W polskiej prasie w najlepsze trwa sezon ogórkowy (z jednym-dwoma wyjątkami, potwierdzającymi regułę). W tej sytuacji, drogi Czytelniku, zwróć uwagę na to, co się dzieje w lokalnych mediach. W Markach o plaży nie ma mowy. Wystarczy poświęcić się lekturze ostatnich wydań „Informacji z Ratusza” oraz „Gazety Mareckiego Stowarzyszenia Gospodarczego”. W obu pojawia się ten sam istotny temat – prac nad studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego miasta. Chciałbym jednak poświęcić więcej miejsca dwóm artykułom, które mogą przejść niezauważone, a nie powinny.

Kiedyś ośmieliłem się pochwalić księdza Gugałę za to, że w czasie homilii miał odwagę poświęcić kilka słów problemowi wylewania szamba na mareckie ulice. Podobna tematyka znalazła się na łamach „Informacji z Ratusza”. Brawo. Urzędnicy przypominają, że przepisy dają samorządowi prawo „do przeprowadzenia kontroli czy nieczystości płynne faktycznie są odbierane, a nie wylewane na ulicę czy do rowu. Kontrole przeprowadzane losowo aktualnie trwają. Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Marki wysyła w tym celu zawiadomienie do mieszkańca. We wskazanym terminie należy się zgłosić do urzędu i przedstawić dokumenty potwierdzające wywóz nieczystości. Od maja zostało wysłane już 118 wezwań”.

Co w sytuacji, gdy delikwent nie ma papierów?

Obowiązek odbioru nieczystości przechodzi na gminę, jednak koszty wywozu pokrywa właściciel danej nieruchomości. Ale uwaga! W takim przypadku stawki za wywóz są znacznie wyższe od tych oferowanych przez firmy i uchwala je rada miasta” – czytamy w „Informacjach z Ratusza”.

Liczę, że w kolejnym numerze znajdę artykuł o efektach tej potrzebnej akcji.

Z kolei w „Gazecie MSG” pojawił się po dłuższej przerwie starosta Ryszard Węsierski. Dodajmy – „zdezinformowany” starosta Węsierski. Sprawa dotyczy mareckiego Orlika. Jak pisze samorządowiec z  PiS, starostwo nie dało ostatnio zgody na wycinkę 83 drzew firmie, która ma budować Orlika w Markach. I wcale nie chodzi tu o ekologię… „Serce boli niszczyć wiekowy park, ale trudno. Młodzież jest ważniejsza” – pisze starosta. Problem w tym, jak tłumaczy, że miasto nie jest pełnoprawnym właścicielem terenu, na którym ma powstać boisko, lecz zawarło umowę użyczenia parceli na 16 lat. „Czy oznacza to, że gmina chce realizować milionową inwestycję na prywatnej działce?” – pyta starosta.

Odpowiedź pewnie pojawi się już niedługo. W sukurs staroście Węgierskiemu przyszli radni MSG, którzy zapowiedzieli złożenie interpelacji do burmistrza.

Tadeusz_1972

Reklamy