Znamy się bowiem od dwóch lat. Poznaliśmy się po jednym z artykułów w „Gazecie MSG”, po którym popełniłem wpis na blogu. Spotkaliśmy się pierwszy raz na stacji paliw Orlenu przy Fabrycznej. Chwilę pogadaliśmy i ustaliliśmy, że może razem coś zrobimy. Byłem tym zupełnie nowym, kompletnie nie orientującym się w lokalnych realiach, on za to już od podszewki znał sprawy mareckie. Wszak od 2006 r. jest radnym. Potem miałem przyjemność pomagać mu przy akcjach: obwodnica, odblaski dla dzieci z mareckich podstawówek, prezenty od świętego Mikołaja dla najmłodszych z ubogich urodzin. On do tego dokładał jeszcze projekty, na które ja już nie miałem siły – akcje krwiodawstwa, spartakiadę MSG czy udział w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Właśnie – człowiek orkiestra o niespożytych siłach i niezwykłej szczerości. Wczoraj wieczorem powiedział mi, że zdecydował się startować na burmistrza. Na liście oficjalnych kandydatów – obok Pawła Porębskiego z PO – pojawia się więc drugie nazwisko: Orych. Jacek Orych.