Czasem mam wrażenie, że system pytań i odpowiedzi, który znajduje się na miejskiej stronie internetowej, jest zwierciadłem. Czasami krzywym, ale jednak lustrem, w którym odbijają się problemy, z jakimi borykają się mieszkańcy Marek. Problemy, z którym zapewne i Ty, droga Czytelniczko/Czytelniku, mogłeś się spotkać lub słyszeć. Te, o których dziś wspomnę, łączą dwie rzeczy – są to ważne kwestie, w których o pomoc lub wyjaśnienia proszą kobiety…

Na przykład Na. Jest mieszkanką ul. Tuwima i widzi problem, o którym w Markach jest coraz głośniej. Ba, nawet proboszczowie mówią o nim z ambony. „Mniej więcej raz w miesiącu któryś z mieszkańców wylewa szambo. Nie wiem, czy na swoją posesję czy obok, ale smród jest okropny. Czy urząd może w jakiś sposób kontrolować mieszkańców, czy wywożone jest szambo? Nie wiem gdzie to zgłosić, ale dziś musiałam siedzieć w zamkniętym mieszkaniu, bo otworzenie okien to był koszmar” – opisuje autorka pytań.

Może jednak już niedługo Na będzie mogła je otworzyć. W sukurs śpieszy wydział ochrony środowiska, który obiecuje kontrolę umów i rachunków za usuwanie odpadów komunalnych i nieczystości ciekłych w rejonie ulicy Tuwima. Brawo za reakcję. Ciekaw jestem wyników. Ostatnio miasto generalnie zapowiedziało większą liczbę kontroli w tej okropnej sprawie. Z jakim skutkiem?

Z innym problemem spotyka się Alina. Nie bawi się w Wersal i od razu przechodzi do rzeczy…. „Kiedy zacznie się budowa studzienek burzowych oraz spowalniaczy na ul. Ząbkowskiej? Czy urząd miasta Marki zwraca koszty zniszczonej garderoby przez pędzące po burzy samochody lokalną ulicą Ząbkowską? Proszę o podanie terminu budowy ścieków na ul. Ząbkowskiej” – pyta Alina.

Na środkowe pytanie nie spodziewałbym się odpowiedzi. Na pozostałe – owszem. A to mój błąd. „Zgodnie z informacjami przekazanymi przez spółkę Wodociąg Marecki, który jest inwestorem tego zadania, informuję, że trwają prace nad przygotowaniem postępowania przetargowego na budowę kanalizacji deszczowej w ul. Ząbkowskiej”- piszą przedstawiciele wydziału inwestycji. A co z lepperami, o które wnioskowali mieszkańcy Ząbkowskiej? Czyżby temat zniknął?

Aneta martwi się – co z tym MOK-iem? A raczej – co z tymi kosztami w MOKu?„Zapoznałam się z propozycją programową na rok 2010/2011 MOK i uważam, że ceny, jakie są tam obecnie zaproponowane, są kosmiczne. W tamtym roku 60 zł za klubik z podwyżką w tym samym roku do 80 zł, a w tym roku parę godzin więcej i aż 180zł? (…) Urząd nic nie dokłada, nie finansuje ? Po co taka placówka jak biorą jak prywaciarze? Mam nadzieje że ktoś się zainteresuje tę sprawą! – grzmi Aneta.

Pytaniem zainteresował się sam burmistrz. Oto jego odpowiedź: „Wiele inicjatyw z działalności ośrodka jest nieodpłatnych (np. wystawy, koncerty, spotkania, konkursy), natomiast w przypadku zajęć stałych o charakterze edukacyjnym uczestnicy wnoszą opłatę pokrywającą tylko część kosztów zajęć. Dotacja pozwala utrzymywać opłaty za te zajęcia na akceptowalnym poziomie, lecz nie wystarcza, aby były one całkowicie nieodpłatne” – tłumaczy Janusz Werczyński.

Dodam tylko, że tegoroczny budżet MOK to 1,06 mln zł! Większość wpływów stanowi miejska dotacja (565 tys. zł).

Na koniec pozostawiam Itkę, która zwraca uwagę na stan mareckich placów zabaw i włącza się do krucjaty w sprawie centralnego placu. „Moje pytanie dotyczy nowego placu zabaw. Czy ma on wyglądać tak samo jak np. przy ul. Sportowej lub w parku? Jeśli tak, to chyba to będzie kolejny niewypał. Czy ktoś z urzędu zaglądał ostatnio na plac przy ul. Sportowej? Ja byłam z dzieckiem i stwierdziłam że stanowi on zagrożenie – drabinki łańcuchowe są rozerwane, kładka również jest zerwana, podobnie huśtawka, zniszczona zjeżdżalnia. Zobaczcie, jak wygląda plac na osiedlu zamkniętym przy ul. Dużej, na Bródnie w parku lub przy ul Podskarbińskiej w parku. Zróbcie jeden, ale porządny plac zabaw, to rodzice chętnie do niego przyjadą. Inaczej szkoda pieniędzy bo zaraz popadnie w ruinę”  – pisze internautka.

I dodaje: „Chętnie przyślę zdjęcia z placów zabaw z Warszawy do których jeżdżę z dzieckiem z Marek, bo tu wieje nudą”.

Sprawa jest poważna, wiec znów zabiera głos burmistrz. Cóż, jedni powiedzą, że jest stały w poglądach, inni – że… uparty. „Są zwolennicy „jednego dużego placu zabaw w mieście” i zwolennicy „wielu mniejszych, ale za to w różnych miejscach miasta”. Odbyło się na ten temat bardzo wiele dyskusji. Po wysłuchaniu wszelkich argumentów przychylam się do drugiego rozwiązania jako bardziej odpowiadającego specyfice mareckiej ekstensywnej zabudowy miejskiej” – odpowiada Janusz Werczyński.

Zapewnia, że place zabaw są sukcesywnie odnawiane. „Pani wnioski dotyczące placu przy Sportowej zostały przekazane do Zakładu Usług Komunalnych z prośbą o pilną oceną stanu urządzeń. Przy budowie każdego kolejnego placu zabaw staramy się, aby jego jakość i oferta była lepsza i odpowiadająca na zapotrzebowanie ze strony mam i dzieci. Niestety po jakimś czasie (czasem nawet następnego dnia) place są degradowane, najczęściej z powodu aktów zwykłego wandalizmu. Mamy nadzieję, że ruszający od jesieni system monitoringu zapewni lepszą prewencję w zakresie tego zjawiska” – dodaje burmistrz.

Czyli plac w Strudze będzie już pod osłoną kamery.

Tadeusz_1972

Reklamy