Taka trochę utopia mi wyszła, ale trudno – tymi słowami Kasia_De zachęciła mnie do lektury dokumentu, o który poprosiliśmy ją na początku miesiąca. Ponieważ miasto ogłosiło, że zamierza budować w Strudze plac zabaw, postanowiliśmy (jako Grupa Marki 2020) zabrać głos w tej sprawie. Czy znalazłby się lepszy autor opinii niż osoba, która w ubiegłym roku była inicjatorką zbierania podpisów pod petycją nad stworzeniem centralnego placu dla milusińskich? Nie mieliśmy wątpliwości, że skorzystamy z wiedzy kompetentnej osoby. Kiedy otworzyłem i przeczytałem plik zatytułowany „Plac zabaw – dlaczego to takie ważne”, nie miałem żadnych wątpliwości – jest to dokument, który został przemyślany w każdym calu. Ogromne wrażenie zrobił na mnie rozdział, dotyczący roli placu zabaw w integrowaniu środowiska lokalnego. Z jego lektury jasno wynika, że stworzenie takiego miejsca jest czymś znacznie wykraczającym poza sferę li tylko dziecięcej rozrywki. Pozwolę sobie zacytować większy fragment tego opracowania:

„Bardzo duże grono mieszkańców zwyczajowo traktuje Marki jak sypialnię. Nie jesteśmy w tym odosobnieni, problem dotyczy wielu podobnych miejscowości na obrzeżach dużych miast. Jest to problem dużej rangi, niestety czasem marginalizowany. Często mówi się, że taki brak integracji, ludność napływowa, „sypialniany” charakter miast sprzyjają wzrostowi przestępczości, że coraz trudniej ludzi zorganizować wokół inicjatyw służących publicznemu dobru.

Pytanie, dlaczego tak się dzieje? Dlaczego ludzie kupują domy czy mieszkania za setki tysięcy złotych, a potem nie czują się u siebie? No i w końcu, co to ma wspólnego z placem zabaw? Ano wbrew pozorom ma. Od najmłodszych lat dzieci są uczone, że wszystko co „fajne” albo „dobre” albo „ważne” można znaleźć tylko w Warszawie. Najpierw wozimy dzieci do Warszawy do przedszkola (w przypadku dzieci niepełnosprawnych to wręcz jedyna możliwość, w Markach nie ma publicznego przedszkola integracyjnego, a na jedyne prywatne nie wszystkich stać), potem niektórzy do szkoły podstawowej, do gimnazjum to już koniecznie (trudno się dziwić, jak się człowiek nasłucha szeptanej propagandy, dotyczącej jakości i przede wszystkim warunków kształcenia)… Ponadto wozimy dzieci na zajęcia pozalekcyjne, sportowe, na basen, do kina… Wyliczać można długo. Czy naprawdę dziwi nas, że w pewnym momencie nasze dzieci przyjeżdżają do domu głównie na nocleg?

Ilu z nas zna w Markach tylko ulicę Piłsudskiego i dojazd do własnego domu? Kto, szukając jakiegoś punktu usługowego, warsztatu, fotografa, lekarza, fryzjera itp. zaczyna poszukiwania w Markach, i to nie tylko po to, by mieć bliżej, ale także by wspierać lokalny biznes a co za tym idzie społeczność?

A proces integracji społeczności lokalnej zaczyna się dosłownie i w przenośni w … piaskownicy. Dziecko zaprzyjaźnione z rówieśnikami będzie chciało chodzić z nimi do szkoły, a rodzic niezadowolony z warunków edukacji nie będzie woził go do stolicy, tylko włączy się aktywnie w działania wspólnoty zmierzające do poprawy tychże warunków. Skorzystają na tym wszyscy. Dziecko, które od najmłodszych lat czuje się związane z miejscem zamieszkania, nie będzie traktowało swego miasta jak sypialni. Nie będzie myślało, jak się stąd „wyrwać” lecz jak w przyszłości stworzyć sobie na miejscu własny świat. Taka postawa kreuje lokalny biznes i przyczynia się do rozwoju miasta”

Drogi Czytelniku! Jeśli jesteś zainteresowany całością dokumentu, który został złożony w urzędzie miasta, zapraszam na stronę www.marki2020.pl

Tadeusz_1972

Advertisements