Jedziesz (a raczej stoisz w korku) na Piłsudskiego. Nerwowo stukasz palcami w kierownicę. Wszystko stoi, a Ty akurat masz ważne spotkanie w Warszawie, na które musisz dojechać w ciągu 20 minut. Jak na złość, samochody przesuwają się bardzo wolno. Ach, gdyby obwodnica była już zbudowana…. Mijasz urząd, kościół, komisariat, skrzyżowanie z Lisa Kuli/Bandurskiego i znów stajesz przy gimnazjum. Patrzysz w jego stronę i krew Cię zalewa, bo widzisz właśnie taki billboard…

 

Tak, tak, proszę Państwa. Oto Ministerstwo Infrastruktury ruszyło z kampanią reklamową, dotyczącą inwestycji drogowych i kolejowych, finansowanych z unijnej kasy. Akurat nam się trafiła promocja projektów drogowych. Jeśli ktoś z agencji reklamowej chciał dotrzeć z nią do dużej liczby kierowców, to osiągnął cel. Wszak dziennie przez Marki przejeżdża ponad 50 tys. pojazdów. Obawiam się jednak, że zamiast dumy z inwestycji w Markach uzyskamy u kierowców efekt wku….nia.

Moja Matka przytoczyłaby znane powiedzonko, że „w domu powieszonego nie mówi się o sznurze”. W przypadku Marek jest przesadzone, bo obwodnica tak czy owak powstanie. Ale wieszanie tego billboardu w takich okolicznościach jest hmmmmm … jak to mówi młodzież… przegięciem…

Tadeusz_1972

Advertisements