Na forum pojawił się ciekawy wpis. Trochę szkoda, że przeszedł bez echa, dlatego  pozwolę go sobie zacytować…

Wczoraj przeżyliśmy ciężki wieczór/noc. W prostokącie ulic Szpitalnej, Wereszczakówny, Leśnej, Ząbkowskiej ktoś zrobił głośną balanga. Mówiąc językiem młodzieżowym – przegiął pałę. Nie dość, że katował pseudomuzyką w stylu ums ums ums, to jeszcze robił imprezę w dzień powszedni – gdy następnego dnia ludzie idą do roboty.

Tyle narzekania, a teraz cos pozytywnego. Najpierw jeden z sąsiadów zaapelował do imprezowiczów, by dali sobie na wstrzymanie. Nie pomogło. Potem ktoś zadzwonił na policję. Potem jeszcze dołączyła do tych telefonów moja sąsiadka. Wniosek? Okazuje się, że ludzie nie chcą mieć takich balang, bo na policji powiedziano jej, że to już czwarty telefon w tej sprawie. Siły porządku obiecały interwencję – nie wiem, czy do niej doszło. Fakt jest taki, że po północy nastała błogosławiona cisza.

Zwracam się do spokojnych mieszkańców – ludzie, reagujcie. Nie dajmy sobie wejść na głowę.

Nic dodać, nic ująć.

Advertisements