Za oknem zapada na mrok. To był najspokojniejszy śmigus–dyngus od lat – pomyślałem. Choć oczywiście zostałem oblany jeszcze przed ósmą rano. I to na dodatek nie przez żoną czy własne dzieci…

Stołeczny śmigus-dyngus źle mi się kojarzy. Przede wszystkim z watahami gówniarzy, które na cel biorą Bogu ducha winnych ludzi. Pamiętam, że piętnaście lat temu tuż obok mnie rozbiła się torebka z wodą, zrzucona z jednego z bródnowskich bloków. Ale takie zdziczenie obyczajów to nie tylko stołeczna przypadłość. Moja żona wspomina, że w jej rodzinnym mieście na mszę w Wielkanocny Poniedziałek chodziło się albo na szóstą rano, albo na szóstą wieczór. Wszystko po to, by wrócić w suchych ciuchach.

Wprawdzie synoptycy zapowiadali od rana deszcz, ale w środku dnia słońce dalej pięknie świeciło. Postanowiłem zaryzykować i wyjść z synem na spacer po okolicy. Wiedzieliśmy, że strzeżonego Pan Bóg strzeże, dlatego schowaliśmy do plastikowej torby pistolet, po brzegi wypełniony wodą. Ot, taka forma samoobrony. Na szczęście nie trzeba go było używać. Fakt – piesi, mijając się, uważnie się obserwowali, czy aby ktoś nie wyciągnie zza pazuchy pojemnika z wodą. Niemniej wróciliśmy więc ze spaceru cali, zadowoleni i przede wszystkim niezmoczeni, a załadowaną do pistoletu wodę zużyliśmy do podlania coraz piękniej rozwijających się tulipanów.

Na początku wpisu wspomniałem, że jednakowoż zostałem oblany jeszcze przed ósmą raną. Sprawcą zamieszania okazał się…. proboszcz Gugała z parafii przy Ząbkowskiej. Zaraz po porannej mszy wyszedł z zakrystii plastikowym pistoletem made in China i zaczął polewać parafian. Uśmiech sam się pojawił na mojej twarzy. Tym bardziej, że byłem w gronie tych, którzy „oberwali”. Ciekawe, czy na taryfę ulgową mogła liczyć przewodnicząca rady miasta, która też pojawiła się z rana w kościele i znalazła się w zasięgu wodnej zabawki proboszcza. Tego już nie zauważyłem…

Ksiądz Gugała musiał mieć dobry humor cały dzień. Kiedy moja małżonka zjawiła się na wieczornej mszy, spotkało ją to samo… W końcu poniedziałkowa, wielkanocna tradycja zobowiązuje 🙂

Tadeusz_1972

Advertisements