Coś ostatnio nie mamy szczęścia do samorządowych inwestycji w infrastrukturę sportową i dziecięcą. Najpierw nie udało się naszych włodarzy namówić do koncepcji budowy centralnego placu zabaw. Potem przyszła nieszczęsna historia z Orlikiem, w której – nadal podtrzymuję moją opinię zaprezentowaną na łamach „Gazety Stołecznej” – miasto zostało wykiwane. Teraz nie udało się rozstrzygnąć przetargu na budowę kompleksu boisk przy szkole nr 2, położonej w południowo-wschodnich Markach. A to przecież miała być – jak sugerowali przedstawiciele miasta – alternatywa dla centralnego placu zabaw.

Boiska do szczypiorniaka i do futbolu, trzytorowa bieżnia lekkoatletyczna czy plac zabaw – to wszystko ma się znaleźć przy ul. Szkolnej. W budżecie zabezpieczono na ten cel całkiem spore pieniądze – 1,9 mln zł. Jak się okazuje – to za mało.

Zamawiający unieważnia niniejsze postępowanie, ponieważ oferta z najniższą ceną przewyższa kwotę, którą zamawiający zamierzał przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia” – tyle sucha notatka w Biuletynie Informacji Publicznej.

Problem zauważyłem podczas żałoby narodowej. Wówczas nie wypadało wówczas pisać o sprawach bieżących miasta. Zastanawiałem się jednak, jakie będą kolejne kroki naszych włodarzy. Wczoraj lub dziś pojawiła się odpowiedź. W biuletynie znów opublikowano informację o przetargu na „wykonanie zagospodarowania terenu Szkoły Podstawowej nr 2”. Termin składania ofert mija 4 maja. Ciekawi mnie, czy w drugim podejściu będzie taniej. Można wszak zainteresować tematem większą liczbę firm (niestety, nie mam danych, ile złożono ofert w pierwszym podejściu) i w ten sposób spróbować zaostrzyć konkurencję. Pewnie jednak władze wystąpią do radnych o zwiększenie budżetu na to przedsięwzięcie. Tak czy owak, odpowiedź poznamy pewnie już niedługo.

Tadeusz_1972