Najpierw próbowałem policzyć znicze. Przy siedemdziesiątym skapitulowałem. Pomyślałem – policzę kroki. Wtedy orientacyjnie będę wiedzieć, ile lampek zapaliliście. Przy sto siedemdziesiątym siódmym kroku znów skapitulowałem. Tak dużo zniczy pojawiło się wzdłuż al. Piłsudskiego. I to nie tylko naprzeciw urzędu miasta, ale – jak powiedziała mi potem Maria – w różnych częściach Marek.

Byłem dumny, że właśnie tu, w tym mieście, potrafiliśmy zebrać się i w chwili zadumy oddać hołd poległym w katastrofie pod Smoleńskiem,

Byłem dumny, że tak wielu nas przyszło,

Byłem dumny, że pojawiło się mnóstwo młodych ludzi,

Byłem dumny (nie pierwszy już raz), że mieszkam w tym mieście.

Jedna pomyłka. Nie „byłem”, ale „jestem”.

Tadeusz_1972