Na świecie ma już ponad 500 mln użytkowników. Co miesiąc jego fani spędzają w sumie 700 mld minut w sieci. Też wpadłem w jego sidła. Sidła – oj, lubię pisać niepoprawnie – fejsbuka. 

Normalnie wysyp – napisał do mnie Jacek. To oczywiście o Facebooku. Jest jak wirus. Zaczyna się w naszym mieście szybko rozprzestrzeniać. Pierwszą (?) zorganizowaną ofiarą stała się Grupa Marki 2020. Potem bakcyla (choć organizm bronił się dość długo) złapał Wasz blogger (Tadeusz JestemzMarek). Nie minęło kilkanaście dni, a charakterystyczną literkę „f” odkryłem przy kolejnych lokalnych organizacjach. Swoją stronę założyli fani Marcovii, pokusił się o nią też urząd miasta. Ten ostatni jeszcze się tak fejsbukiem nie chwali. Charakterystyczne logo pojawiło się pod wpisem o obywatelce nr 25 tys. Ale cierpliwości – pewnie w przyszłym tygodniu już będzie widoczne na głównej stronie.  

Kto się zarazi następny? Marzą mi się na fejsbuku mareckie firmy. Kancelaria Skłodowscy mogłaby informować np. o promocjach na usługi księgowe, Toyota – o darmowych (?) przeglądach samochodów, Piekarnia Szwajcarska – o nowych rodzajach pieczywa, restauracja Forrester – o tańszym piwie w trakcie piłkarskich emocji, wreszcie Satinelle SPA – o nowym relaksacyjnym masażu dla naszych Pań. Pomysłów na promocję via fejsbuk jest bez liku.

Ale tu nie chodzi tylko o komercję. To także forma integrowania lokalnej wspólnoty. Po co mam robić zakupy w Warszawie, jeśli wiem (z fejsbuka), że mogę to zrobić w Markach, wspierając lokalny (oczywiście konkurencyjny) biznes? Będę uważnie obserwować marecki internet, która z naszych firm złapie bakcyla. Ta, w której pracuje (w Warszawie), ma już 4,5 tys. fanów!

Tadeusz_1972

Advertisements