Wracam jeszcze myślami do Bożego Ciała. Bodaj najdziwniejsze, jakie w czasie mego krótkiego żywota zdarzyło mi się obserwować. Przez środową nawałnicę (wiele osób też mówi, że takiej tu jeszcze nie widziało) sprawy boskie zostały przesłonięte przez sprawy doczesne. Przez wodę, z którą – jak pokazywały mareckie forum internetowe oraz relacje w Polsat News – sporo mieszkańców naszego miasta musiało się w świąteczny dzień zmagać.

W czwartkowy poranek założyłem gumiaki, wsiadłem na rower, by obejrzeć możliwość wyjazdu z mojej okolicy. To, co widziałem, świetnie oddaje wypowiedź mieszkańca ulicy Zakopiańskiej, który stwierdził: „Miałem pojechać na Mazury, Mazury przypłynęły do mnie”. Takich jezior jeszcze nigdy w naszym mieście nie widziałem. Nie zniechęciło to ludzi do przedpołudniowej procesji kościelnej. I za to im się należy szacunek. Przykład szczególnej determinacji zauważyłem przy ul. Leśnej. Uroczyście ubrani markowianie, widząc totalnie zalany fragment ulicy – wchodzili na podest ogrodzenia i – trzymając się metalowych słupków – kroczek po kroczku pokonywali około 20-30 metrowy odcinek.

Widziałem za to (ku pozytywnemu zaskoczeniu) kilka wozów asenizacyjnych zamówionych przez miasto, które jeździły i wypompowywały wodę nie tylko z ulic, ale także prywatnych domów. Przy Ząbkowskiej wystarczyło poprosić. Mamy obok nas starszą kobietę, która regularnie narzeka, że woda zalewa jej piwnicę i gospodarstwo. Mój sąsiad poprosił jedną z ekip o to, by podjechali właśnie pod ten wiekowy dom. Obiecali i dotrzymali słowa. Wymagało to nie lada ekwilibrystyki (wąska ulica, wielki wóz), ale operacja zakończyła się sukcesem.

Środowa nawałnica okazała się też katalizatorem (nie)skrywanych konfliktów między mieszkańcami. „Dlaczego jej wypompowano wodę z piwnicy, a nie mnie? Dlaczego Pan wylewa wodę na ulicę, przecież mnie tam na dole mnie zalewa?” – byłem świadkiem takich dyskusji albo słyszałem o takich żalach, które – nomen omen – wylewali na siebie mieszkańcy.

Nawałnica przypomniała też o kolejnym problemie infrastrukturalnym miasta – braku kanalizacji deszczowej… Dodajmy – kosztownym. Jak niedawno przeczytałem na miejskiej stronie, koszt odwodnienia ulicy Ząbkowskiej wynosi ponad dwa miliony złotych. Ile jest ulic w Markach?

Tadeusz_1972

Reklamy