Pewnie część z Was się zastanawia: montować na dachu kolektory słoneczne czy nie? Dodatkowym impulsem do takiej decyzji mogą być zachęty. Z jednej strony pojawiły się dopłaty do kredytów (niestety – opodatkowane: chytry ten nasz fiskus), z drugiej – do takiej akcji ruszyło nasze miasto, które ubiega się o dofinansowanie takich inwestycji z unijnych pieniędzy.

Sam się pytam, czy  te kolektory to wciąż jeszcze moda, czy może już czysta ekonomia domowego budżetu? Pewną podpowiedź dały warsztaty, na które wybrałem się w ubiegłym miesiącu. Firma Gaspol, która jest organizatorem akcji „Kibicuj klimatowi” (www.kibicujklimatowi.pl), przygotowywała spotkania z mieszkańcami różnych miejscowości, podczas których omawiano zalety i wady (tak, tak, trochę wbrew własnym interesom) instalacji kolektorów słonecznych.

Jedną z ciekawszych części zajęć jest test – opisujesz konkretną nieruchomość, liczbę domowników, nośniki energii, z których korzystasz, a następnie liczysz, ile rocznie zaoszczędzisz dzięki zastosowaniu kolektorów (przypominam – służą jedynie do ogrzewania wody). Takiej „spowiedzi” został poddany starosta jednego z powiatów. Z wyliczeń wyszło, że zakup kolektorów zwróci mu się mniej więcej po 7-8 latach. Czy więc warto? Ideologicznie rzecz biorąc – warto. A ekonomicznie? Myślę, że wszystko zależy od tego, jak będą się kształtować ceny energii – zarówno gazu jak i prądu (z węglem trudno konkurować, ale do tego tematu jeszcze wrócę). Wielu fachowców zgadza się co do tego, że energia będzie drożeć. Przyjmując takie założenie, zwrot z zainstalowania solarów (o ile nie będą drożeć) powinien być szybszy. Zresztą – co ja się będę wymądrzał. Jeśli ktoś chce się pobawić i sprawdzić, jak to może wyglądać w jego przypadku, niech skorzysta z kalkulatora energetycznego, który znajduje się na stronie http://dobrzeogrzanydom.pl/ (uwaga – trzeba najpierw się zgłosić na infolinię).

I jeszcze a propos węgla. Myślę, że niezależnie od markowej akcji „kolektory” warto byłoby wyeliminować źródła tzw. niskiej emisji. Opisywaliśmy kiedy ten problem w „Newsletterze M@reckim”. Obrazowo mówiąc – to jest to, co czasem mieszkańcy miasta wdychają jesienią lub zimą, kiedy sąsiad ładuje do pieca węgiel albo – nie daj Boże – jeszcze coś gorszego. Myślę, że nowa rada powinna się nad tym tematem pochylić i pomóc tym osobom przestawić się na czystsze źródła energii…

Reklamy