Wracałem z Marcovii, gdy już było ciemno. Doroczna spartakiada skończyła się, było mnóstwo dorosłych i dzieci, pogoda nie spłata figla. Czy impreza była udana? Na to odpowiedzieć mogą sobie jej goście i organizatorzy. Od sobotniego wieczoru nie daje mi spokoju od sobotniego wieczoru myśl, która jest zawarta w tytułowym pytaniu.

No właśnie – jak? W ostatnim miesiącu odbyły się dwie imprezy o charakterze sportowym – Mała Mila Marecka oraz Spartakiada Mareckiego Stowarzyszenia Gospodarczego. W obu przypadkach jednym z głównych partnerów był urząd miasta. I chwała mu za to. Na obu imprezach był obecny burmistrz. I też chwała mu za to. A jednak jest coś, co martwi. Ponieważ obcuję na co dzień z mediami, jestem wyczulony na pewne elementy, które mogą ujść uwagi osobom „spoza branży”. Chodzi o promocję imprezy. Dostrzegłem bowiem pewną nierównowagę…

Jestem abonentem mareckiego informatora SMS. Przed Małą Milą Marecką dostałem na komórkę zaproszenie do udziału w tym biegu. Super. Ale czy dostałem sms-owe zaproszenie na spartakiadę? Niestety nie. W głowie rodzi się pytanie – dlaczego? Co zdecydowało, że dzięki SMS-om wiem o sesjach rady miasta, o prezentacji zestawów solarnych czy powitaniu ciuchci, a nie dowiaduję się o imprezie, która na stałe wpisała się już w marecki krajobraz? Jak to się dzieje?

Nierównowagę można było zaobserwować na miejskiej stronie internetowej marki.pl. Fakt niezaprzeczalny – informacja o spartakiadzie tam znalazła się, ale po tej prawej, statycznej stronie serwisu. Tymczasem Mała Mila Marecka była promowana w środkowej, dynamicznej kolumnie, a dziś fotorelacja z biegu zdobi „okienko” w górnej, lewej części serwisu. I tak być powinno. Także ze spartakiadą.

Reklamy