, którą zamówiło miasto, jednoznacznie określa stan techniczny budynku, przy kilkukrotnym podkreśleniu, że ze względu na wszechobecne zagrzybienie pomieszczeń przebywanie dzieci jest niemożliwe. Jak pochyliła się Rada nad tym problemem? Otóż wielu z radnych uważa, że ta ekspertyza jest grubo przesadzona i nie do końca trzeba jej wierzyć. Na moje pytanie, kto z państwa radnych jest uprawniony do podważenia tej ekspertyzy lub przejmie na siebie odpowiedzialność za ewentualne choroby czy alergie u dzieci, niestety w odpowiedzi można było usłyszeć głuchą ciszę.

Pan dyrektor Puścian w swym wystąpieniu wyraził  niepokój, ponieważ jest pierwszy w kolejce w oczekiwaniu na nowy budynek, bo warunki, w jakich funkcjonuje jego placówka, są fatalne. To nie podlega dyskusji. Reforma systemu edukacji w Polsce została wdrożona w 1999 roku. To już prawie 11 lat, a miasto nawet nie ma projektu budynku, który powinien już stać. Wszelkie pieniądze, które zostały wydane na budowę gimnazjum w Markach przy ul. Wspólnej na własnej działce, zostały wyrzucone w błoto, a wydane 9 milionów na zakup działki pod nową lokalizację z pewnością poważnie zasiliłoby inwestycje przy Wspólnej.

Wracając do Strugi i sesji to przypominaliśmy radnym, że 11 lat nie możemy się doprosić usprawnienia ruchu kołowego wokół szkoły. Pomimo zapewnień pana burmistrza do dziś nie zrobiono nic. Przypomnę, że do placówki nie jest w stanie dojechać autokar. Wyjazdy maluchów na basen czy wyjazd na wycieczkę wiążą się z tym, że dzieci muszą przechodzić na drugą stronę ul. Piłsudskiego. Do budynku w razie potrzeby (oby nigdy to nie nastąpiło) nie jest w stanie dojechać wóz strażacki typu drabina lub cysterna. Placówka poza wylaną płytą asfaltową nie posiada żadnego boiska – powtarzam – żadnego, pomimo, że teren jest. Burmistrz w akcie desperacji przedstawił koncepcję lub możliwość wybudowania drogi łączącej ul. Turystyczną z ul. Cmentarną tylko nikt nie zauważył, że będzie ona przebiegała przez środek dużego zabagnionego stawu. Chyba dość. Na koniec dodam, że prawie cztery godziny dyskusji nic nie przyniosły, nie wypracowano żadnego stanowiska. Wyobrażałem sobie, że Rada zobliguje pana burmistrza do przeprowadzenia konsultacji i wypracowania stanowiska w poruszanych kwestiach. Niestety, wszyscy liczą na to, że kurz po bitwie opadnie, emocje miną i jakoś to będzie. To taka marecka klasyka. Czy w tym przypadku też tak będzie?”

Advertisements