Sezon rowerowy w Markach jest w pełni. Ponieważ mój dwukołowiec stacjonował przez zimę w stolicy, z zazdrością spoglądałem na sąsiadów, którzy wyruszali na weekendowe wyprawy do lasu. Tak dalej być nie musi – pomyślałem. Przeszedłem od słów do czynów i – wziąwszy się w garść – przywiozłem rower do Marek.

Wreszcie w poprzedni weekend z radością wskoczyłem na siodełko i wyruszyłem na objazd po okolicy. Szybko odczułem, że mam niskie ciśnienie w oponach, dlatego najpierw postanowiłem podjechać na stację benzynową Orlenu przy Fabrycznej. Czasami korzystam z jej usług, gdy trzeba umyć auto albo kupić wieczorową porą „małe co nieco” Bezalkoholowe oczywiście 🙂

Na tyłach stacji znajduje kompresor – miejsce, gdzie regularnie uzupełniałem ciśnienie w oponach samochodu. Kiedy jednak w ostatni weekend przyjechałem na Fabryczną (rowerem), spotkała mnie niemiła niespodzianka. Na urządzeniu wisiała informacja, że kompresor jest uszkodzony. Szkoda. Tym bardziej, że – jak powiedział mi jeden ze znajomych – taki stan można obserwować „od dłuższego czasu”. Z opresji wybawił mnie sąsiad, myślę jednakowoż, że giełdową spółkę, która na giełdzie jest warta 16 mld zł, stać na naprawę mareckiego kompresora. I o to – w imieniu rowerzystów – proszę…

Tadeusz_1972

Reklamy